Szanowny Panie Instruktorze Nauki Jazdy!
Piszę do Pana, ponieważ chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, dotyczącymi Pańskiej pracy, której efekty mam możliwość oglądać od rana do wieczora na ulicach Krosna. Nigdy nawet nie przypuszczałem, iż będę mógł przyjrzeć się tak dokładnie i ze szczegółami jak pracuje najważniejszy w obecnej chwili uczestnik ruchu drogowego miasta Krosna – czyli Pan właśnie. Każdego poranka wita mnie na ulicach kilkadziesiąt aut, z przymocowaną do dachu niebieską tabliczką i literką „L”. W sporej liczbie z tychże aut jest Pan a obok Pana siedzi trzymający w rękach kierownicę kursant. Ja jednakże nie chciałbym skoncentrować mojej uwagi na kursancie, osobie chcącej nauczyć się dobrze i bezpiecznie poruszać samochodem po ulicach. Wolę skupić się raczej na kimś, kto bierze wcale niemałe pieniądze za to, aby owego kursanta tej początkowo niełatwej sztuki bezpiecznego kierowania nauczyć.
W tym miejscu chciałbym zauważyć Szanowny Panie, iż kurs nauki jazdy nie polega na wygodnym wyłożeniu się w fotelu, wywaleniu łokcia za okno i wesołym żartowaniu z kursantkami. Nie wiem, czy zdaje Pan sobie z tego sprawę, ale jest Pan w pracy! I to pracy niełatwej i bardzo odpowiedzialnej, bo to od Pana w głównej mierze zależeć będzie to, jak dana osoba radzić będzie sobie później za kierownicą. Skoro mieszka pan w tym kraju to z pewnością zdążył już Pan zauważyć – taką mam przynajmniej nadzieję, że oto w minionych latach znacząco przybyło samochodów poruszających się po ulicach. Pomimo, że nie mieszka Pan w Krośnie, to jednak z pewnością zauważył już Pan, że Krosno powoli i nieubłaganie dusi się od ilości poruszających się po nim aut. W takim razie w jakiej to kategorii mam traktować Pański pomysł, aby całkowitego żółtodzioba, kursanta, który ma za sobą kilka godzin jazdy po placu a czasami nawet tego nie, pakować w największy ruch uliczny w godzinach szczytu i tym samym pogłębiać panujący na drodze chaos i zdenerwowanie innych kierowców? Pan, wygodnie wyłożony w fotelu, zajęty lansowaniem się przy uroczej kursantce, pewnie nie ma czasu zauważyć, że na taki idiotyczny pomysł wpadają również Pańscy koledzy, blokując niejednokrotnie skrzyżowania lub ronda na długie minuty. No ale przecież nie ma się co stresować, prawda? Zresztą, przecież i tak nie jest Pan u siebie w mieście, więc można pozwolić sobie na tego typu „żarciki” na skrzyżowaniach i światłach. Tłumaczenie, że kursant musi na początku nauczyć się jeździć w ruchu ulicznym jest tak samo beznadziejne jak wymieniony wyżej pomysł. Od nauki jazdy po ulicach są boczne drogi. A jeżeli wyjeżdża już Pan wraz z kursantem na ulice Krosna, to Pańskim obowiązkiem jest nauczenie adepta jazdy takiej, jaka obowiązuje wszystkich kierowców. Bo to nie my mamy dostosowywać się do Pańskiego widzimisię. To Pan ma dostosować się do innych uczestników ruchu drogowego i w taki sposób uczyć jeździć początkujących kierowców. Czyli pewnie i dynamicznie, z obowiązującymi po mieście szybkościami. Tempo spacerowe proszę faktycznie pozostawić sobie na spacer po chodniku w Jaśle lub Brzozowie. Jeżeli nie potrafi Pan tego o czym pisałem wyżej nauczyć, to proponuję zmienić jak najszybciej pracę na mniej ambitna i stresującą. Wyjdzie to na dobre zarówno Panu jak i miastu oraz kursantom, którzy płacą za nauczenie ich poprawnej jazdy, a nie blokowania ulic.
Chciałbym również poinformować Pana, że czasami, w przypływie frustracji, zdarza mi się użyć wobec auta z tabliczką „L” sygnału dźwiękowego. To ostateczność, ale moje nerwy nie są już tak odporne jak kiedyś – gdy na ulicach było 5-6 nauk jazdy a nie 50- 60 lub nawet 100 jak dziś. Ja jednakże, nie używam klaksonu przeciwko kursantowi. Używam go wobec Pana jako jego instruktora. Dźwięk klaksonu to sygnał dla Pana, że jest Pan nieudolny w tym co robi. To także sygnał dla kursanta, iż być może warto poszukać innej szkoły nauki jazdy – takiej, gdzie instruktor traktuje swoją pracę i misję poważnie a nie na sztukę. Wbrew pozorom takich szkół i instruktorów jest naprawdę całkiem sporo. Dla przykładu wystarczy chociażby popatrzeć m.in. na instruktorów LOK-u. Klasa sama w sobie – elegancja i kultura to ich znak rozpoznawczy.Użycie argumentu, iż na nauki jazdy nie powinno się trąbić trafia w próżnię. Dlaczego? Bo używanie sygnału dźwiękowego, zdarza się po prostu czasami w ruchu ulicznym! Takie jest życie kierowcy! Chyba lepiej jest aby kursant właśnie podczas szkolenia doświadczył tego typu zdarzenia – Pan jest m.in. od tego, aby wytłumaczyć mu wtedy, co zrobił źle i jak to poprawić. Inaczej taki świeży kierowca, tuż po egzaminie, na dźwięk klaksonu gotowy jest zostawić auto na środku skrzyżowania i uciec do domu, do mamy. Robienie przez Pana groźnych min
i wymachiwanie rękami proponuję zostawić w domu lub w okolicach miejsca zamieszkania. Od Pana bowiem kursant uczy się również czegoś tak ważnego, jak kultura jazdy. Chamstwa i agresji jest już na drogach wystarczająco dużo.
Na zakończenie mojego listu, chciałbym aby przemyślał Pan sobie moje uwagi i zastosował je teraz w swojej trudnej, codziennej pracy. Chciałbym, aby podchodził Pan do swojego zawodu z sercem, bez lekceważenia innych kierowców. Chałturę można odstawiać w domu ale na ulicy, za kierownica samochodu, ucząc innych jak należy poprawnie jeździć warto wykazać trochę zaangażowania. Bezpieczeństwo i wygodę właśnie nas, wszystkich mieszkańców Krosna stawiam na pierwszym miejscu.
tekst: WK
foto: Łukasz Zajdel






















Zapraszamy do komentowania artykułu. :)
Artykol bardzo dobry.Ktos koncu w napisal cos sensownego,hehe.Pozdro WK
dzięki za ten artukuł….mam dość jazdy w”szczycie” godzin przez miasto Krosno, co krok albo co metr „eleczka”….pięć metrów w przód i stoimy….trzy metry i ….
Bardzo doby tekst i sama prawda. Ja już czasem chodzę na nogach w godzinach szczytu, nieraz jestem w stanie zaoszczędzić 30 min czasu, i parę złotych w baku.
Pozdrawiam
NIE UWIERZYCIE DO CZEGO ZDOLNI SĄ INSTRUKTORZY NAUKI JAZDY!!! Przez grzeczność nie wymienię nazwy szkoły…może oprócz tego sfrustrowanego, znerwicowanego wyjątku są tam też normalni instruktorzy…
Też kiedys uczyłam sie jeździć, a swojego instruktora wspominam bardzo dobrze. Nauczył mnie bezstresowej jazdy i radzenia sobie w kazdych warunkach. Uczę się zresztą codziennie. Pomaga mi w tym mój partner, który jest zawodowym kierowcą i wie, co „na jezdni” piszczy…on nauczył mnie używania klaksonu – przecież nie jest on w samochodzie dla ozdoby!
Rozumiem, że gdzieś Ci biedni kursanci uczyć się muszą…że to stresujące…ale dlaczego z takim upodobaniem stwarzają zagrożenia w ruchu ulicznym…i to na polecenie instruktora? Zawsze traktowałam eLki z przymruzeniem oka, choć czasami zdarzało mi sie użyc klaksonu. Użyłam go i tym razem. W godzinach szczytu, w piątek 20-02-2009 na ulicy Legionów. Jechałam za grafitową eLką (Renault Clio), która zatrzymała się, alby przepuścić pieszego na pasach. Brawo! Ruszyła z miejsca, przejechała pasy i na środku drogi GWAŁTOWNIE ZATRZYMAŁA SIĘ, ABY…przepuścić wyjeżdzqającą zza starej hali sportowej ciężarówkę…rozumiem, że czasem trzeba sobie pomagać, przepuścic kogoś…ale nie w godzinach najwiekszego ruchu, blokujac ulicę Legionów do samego Ronda Solidarności! Hamując z nosem na szybie użyłam klaksonu…i wtedy…z eLki wypadł instruktor, z rozwianym włosem i obłędem w oczach podbiegł do mojego samochodu. Uprzejmie odsunęłam szybę pytając w czym mogę pomóc, a on… WRZASKIEM ZAŻADAŁ ODE MNIE OKAZANIA DOWODU REJESTRACYJNEGO! PONIEWAŻ NIE ZDAJĘ SOBIE SPRAWY CO CZYNIĘ TRĄBIĄC I ON ZAMIERZA SKIEROWAĆ MNIE NA PONOWNY EGZAMIN!!!
Ludzie, czy słyszeliście kiedyś podobną paranoję?? Mój 12 letni syn, który jechał ze mna patrzył z ogromnym zdziwieniem na tego furiata i martwimnie, czy na zawsze nie zraził sie do instruktorów nauki jazdy, którzy powinni świecić przykładem opanowania i kultury na drodze… Rozjuszony instruktor zarzucił mi jeszcze, ŻE POZA TYM NIE MAM ZAPIĘTYCH PASÓW BEZPIECZEŃSTWA!!! Owszem nie miałam, bo z mojej wiedzy wynika, że kobiety w zaawansowanej ciąży pasów zapinać nie muszą, a nawet nie powinny…a mój brzuszek widać już bardzo wyraźnie…cóż, to już siódmy miesiąc. Uprzejmie zapytałam go, czy jest może z Policji (zdarzaja sie przecież tajniacy …). Nie zwrócił na to uwagi, tylko wciąż krzyczał, żebym dała mu dowód rejestracyjny. Poinformowałam go, że jak chce zobaczyc ten papierek, to może wezwać Policję. Wtedy wpadł na genialny pomysł, że w takim razie spisze sobie numery rejestracyjne auta!!! Powiedziałm, że ma do tego świete prawo. Przecież każdy może spisywac sobie numery aut…może to takie hobby? TYLKO DLACZEGO SPISUJE JE, STOJĄC NA ŚRODKU DROGI, BLOKUJĄC JĄ??? Nie wpadł biedaczek też na to ,że przecież auto może być nie moje…bo nie było…
I najlepsze na koniec: gdy tak stał opierając się o dach swojego auta i bazgrząc coś w notesie KILKA AUT STOJĄCYCHH ZA NAMI ZACZĘŁO PRZERAŹLIWIE TRĄBIĆ! Ciekawe, czy spisał je wszystkie… wszak to według niego nieuzasadnione użycie sygnału dzwiękowego…mój syn widząc i słysząc tą sytuację przezornie zapisał numery rejestracyjne tek nieszczęsnej eLki…chetnie udostepnię, aby wystrzegać się niezrównoważonych ludzi…
Nasuwa mi się kilka pytań: jak to możliwe, że taki człowiek uczy przyszłych kierowców? Czego on ich nauczy? Chamstwa i przekonania, że przekraczanie swoich kompetencji jest normalne, bo ON jest instruktorem? Wyobrażacie sobie później tłumy takich furiatów na drogach? Trzeba będzie jeździc opancerzonymi autami! I najważniejsze – kim ON jest, żeby żądać dowodu rejestracyjnego? Pouczać mnie, czy mam pasy czy nie? Może minął się z powołaniem? Czy ten człowiek powinien uczyć kogokolwiek?
Przecież są Instruktorzy, którzy na dźwięk klaksonu potrafią uśmiechnąć się bo wiedzą , jak denerwują innych kierowców, gdy Ci czekają za eLką po trzy zmiany swiateł, bo kursant bawi się w kangura…
Może ten furiat to przeczyta. Życzę mu więc tego uśmiechu. Będzie lepiej
Witam. Ja nie dawno zdałam prawo jazdy i wierzcie mi ze kursanci woleliby w trakcie szczytu jeździć poza miastem. Ja ani jednej godziny nie miałam w trasie i to było bardzo głupie. A zresztą korki będą zawsze ponieważ nauki jazdy przyjeżdżają z innych miast aby poznać krosno.
Panie WK .. nieznajomością i niewiedzą na czym polega kształcenie przyszłych kierowców.. robisz Pan z siebie całkowitego ignoranta!
…”aby całkowitego żółtodzioba, kursanta, który ma za sobą kilka godzin jazdy po placu a czasami nawet tego nie, pakować w największy ruch uliczny”.. na placu? .. to Pan sobie możesz pograć w piłkę.. i tam trąbić jak na meczu przystało!
…”Bo to nie my mamy dostosowywać się do Pańskiego widzimisię”…niestety to Pan musi się dostosować..
….”Chamstwa i agresji jest już na drogach wystarczająco dużo.”…jak również w artykułach „ambitnych „pismaków!
Życzę szerokiej drogi..i horyzontów myślowych!
Uderz w stół a nożyce się odezwą… Czyżby instruktor poczuł się urażony>?? Ja codziennie czuje sie urażony wyjeżdzając na ulice zablokowane przez takich właśnie typków, co za nic mają innych kierowców, bo tak i już..!
Więcej pokory szanowny instruktorze. Dużo więcej pokory. I kolejnych sukcesów w blokowaniu Krosna życzę.
Czyżby powstała nowa kasta instruktorów,którym błędów wytknąć nie wolno a wszelkie próby zwrócenia uwagi na problem przejazdu przez Krosno, miały by się kończyć inwektywami jakimi Szanowny Pan Instruktor określił autora artykułu?
Nauka nauką, tolerancja tolerancją ale blokowanie ruchu to wykroczenie. Jeżeli kursant nie opanowal podstawowych czynności w samochodzie to nie powinien wyjeżdzać na drogę publiczną i guzik mnie to obchodzi co sądzi o tym instruktor.
On ma płynnie jechać i nie tamować ruchu!
Jeżeli instruktor tego nie rozumie to niech zmieni zawód. Od nauki startowania, puszczania sprzęgła i zmiany biegów są place manewrowe.
„demaskator”..pewnie rzuca inwektywami , kiedy nie może wrócić do domu na czas ..przez „Elki”?.. czy przez własną nieumiejętność jazdy?
„prowokator”..napisał..”blokowanie ruchu to wykroczenie”..blokowanie szarych komórek .. to wykroczenie!
Startownie..heheh(co za fachowa nazwa)i puszczanie sprzęgła wiąże się również z jazdą po mieście..ileż to ja widziałem już kierowców „zawodowców” którym gasną samochody w trakcie ruszania..heheh kompromitacja!!!?
„celsus”…powinien zaznać pokory.. w trakcie zdawanego egzaminu..i takiego mu powtórnego życzę ..kiedy zbierze punkty.. nie okazując tej pokory na drogach..
reasumując.. brak wyrozumiałości dla uczących się .. to brak szacunku dla siebie! Pozdrawiam!
Zwykłem nie wzorować się na „dobrym” wychowaniu pewnych instruktorów, którzy rzucają inwektywami typu „pismak” i złośliwie życzą zebrania punktów na drogach. Pozdrawiam
Marny instruktorzyna i zarazem zarozumiały bufon. Szkoda z takim polemizować.
Ot, typowe wywracanie kota ogonem przez jakiegos frustrata instruktora. Naucz się Pan czytac ze zrozumieniem tekst a pozniej go Pan komentuj – unikniesz Pan kompromitacji.
W tekście WK nie ma ani jednego złego słowa o uczących się jazdy kursantach – wręcz przeciwnie. Więc przestań PAn pisać o jakimś braku szacunku dla uczących się. Brak szacunku co najwyżej dla Pana, Panie instruktor.
PS. Jak uczysz Pan jeździć tak samo jak Pan piszesz, to szkoda mi Pańskich kursantów, Panie instruktor.
Denerwują mnie tacy krytycy jak wy. Ilu z was ma papiery instruktora,że zabieracie głos w tej sprawie?! Uważacie się za super kierowców, którzy już wszystko potrafią?! Jesteście żałośni. Chciałbym znaczyć jak wy kiedyś uczyliście się jeździć. A ten pożal się boże dziennikarzyna niech więcej nie pisze artykułów na tematy,o których nie ma pojęcia!
Kolejny raz nadmieniamy, że nie jest sednem sprawy „uczący się jeździć” ani też „instruktor sensu stricto”. Większość mieszkańców Krosna zwraca uwagę na fakt, że ulice naszego miasta są zakorkowane bardzo często przez eLki, których jest naprawdę dużo. Wiele z tych pojazdów pojawia się na krośnieńskich ulicach, przybywając tutaj z innych miast, tylko z powodu ośrodka egzaminowania. Do „Ktoś”, podejmując dyskusję i obrażając innych rób to pod własnym imieniem i nazwiskiem. Za „nickiem” każdy potrafi się schować. Pozdrawiam
Ktoś sobie napisał coś. I z tego coś tego ktosia wynika jedynie, że ten ktoś to dureń i tyle. Żeby widzieć iż miasto jest zakorkowane nie trzeba mieć papierów instruktorskich. Zresztą to mało prestiżowy zawód. W krośnie to chyba nawet komornik ma wyższy prestiż. Po co ten ktoś się wypowiada? Tylko po to żeby namieszać bo pewnie jest instruktorem i sam doprowadza do korków. Nazywanie autora tekstu dziennikarzyną jest zwyczajnym prostactwem w wykonaniu niedouczonego instruktorzyny.
Dobrze przyjetym zwyczajem przy odwaznych artykułach jest podpis autora z imieniem i nazwiskiem. Widać jednak że autor nie dokońca identyfikuje się z treścia ktorą spłodził. Cóz prowokacja udana ale poziom artykułu pozostawiam do oceny pozostałym czytelnikom.
Jakbyś Tomaszu popatrzył do stopki redakcyjnej to byś wiedział kto to jest W.K. Nie jest to żaden anonim. Żebyś nie trudził się zbytnio to ci podpowiem -Wojciech Kozub. Osoba raczej w Krośnie znana. Dodam tylko, że obserwując zachowanie instruktorów nauki jazdy, ja też się z poglądami autora utożsamiam.
Zasypiam sobie spokojnie na ramieniu mojej kursantki ;-) a jakiś samochód parkuje w moim bagażniku . Facet wydziera sie niemiłosiernie , aż do przyjazdu policji i ZASKOCZENIE dowiaduje sie ze to jego wina mandat punkty itd …. tak tak KIEROWCY … proponuje kupić godzinę i zaliczyć egzamin powodzenia
ad. L….uzak
„Wstrząsnął” mnie Twój wpis. A powiedziałeś policji, że zasypiałeś spokojnie na ramieniu kursantki?
Ja nie widzę powodu, by bulić kasę, za to by jakiś instruktorzyna przespał się na moim ramieniu.
przestańcie już!!! Zapomnieliście jak Wy uczyliście się jeździć? Postawcie się na miejscu tych kursantów, jak ich to denerwuje i rozprasza? hcecie zeby jechali szybcie a będą wolniej i będą dodatkowe błędy popełniać. dowiedzcie sie najpierw ile jest w krosnie elek a ile samochodó ogółem, nawt te 100 elek nie jest w stanie zakorkowac miasta, chodazi o to ze saomochdów jest za duzo!!!! najlepiej zwalic winę na elki i trąbić- sama jak robilam kurs to mnie trzeslo jak jakis „doswiadczony” kierowca trąbił na mnie, zwłaszcza gdy nie miał racji, notorycznie wymuszano na mnie pierwszeństwo. Dodam, że jezdziłam bardzo szybko i sprawnie. Jak kierowca ma zły dzień to odrazu wyżyje się na elce. W ten sposób kursant zamiast nauczyc sie jeżdzić boi się wyjechać na drogę. Na placu i bocznych uliczkach maja się uczyć? Ja nauczyłam się jeżdzić właśnie na dużych rondach i skrzyżowaniach, na pierwszej godzinie jazdy zaliczyłam kilka rond w krakowie i dzięki temu potrafie jeżdzic. ZAPOMNIAŁ WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYŁ!!!!
Art jest dedykowany INSTRUKTOROM a nie kursantom!!!
Proponuje czytać ze zrozumieniem!
też myślę panowie redaktorzy jak się uczyliście jeździć to chcieliście wyrozumiałości.Jak kogoś denerwuje jeżdżenie po ulicach gdzie są kursanci to niech nie jeździ.Chcecie żeby wypadków nie było a bronicie jeździć naukom jazdy