JAN TULIK uchyla Furtę
O PODRÓŻOWANIU, MIEJSCU CZŁOWIEKA NA ZIEMI I POLSCE W SCHENGEN MÓWI JAN TULIK
Lato sprzyja wszelakim, często sentymentalnym podróżom. Odwiedzamy miejsca, które pragnęliśmy zobaczyć lub, z którymi łączą nas wspomnienia. Czy dużo Pan podróżuje?
Stosunkowo mało podróżuję w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale często się przemieszczam, czyli staram się być obecny w różnych miejscach. Są to przede wszystkim spotkania literackie, jubileusze artystyczne; np. skorzystałem z zaproszenia Wojciecha Siemiona do jego dworu w Petrykozach na Mazowszu. To miłe, że znalazłem się w gronie bliskich mu pisarzy. Ostatnio dwukrotnie byłem na Litwie, bowiem tam ukazuje się mój tomik poezji wybranych. To są oczywiście tak zwane wyjazdy „krótkodystansowe”, czasami wyjątkowe, ale myślę, że wojaże moich marzeń są jeszcze przede mną.

A o jakich peregrynacjach marzy Jan Tulik?Zawsze chciałem zobaczyć miejsca, które mają konotacje literackie czy też np. historyczne. Są to miejsca wyobrażone. Spotykaliśmy je wcześniej w książkach, w filmach lub znamy je z różnych opowieści. Bardzo chciałbym przespacerować się np. po paryskich zaułkach, pobłądzić po Dublinie śladami bohaterów Joyce’a… Mam niekiedy chęć ruszyć tropem antycznych postaci, przepłynąć Morzem Egejskim, poszukać mitycznej Troi… Z ciekawości, dla skonfrontowania mitu z rzeczywistością, chciałbym też zobaczyć aglomeracje miejskie w Stanach Zjednoczonych, chociaż, mówiąc szczerze, Ameryka Północna mniej mnie interesuje jako potencjalne miejsce inspiracji, czy z punktu widzenia atrakcyjności turystycznej. Bardziej skłaniam się ku wędrówce po Ameryce Południowej.
NALEŻY PAMIĘTAĆ O LUDZIACH TWORZĄCYCH NASZĄ HISTORIĘ
Niektórzy wędrują po Wenecji śladami Gustava Von Aschenbacha, inni snują się po Krakowie niczym Cygan nieznany w „towarzystwie” Boya, a jeszcze inni jadą do Babadag tropem Stasiuka. Jaka wycieczkę literacką mógłby Pan zaproponować czytelnikom Neona?
Myślę, że za mało podróżujemy wewnątrz siebie… Lub choćby obok siebie. Często bywam w dworku Marii Konopnickiej w Żarnowcu i zawsze spotykam tam coś nowego, coś, co mnie zaskakuje. Sam dwór i park mają niepowtarzalny klimat, a wielu ludzi z naszego środowiska nigdy tam nie było; tak naprawdę niewiele osób potrafi coś więcej powiedzieć o tym miejscu. Wiele mamy miejsc imienia np. Jana Pawła II – a to skwerek, a to plac, lotnisko czy też szpital, a w rzeczywistości nie znamy nawet biogramu Tego wyjątkowego Człowieka; jakże daleko nam do wprowadzania w życie jego idei. A w przypadku osiedla im. ks. Bronisława Markiewicza w Krośnie? Mało osób wie, kim była ta postać (dodajmy, Konopnicka osobiście polecała mu zdolne dzieci do jego zakładu wychowawczego…). Pewnego dnia usłyszałem od jednego z mieszkańców Krosna odpowiedź na pytanie, kim był ten Jan Szczepanik, patron jednej z uliczek – że pewnie jakiś działacz polityczny lub osoba duchowna. No więc napisałem esej o Janie Szczepaniku, został on wydany przez Muzeum Rzemiosła w Krośnie. Czyli trzeba nieustannie przypominać o ludziach, tworzących naszą historię, dzieje miejsc, w których żyjemy. Nie tylko dlatego, że nasza pamięć jest zawodna, ale głównie dlatego, że wchodzą nowe pokolenia. Już np. nie pamiętamy, że jeden z najciekawszych poetów XX wieku, Jan Zych, autor wydanej w 1975 r. Blizny po świetle, pochodził z Korczyny. Polanka, obecnie dzielnica Krosna, jest miejscem, gdzie w 1846 r. poeta Wincenty Pol stracił niemal cały dorobek swojego życia – w tym opracowania kartograficzne Polski. No bo od Komborni przyszli ludzie z kosami, poduszczeni przez ówczesnego zaborcę austriackiego i spalili także jego nieocenione rękopisy. Poturbowanego Austriacy przechwycili w Szebniach i zawieźli do jasielskiego szpitala, stamtąd do lwowskiego więzienia. 2007 r. był Rokiem Wyspiańskiego, w setną rocznicę jego śmierci, a przecież to w Rymanowie autor Wesela leczył się z syfilisu, nabytego jeszcze w Paryżu, gdy przebywał tam wraz z Mehofferem. Wtedy w Rymanowie powstał pomysł dramatu Achilleis. Wyspiański dostrzegł w Rymanowie Troję, a rzeka Tabor przywodziła mu na myśl mityczną rzekę Skamander. Prawdopodobnie to z dworu Jabłonowskich w Krościenku Wyżnym Seweryn Goszczyński wyruszył do zamku w Odrzykoniu, gdzie spotkał Machnickiego. Wizyta autora Zamku Kaniowskiego na ruinach Kamieńca zaowocowała potem powieścią Król zamczyska. Warto więc zainteresować się bliżej miejscami, w których żyjemy, nie tylko z okazji kanikuły…
Jest taki pogląd, że literatura jest tworem wyssanym z palca, kompletnie oderwanym od rzeczywistości a poeta, czy tez prozaik to taki zadumany marzyciel, siedzący pod lipą i czekający na wenę. Co może na ten temat powiedzieć autor Doświadczenia?
Myślę, że pisanie literatury jest podobnym aktem jak np. malowanie, fotografowanie czy też wszelkie inne formy tworzenia. Człowiek chce przekazać innym, w jaki sposób odbiera i pojmuje świat, który został przefiltrowany przez jego intelekt, zmysły. Epoki romantyzmu i modernizmu, kiedy to szeroko rozpisywano się o Czarnolesie i lipie, kiedy to Kochanowski funkcjonował jako wzór poety, w pewnym sensie zmitologizowały postać twórcy i samej literatury. W takim pojmowaniu jest nieco prawdy, bowiem aby coś powstało, musi zaistnieć tzw. moment boskiego szału, swego rodzaju aury, których to zjawisk psychologia sztuki nigdy nie potrafiła wytłumaczyć. Jest to szczególny stan predyspozycji umysłu nazywany przez niektórych natchnieniem. Pomysły przychodzą nagle, np. podczas oglądania filmu, spaceru albo rozmowy… I rzecz w tym, aby je zapamiętać, zanotować, pochwycić, by nie uleciały.
Czy młodych ludzi można zachęcić do przygody z literaturą?
Ważny jest przede wszystkim dobór autorów, których będą czytać uczniowie w szkołach. Myślę, że jest to nie tylko kwestia chybionych często programów, ale przede wszystkim świadomości i osobowości uczących, którzy w umiejętny sposób mogą zaciekawić uczniów tym, co jest nie tylko wartościowe wychowawczo, ale też interesujące artystycznie. Niezwykle istotna w tym miejscu jest też obecnie rola mediów, kształtujących do pewnego stopnia naszą świadomość. Wiele osób zdaje sobie z tego faktu sprawę i w umiejętny sposób wykorzystuje radio, prasę i telewizję do realizacji swoich, nie zawsze chlubnych celów. Inną, jakże istotną kwestią w procesie edukacji, są spotkania z twórcami. Mam wyraźne tego owoce, przecież w naszej bibliotece odbywają się takie spotkania i młodzież i nauczyciele w nich chętnie uczestniczą; widać jak ta młodzież wspaniale reaguje, potem pilnie poszukuje książek spotkanych pisarzy.
SPOTKANIA KULTUR DAJĄ BARDZO CIEKAWY EFEKT
„Poeci będą mieli zawsze wiele do roboty” i zawsze będą się wypowiadać na aktualne tematy. Ja Pan sądzi, czy otwarcie granic RP, w związku z naszym wejściem do strefy Schengen, wpłynie na bliższe spotkania kulturowe Narodów Europejskich?
Historia pokazała niejednokrotnie, że zasklepianie się w jednej grupie kulturowej prowadziło zwykle do degeneracji, nie tylko fizycznej, ale też mentalnościowej. Myślę, że wymiana różnic, spotykanie się tych różnorodności daje bardzo ciekawy efekt i pozytywnie wpłynie na rozwój kultury europejskiej. Wspaniałe jest to, iż w związku z Schengen zaistniała możliwość mieszania i komunikowania się pewnych tradycji. Dzięki temu dostrzegamy wiele spraw, na które wcześniej nie zwrócilibyśmy uwagi. Warto w tym miejscu szczególnie postarać się o promocję naszej rodzimej kultury, a nie tylko czerpać wzorce z innych krajów, niejednokrotnie uznając je za najistotniejsze, a bywa, że nawet za swoje. Na pewno nie jest konstruktywna postawa biernego obserwatora, który jedynie krytykuje i narzeka – bo gdzie indziej jest lepiej… Zachowujmy przede wszystkim te wartości, które są obiektywnie piękne i ważne, warto je w umiejętny sposób eksponować. Jeżeli przyjadą do nas goście np. z Francji, nie będą chcieli oglądać repliki Wieży Eifla, ale np. dzwonnicę kościoła farnego, architekturę starówki, która mieni się „małym Krakowem”. Mamy więc w tej chwili szansę zachować i rozsławić w świecie to, co u nas najlepsze. A mamy wyjątkowo wiele. Nawet na co dzień tego nie dostrzegamy. Mówiąc o Krośnie jako o małym, prowincjonalnym miasteczku, pamiętajmy, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu francuska mieścina Cannes nie była znana w świecie, ale dzięki grupie entuzjastów filmowych stała się jedną z najlepiej rozpoznawalnych stolic kinematografii światowej. Warto więc pokazywać to, co jest charakterystyczne w regionie, w którym żyjemy. Potrzebne są przede wszystkim pomysły, temperament twórczy i chęć zrealizowania wielu konceptów, niekiedy nawet wbrew obowiązującej niejako logice. Wtedy dajemy sobie szansę, zacznie się dziać coś, co doprowadzi do rozwoju nie tylko miasta, ale i regionu, Podkarpacia.

Do tego potrzebny jest potencjał jaki posiada młode pokolenie, a wielu świeżo wykształconych ludzi opuszcza Kraj Nadwiślański w poszukiwaniu pracy. Czym można skusić młodego Polaka aby został w kraju?
Ostatnimi czasy często słyszymy narzekania, że masa młodych ludzi wyjeżdża. I przeważnie są to ludzie wykształceni w Polsce, mogliby coś dobrego zrobić dla kraju. Ci, którzy pozostają, miotają się i szukają jakiegoś wyjścia. Nie mają ani uczciwie płatnej pracy, ani szans na rozwój – tylko niech „mędrcy” od programowania tzw. działalności gospodarczej przycichną, bo nie wyłącznie ta droga jest jedynie słuszną, nie każdy ma temperament handlowca, nie każdy chce się brudzić polityką. Przecież ci młodzi ludzie to wielki potencjał; to marnujące się talenty. Często z pomysłami, ale nie w ich mocy jest realizacja tych koncepcji. Właśnie często politycy głosząc hasła opieki nad rodzinami, nad młodzieżą, nad talentami nabierają wody w usta, gdy miną wybory – już im na chwilę elektorat nie potrzebny (dodajmy: mamy polityków i politykierów poszukujących intratnych synekur moc, brakuje nam mężów stanu). Tu trzeba stworzyć drogą legislacji bardzo konkretne mechanizmy dające perspektywę odpowiednio płatnej pracy, rozwoju, co stworzy poczucie bycia potrzebnym, wiary, że można i tutaj żyć normalnie. Można wyjechać i pracować w innym kraju – i dla wielu jest to jedyne roztropne wyjście – ale miejmy także świadomość, że nigdy nie uciekniemy od siebie, od tego, co stanowi nasz kręgosłup moralny, mentalny; nie uciekniemy od polskości, bo wraz z polskim językiem wyssaliśmy polskość. Nie doprowadzajmy do tego, by tysiące młodych ludzi było skazanych na tułaczkę na obczyźnie. Fikcyjny slogan, że stawia się na młodzież i daje jej szansę, potrzebny jest raczej statystyce – a służy ona tym, którzy zamawiają badania. To jak z tzw. oglądalnością w telewizji: emituje się jakiś taniec z szamanami, bo badania wykazują wielką oglądalność. Cóż, jeśli idzie wyłącznie taniec z tymi szamanami, najmniejsza oglądalność jest jedyna… Poza tym – szkoda, że biedny student nie ma szerszych możliwości rozwoju. Bogatsi z domu po prostu kupują sobie lepsze szkoły… Nie okłamujmy się. Tak jest. Pewnie byłoby dobrze, gdyby funkcjonowało więcej zniżek dla studentów, także w muzeach, może nawet w kawiarniach… Nie piwnych, rzecz jasna, ale w takich, które tworzą miejsca spotkań reprezentantów różnych dziedzin wiedzy… Marzenia? Może. Ale od tego się zaczyna świat.
Witold Gombrowicz napisał:” Nie uczcie się ze mnie, uczcie się na mnie”. Czego możemy się nauczyć na Janie Tuliku?
Myślę, że tego, czego ja się uczę od moich znajomych, od świata. Wciąż to robię i nie wychodzę na tym źle. Często szukając prawdy o sobie, spostrzegałem ją w innych. W najbliższym mi świecie. Poza tym, podobno jedna noc rozmowy z mędrcem więcej znaczy, niż …… Szukam mądrych ludzi, często są to zwyczajni, prości ludzie. Oni stawiają przed naszymi oczami swoistą partyturę, dzięki której można próbować grać; oczywiście nie będzie to jeszcze melodia doskonała. I jeszcze jedno: nie wolno omijać szans, jakie nam niesie los – on nie przychodzi do nas z darami dwa razy… Wiem to, mam na sumieniu grzechy zaniechania, zabrakło mi odwagi np. wyjechać… by powrócić tu z poczuciem dobrze obracanymi talentami. Cóż, co prawdziwie mądre, właśnie w Biblii już stoi. Przecież po takich dziełach widzimy, że nie jesteśmy wcale mądrzejsi od naszych praojców sprzed tysiącleci. Posiedliśmy jedynie inne narzędzia, żyjemy w innych dekoracjach. Sposób myślenia i nadrzędne cele pozostały te same.
Dziękuję za rozmowę.Rozmawiał Przemek Polański
foto: Łukasz Zajdel
Jeden komentarz »
Dodaj komentarz!



















Zapraszamy do komentowania artykułu. :)