Najważniejsze »

Dr Tomasz Soliński drugim zastępcą Prezydenta Krosna

16/05/2012 – 09:50 | 9 komentarzy

Tomasz Soliński jest doktorem nauk ekonomicznych ma 36 lat, jest żonaty, ma jednego syna. Na stanowisku prezydenta ma zająć się m.in. sprawami zwiazanymi z pozyskiwaniem środków zewnętrznych, infrastrukturą drogową i budową strefy ekonomicznej. Do jego obowiązków będzie należeć również promocja …

Czytaj całość »
Policyjne

Krośnieńskie informacje policyjne oraz najważniejsze informacje wojewódzkie.

Sport

Informacje sportowe, zapowiedzi, programy imprez sportowych, relacje ze spotkań.

Salon Oświeconych

Spotkania z ciekawymi osobistościami z kręgu polityki, sztuki i muzyki.

Wideo

Wszystkie materiały w których użyto nagrań wideo. Relacje oraz wywiady.

Komunikaty

Komunikaty urzędów, instytucji, firm i organizacji.

Strona główna » NAJCIEKAWSZE, Wywiad

Stanisław Wyżykowski ostatni „taki” lirnik

Opublikowane przez w dniu 26/08/2008 – 16:342 komentarzy

O MUZYCE, MAGICZNYCH INSTRUMENTACH I SWOJEJ WĘDRÓWCE
PRZEZ KOLEJE LOSU ŚWIATA TEGO OPOWIADA LIRNIK Z HACZOWA STANISŁAW WYŻYKOWSKI

„Rzecz daleka- taka bliska,
ktoś mi znany, niespodziany;
ktoś, o którym jeszcze wczora
tylko we śnie, tylko w marze;
Pan- Dziad z lirą…”

S. Wyspiański „WESELE”

Muzyka zdaje się być nie tylko Pana zawodem ale też sposobem na życie i powołaniem. Kiedy rozpoczęła się u Pana ta niezwykła przygoda z muzyką?
Można powiedzieć, że zadebiutowałem muzycznie, kiedy miałem pięć lat. Obserwowałem mojego ojca i innych skrzypków kiedy grali a bardzo mi się to podobało, to ich granie. Jednak tata skrzypiec nie pozwalał nikomu dotknąć, nie mówiąc już o graniu. Pewnego razu, gdy wydawało mi się, że nikogo nie ma w domu, ściągnąłem skrzypce ze ściany i zacząłem grać piosenkę, którą sobie nuciłem pasąc krowy. Aż tu nagle patrzę, a tato stoi i patrzy się na mnie. Zatrwożyłem się bardzo bo myślałem, że dostanę lanie za swój uczynek. Odkładam skrzypce a ojciec mówi:”Stasiu, to ty się nauczyłeś tak grać?! To teraz graj!”. I od tamtej pory mogłem już do woli muzykować. Paradoksalnie, wcześniej nauczyłem się grać niż czytać i pisać. Natomiast, mój debiut publiczny miał miejsce w szkole. W pierwszej klasie, na przerwie nauczycielka zostawiła skrzypce w klasie. Koledzy znając moje upodobanie do muzyki, z łatwością mnie namówili abym wziął instrument do ręki i zagrał. Wtem pani nauczycielka wraca do klasy i ja myślę sobie, że teraz to będę miał za swoje  ale słyszę jak nauczycielka mówi:”Zagraj jeszcze Stasiu”. Podeszła do mnie i pyta się kto mnie nauczył grać, na to ja jej odpowiadam- ja sam, słuchałem jak inni grają i się nauczyłem. I tak gram do dzisiaj.

Jak upłynęły Pana pierwsze lata w kręgu muzyki?
Podczas wojny uczyłem się w haczowskiej szkole rolniczej, którą ukończyłem w 1943 mroku z oceną dobrą. Jednocześnie uczyłem się gry na skrzypcach. Moimi pierwszymi nauczycielami w tej sztuce byli, najpierw tata a potem kowal Jan Rozenbajger. Po wojnie zacząłem chodzić do szkoły muzycznej w Krośnie. „Chodzić” dosłownie, bo szedłem codziennie po dwanaście kilometrów w jedną stronę a potem w drugą. I tak było przez dwa lata. Później kupiłem rower za pierwsze zarobione przez siebie pieniądze i już nie musiałem chodzić piechotą. Czteroletni kurs klasy muzycznej ukończyłem w dwa lata w 1947 roku.

BYLIŚMY NAJPOPULARNIEJSZĄ KAPELĄ LUDOWĄ

W którym kierunku poszły Pana zainteresowania muzyczne?
Razem z moimi czterema braćmi zrobiliśmy kapelę. Jednocześnie koncertowałem z orkiestrą utworzoną przy krośnieńskiej lniance, graliśmy razem m. in. w Warszawie na Mariensztacie. W latach 1949- 1951 pracowałem w Sanockiej Fabryce Wagonów, gdzie grałem w przyzakładowej orkiestrze na tubie. W niedługim czasie po tym, otrzymałem ofertę od Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Jednak nie zgodziłem się na ten mariaż. W Krośnieńskiej Hucie Szkła w 1965 roku rozpocząłem pracę jako stolarz w warsztacie. Wówczas przy tamtejszym domu kultury, który mieścił się w pałacu Kaczkowskich, utworzyliśmy kapelę „Stachy”. Repertuar oparty był na regionalnym folklorze. Byliśmy bardzo popularnym zespołem w latach 60 i 70. W 1969 jeździliśmy na tourne wraz ze Skaldami. Byliśmy m. in. w NRD i RFN, w Holandii, Czechosłowacji i Bułgarii. Gdziekolwiek się pojawialiśmy bardzo mile nas witano i przywoziliśmy nagrody, dyplomy i słowa uznania.

Wiele słyszeliśmy na temat lir korbowych pochodzących z Pana warsztatu…
Kiedy byłem bardzo młody, nie dawała mi spokoju myśl, że istniał kiedyś instrument o nazwie lira korbowa. Udało mi się zdobyć książkę, w której znalazłem opis jak wyglądał taki instrument. Pierwszą lirę jaką wykonałem dla Krośnieńskich Hut Szkła w 1967 roku, ma obecnie aktor Wojciech Siemion. Wykonałem też według własnego pomysłu skrzypce laskę. Te moje instrumenty są i we Włoszech, i w Nowej Zelandii, Niemczech, Australii… Wielu ludzi pisało na temat moich instrumentów prace magisterskie i doktorskie. Jedną z moich lir słychać w ścieżce dźwiękowej w filmie Jerzego Hoffmana  Ogniem i mieczem. Posłużyła też jako wzór do wykonania rekwizytu do tego filmu. Robiłem także instrumenty takie jak viola da gamba basowa, psalterion czy tez organistrum, a dlatego tak się nazywa bo w wieku IX i X w kościołach nie było organów, tylko właśnie takie instrumenty. Powiem w sekrecie, że organistrum mojego pomysłu tak jest zrobione, aby można w nim było zmieścić dwie butelki 0,7 litra…Ten najstarszy typ liry korbowej powstał około X wieku w Cluny we Francji. W Hiszpanii, w Bazylice Santiago de Compostella jest rzeźba, na której widnieje ów instrument. Fotografię dostałem od Węgra, Urlicha Wagnera.  Kiedy zakony zaczęły funkcjonować na uniwersytetach, lira korbowa rozpoczęła swój żywot świecki. Już w XII wieku grano na niej w ludowych orkiestrach. O lirze wspominał Stanisław Trembecki w swoich wierszach, grał na niej Zagłoba w powieści Henryka Sienkiewicza. O lirach wspominali tez Władysław Syrokomla, Stanisław Wyspiański, Wiktor Gomulicki czy też Jarosław Iwaszkiewicz. Bardzo znane są dwa obrazy Jana Matejki, na których to Wernyhora trzyma lirę.

Gdzie możemy zobaczyć takie instrumenty?
Można je zobaczyć w sali tradycji w Gminnym Ośrodku Kultury i Wypoczynku w Haczowie. Znajduje się tamże m. in wspomniane przeze mnie psalterion, na którym grali w Grecji mnisi z góry Athos. Jest tam także lira basowa, organistrum, liry korbowe i skrzypce laska.

W MUZYCE JAK W SERCU, RAZ SMUTNAWO RAZ WESOŁO

Muzyka jest jedna z form wyrażania świata. Niekiedy komentuje rzeczywistość, innym razem jest jej częścią a bywa i tak, że dopowiada to czego możemy się tylko domyślać… Jak jest w pieśniach, wykonywanych przez muzyków ludowych z Haczowa?
Powiem tak. Wszystkie melodie, które wykonuję czy też wykonywałem są dla mnie bardzo ważne, są bowiem związane z tradycją moich stron rodzinnych. Np. taka piosenki takie jak W Komborni prześliczny dwór albo Na haczowskim moście, są trwale wpisane w krajobraz muzyczny miejsc, w których spędziłem całe życie. Było kiedyś takie smutne zdarzenie w Haczowie przed wojną. Urządzono w niedziele zabawę, bo kiedyś w ten dzień głównie je urządzano. Na zabawę, która odbywała się jeszcze wówczas na starej sali, przyszedł młody chłopak i gdzieś około północy ktoś uderzył go w ciemności pałką w głowę i zabił go na miejscu. Moja ciotka, siostra mojego ojca, ułożyła o tej sytuacji taka smutną piosenkę:

W Haczowie na dole, zabawę sprawili,
ładnego chłopaka nogami zabili
Ej szkoda go, szkoda i urody jego
Będzie za nim płakać, ta dziewczyna jego
Ta dziewczyna jego i cała rodzina
[...] koledzy go nieśli do ciemnej mogiły
Do ciemnej mogiły do wiecznej ciemnicy
Będą go wspominać jego rówieśnicy

Tak więc muzyka nie omija też tematy niewesołe, a niekiedy i tragiczne. Ale żeby nie zasmucać, bo nie o to chodzi aby się smucić, to przytoczę taką inną, weselszą melodię:

Ojojoj kobietki,ojojoj kobietki
marne życie z wami jest.
Ale ale bez was, ale ale bez was
Wcale lepiej nie jest też

Muzyka jest i smutna i wesoła, tak jak to w życiu.

LUDZIE POWINNI SOBIE POMAGAĆ I SIĘ DO SIEBIE UŚMIECHAĆ

Potrafi Pan przemawiać poprzez muzykę, poprzez instrumenty wykonane przez siebie…Co Lirnik z Haczowa mógłby powiedzieć na temat relacji międzyludzkich w XXI wieku?
Rok po roku przybywa nam wszystkim lat. Życie mi uleciało jak wczorajszy cień. Ale niczego nie żałuję. Jestem szczęśliwy, że mogę komuś pomóc, grać i robić to co lubię. Jedni odchodzą a na ich miejsce przychodzą nowi i taka jest kolej rzeczy na tym świecie. Zawsze staram się tak postępować abym ja był zadowolony ale żeby też ktoś inny był zadowolony. I cieszę się kiedy ktoś jest szczęśliwy a jeszcze bardziej kiedy to ja go uraduję. Tylko czasami sobie myślę, że może nie zrobiłem czegoś tak dobrze jak to zrobić powinienem… Niemniej zawsze należy pamiętać, że trzeba szanować starszych. Jak idzie babcia czy dziadzio to należy ich pozdrowić. Dzieci powinny słuchać rodziców i im pomagać. Z moim rodzeństwem byliśmy nauczeni od wczesnego dzieciństwa aby być zawsze słownym wobec rodziców. I gdy mama pozwalała mi na półgodzinną zabawę to musiałem wrócić w tym czasie. Mówi się, że to szkoła powinna uczyć i wychowywać. Przecież szkoła nie da rady wszystkich dzieci wychować. Jest to niemożliwością. Dom powinien wychowywać a szkoła nauczać. Nie wolno śmiać się z ludzi słabszych czy też upośledzonych. Należy wszędzie sobie pomagać. Jeden jest bardziej a drugi mniej utalentowany. W szkole,  w pracy, na ulicy, w zabawie i w domu zawsze bądźmy dla siebie dobrzy.  Wówczas wszystkim nam będzie dużo lepiej a co najważniejsze nie będziemy się denerwować, bo z tego całego stresu to tylko choroby potem wszelakie i trzeba się nachodzić do lekarza.

A w jaki sposób należy postępować aby być zadowolonym z siebie, swojej pracy, rodziny? Widzimy dookoła tylu ludzi, którzy wykonują swoją pracę bez przekonania; są niezadowoleni albo z płacy albo z zawodu, jaki wykonują…

Jest takie powiedzenie, że w życiu powinno się robić coś co się lubi ale przede wszystkim trzeba myśleć od dzieciństwa; kim chce się być…A powinno zawsze się być sobą, nigdy się nie zmuszać do tego czego robić zawodowo nie lubimy, w czym się nie odnajdujemy. Wtedy życie jest łatwiejsze, uśmiechamy się do siebie i jesteśmy zdrowsi i szczęśliwsi….

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Przemek Polański, Łukasz Zajdel
Foto: Łukasz Zajdel

2 komentarzy »

  • Redakcja pisze:

    Zapraszamy do komentowania artykułu. :)

  • antoni pisze:

    Pana Stanisława znam od kilku lat, mam przyjemność grać z Nim w kapeli ludowej Górczanie, wspaniały człowiek, wspaniały muzyk i wspaniały nauczyciel nie tylko muzyki, ale także „życia”.

Dodaj komentarz!

Dodaj swój komentarz, lub trackback ze swojej strony. Możesz również subskrybować komentarze przez RSS.

Pamiętaj! Myśl co piszesz. Nie jesteś. Nie spamuj.

Pamiętaj! Myśl co piszesz. Nie jesteś anonimowy.

Nie masz swojego avatara?. Aby uzyskać własny globalnie uznawany avatar, zarejestruj się Tutaj.