O złotych latach sportu w Krośnie i nie tylko opowiada Stanisław Fryc
Ze Stanisławem Frycem rozmawia Przemek Polański

Jest Pan kronikarzem sportu i lotnictwa w Krośnie. Napisał Pan między innymi, opisującą niezwykle barwnie historię krośnieńskiego sportu znakomitą dwutomową pracę Z dziejów sportu w Krośnie, której drugi tom nosi nadtytuł W kręgu Karpat. W 2008 roku obchodziliśmy 80 – lecie Krośnianki, a zarazem sportu w Krośnie w ogóle. Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom jak wyglądały początki sportu w Krośnie, zwanym również małym Krakowem?
Dziękuje za uznanie, chociaż co do tego kronikarza, to chyba nie najlepsze słowo. W ścisłym znaczeniu kronikarz to ktoś, kto spisuje historię czegoś na bieżąco, bez drążenia przeszłości, a więc przeprowadzenia kwerendy prasy oraz archiwów państwowych i prywatnych, co było nieodzowne przy pisaniu powyższych książek. Więc może bardziej dziejopis czy historyk. Co do początków sportu w Krośnie, to w 1892 roku powstało w Krośnie stowarzyszenie gimnastyczne będące filią lwowskiego oddziału Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Jego prezesem został wtedy Tadeusz Śmieglewicz. Powstanie tej organizacji nie wiązało się w tamtym czasie ze sportem o tyle, że posiadał on sekcję gimnastyczną, bo wtedy ta dyscyplina sportu była bardzo popularna. Głównym celem działania „Sokoła” było propagowanie zakazanych wówczas przez zaborcę tradycji narodowych. Co do czystego sportu, to wszystko się zaczęło w 1923 roku, kiedy przy Kopalni Ropy Naftowej w Potoku powstał tylko piłkarski Robotniczy Klub Sportowy „Nafta”, który działał do 1926 roku. Kiedy upadł, został po nim sprzęt piłkarski. W roku 1928 roku, na bazie tego sprzętu, powstał z czasem wielosekcyjny Robotniczy Klub Sportowy „Krośnianka”.

Zespół RKS „Krośnianka” (koszulki w paski) z drużyną RKS „Legia” Kraków przed meczem w 1931r.
Funkcjonując do wybuchu ostatniej wojny został reaktywowany w roku 1957, jako Międzyzakładowy Związkowy Klub Sportowy „Krośnianka”. Działał do 1961 roku. W roku 1991 klub ten został ponownie reaktywowany jako Miejski Klub Sportowy „Krośnianka” a w roku 1999 jego nazwa ponownie uległa zmianie na Uczniowski Ludowy Klub Sportowy „Krośnianka – Wrocanka”. Innym klubem, który działał od czasów przedwojennych był, powstały po odejściu w 1931 roku z RKS „Krośnianka” grupy działaczy i zawodników, też wielosekcyjny Krośnieński Klub Sportowy „Legia”, który funkcjonował do 1939 roku. Po reaktywowaniu w 1945 roku nosił nazwę Miejski Klub Sportowy „Legia”, którą potem wiele razy zmieniał.

Zespół piłkarzy Robotniczego Klubu Sportowego „Krośnianka” 1929r.
Kiedy powstał pierwszy stadion w Krośnie?
Pierwszy stadion powstał w naszym mieście we wrześniu 1928 roku przy ulicy Bursaki. Był to obiekt RKS „Krośnianka”. Przewodniczącym Komitetu Budowy Stadionu był dyrektor Kazimierz Jamróz. Szczęśliwie się stało, że ówczesny „Głos Krośnieński” odnotował historię budowy i otwarcia stadionu. Natomiast drugi ze stadionów, ten na którym rozgrywane są obecnie trzecioligowe spotkania krośnieńskiej drużyny, został oddany do użytku w 1951 roku. Był stadionem „Legii”, która nosiła wtedy nazwę Klub Sportowy „Włókniarz”. Powstał przy wówczas ulicy Armii Ludowej, obecnie Legionów. Kiedy go budowano, stadion otaczała rzeka Wisłok, której koryto biegło dokładnie pod murem klasztoru Franciszkanów, stąd też budowa tego stadionu stała się przyczynkiem do zmiany koryta rzeki i powstania wałów przeciwpowodziowych.
Miejsce, gdzie stoi obecnie hala przy ulicy Legionów ma bardzo długą i frapującą historię. Krośnianie wiedzą, że kiedyś na wzgórzu, poniżej którego stoi hala sportowa, znajdowała się przed wojną synagoga a tam gdzie jest budynek hali, była łaźnia żydowska tak zwana mykwa …
Owszem. Pomysł na budowę hali sportowej wtedy też KS „Włókniarz” powstał w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Z uwagi na to, że stadion miał się znajdować obok drogi wojewódzkiej, na jego budowę potrzebna była zgoda firmy rzeszowskiej „Miastoprojekt”. Ponieważ nie wydała ona na to zgody, halę zaczęto budować na dziko. Prowadzone z udziałem działaczy i zawodników prace trwała non stop, tak że mury szybko pięły się w górę. Kiedy na miejscu budowy zjawiła się ściągnięta przez „Miastoprojekt” prokuratura z Rzeszowa, ostrzeżeni w porę pracownicy znikali z budowy. Prokuratura nie mogła więc schwytać winnych. Jednocześnie działacze z KS „Włókniarza” na czele z prezesem Tadeuszem Malarskim, starali się cofnąć zakaz budowy hali. Udało im się i robotnicy mogli dokończyć pracę legalnie. Już w 1961 roku, gdy klub nosił znów nazwę KKS „Legia”, halę oddano do użytku. Warto dodać, że do budowy konstrukcji dachu hali użyto metalowych części pozostałych po zniszczonych przez Niemców w końcu wojny hangarach krośnieńskiego lotniska …
Lotnisko to temat, który nie jest obcy krośnianom zwłaszcza w ostatnim czasie. Jest Pan autorem książki „Z dziejów lotniska w Krośnie w latach 1928 – 1997”. Jakie były w skrócie dzieje tego obiektu od powstania?
Ta wymieniona z tytułu książka, to rozwinięta wersja powstałej wcześniej pozycji „Z dziejów lotniska w Krośnie w latach 1928 – 1945 oraz Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich”. Co do losów krośnieńskiego lotnisko, to powstało tutaj najpierw w 1932 roku małe lotnisko cywilne Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. W kilka lat później na jego poszerzonym do około dwustu hektarów terenie zbudowano centrum wyszkolenia podoficerów lotnictwa, do którego w 1938 roku przeniosła się z Bydgoszczy Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich. Kształciła w wojskowego fachu pilotów, strzelców pokładowych – radiotelegrafistów i mechaników samolotowych. W czasie wojny lotnisko pełniło rolę niemieckiej, a jakiś czas po wojnie sowieckiej bazy lotniczej. Jeszcze w tym czasie, od 1944 roku funkcjonował nie korzystający z niego Ośrodek Szkolny Szybownictwa z sekcjami modelarską i szybowcowa.W roku 1946, już po opuszczeniu lotniska przez Sowietów, ośrodek został przejęty przez powstały w 1945 roku Aeroklub Podkarpacki, przy którym funkcjonowały sekcje modelarska, szybowcowa, samolotowa i spadochronowa. Od 1957 roku przy Aeroklubie Podkarpackim funkcjonowało Centrum Wyszkolenia Lotniczego, a od 1966 roku, zamiast niego, przeniesione ze Strzebielina Morskiego Centrum Wyszkolenia Spadochronowego, które funkcjonowało do 1989 roku. Od tej pory, dysponujący wymienionymi wyżej sekcjami, Aeroklub Podkarpacki funkcjonował samodzielnie. W 1993 roku, po połączeniu Aeroklubu z Zakładami Produkcyjno – Naprawczymi Aeroklubu Polskiego powstał Centralna Szkoła Lotniczo – Techniczna AP. W 1996 roku wyodrębnił się z niej Aeroklub Podkarpacki – Szkoła Lotnicza, działający do tej pory. W ciągu swojej działalności od czasów powojennych wychował on wielu znakomitych także pod względem sportowym pilotów, spośród których wielu trafiło potem do Polskich Linii Lotniczych LOT, oraz spadochroniarze. Należeli do nich między innymi: samolotowy mistrz Polski Władysław Wójcicki, zdobywca bieguna północnego jako pilot PLL LOT Zbigniew Kwiatek, szybowcowy wicemistrz świata Julian Ziobro, mistrz Europy i świata Jan Gruszecki, w swoim czasie mający najwięcej oddanych skoków w kraju Stefan Czerwonka, mistrz świata w skokach na celność lądowania Stanisław Sidor i drużynowy spadochronowy wicemistrz świata Wiesław Szelc.
Krośnianie chętnie uczestniczą we wszelakich wydarzeniach sportowych. Obecnie wszyscy emocjonujemy się krośnieńską koszykówką, która znakomicie gra w I lidze, a nasi piłkarze awansowali w połowie ubiegłego roku do III ligi. Czy istniały „złote lata” sportu w Krośnie?
Najpierw był ten „platynowy”. Miał miejsce w 1957 roku, za prezesa klubu MZKS „Krośnianka” Tadeusza Wojnara i za kierownika drużyny Jana Barana, prowadzona przez trenera Stefana Chmurę drużyna juniorów zdobyła, nie otrzymując za to żadnej gratyfikacji finansowej, tytuł wicemistrza kraju, co pozostaje największym osiągnięciem krośnieńskiego futbolu. Później były te złote lata, osiemdziesiąte kiedy sportowcom dobrze się wiodło, bo kluby miały dotacje z państwowej kasy. Wtedy to, w 1988 roku, po wcześniejszej bytności i przerwie, pingpongiści ponownie awansowali do pierwszej ligi, a siatkarze do ligi drugiej. No i, w 1992 roku, piłkarze Autonomicznego Związku Piłki Nożnej KKS „Karpaty” prezesa Zbigniewa Zarębskiego prowadzeni przez trenera Jacka Jasłowskiego byli pierwsi w rundzie jesiennej drugiej ligi, choć do pierwszej nie weszli.
A jak było z krośnieńskim żużlem?
W roku 1956 przy Krośnieńskim Klubie Sportowym „Legia” powstała sekcja żużlowa, której zespól występował w trzeciej a potem drugiej lidze do 1969 roku, kiedy to została rozwiązana. Reaktywowano ją w 1986 jako Krośnieński Klub Żużlowy, w którym pierwszym trenerem był na początku słynny w kraju i na świecie Edward Jancarz. Wskutek problemów finansowych w roku KKŻ 1996 uległ likwidacji. Przez rok 1997 funkcjonował klub o nazwie Żużlowy Klub Sportowy Stal II Krosno Rzeszów, który potem sponsorowany był przez browar w Leżajsku.

Lider zespołu KKS „Legia” Roman Gąsior w pełnym ekwipunku
Miał nazwę Żużlowy Klub Sportowy Leżajsk 1525 Krosno. Potem klub kilkakrotnie zmieniał nazwę.Klub ten miał bardzo dobrych zawodników. Jednym z nich był legendarny Roman Gąsior. W klubie jeździli także Emil Jakubowski, jedyny w historii krośnieńskiego żużla uczestnik eliminacji do mistrzostw świata. Podczas eliminacji krośnieński zawodnik co prawda nie awansował dalej ale otrzymał od jednego z rosyjskich zawodników propozycję wymiany swojego FIS na jawę, niemniej kierownictwo klubu się na to nie zgodziło. W krośnieńskim żużlu nie zabrakło tez nazwisk takich jak Edward i Kazimierz Węklar, Jerzy i Janusz Owoc. Szczegółowo historię żużla opisałem w dwóch częściach książki Z dziejów sportu żużlowego w Krośnie.

Bracia Jerzy i Janusz Owoc
Na swoim koncie ma Pan kilkanaście książek. Są to przede wszystkim prace dokumentujące historię sportu w Krośnie oraz lotnictwa krośnieńskiego i jasielskiego. Niedawno zadebiutował Pan zbiorem opowiadań Opowieści spod korca maku. Od kiedy trwa Pana przyjaźń ze słowem pisanym?
Właściwie to miałem być poetą. W Krośnie chodziłem do Zasadniczej Szkoły Zawodowej a potem Technikum Mechanicznego. Przez rok pracowałem na WSK PZL jako monter. Wielkie było zdziwienie moich znajomych z pracy, jak zakomunikowałem im, że wybieram się na studia polonistyczne. Podczas studiów na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie pisałem już wiersze, na poniemieckiej maszynie. Kiedy przy uczelnianym klubie powstało kółko poetyckie „Spiro”, zanosiłem tam pierwsze próby poetyckie. Asystent z literatury chwalił moje wiersze, miałem kilka wieczorów autorskich, w tym jeden podczas juwenaliów, gdzie swoje próby poetyckie odczytywałem na dachu sklepu w miasteczku studenckim. Później przypadkowo zetknąłem się z dziennikarstwem w „Magazynie Studenckim”. Odpuściłem poezję, chociaż próby poetyckie zatrzymałem. Artykuły publikowałem ponadto w kolumnie studenckiej w „Dzienniku Polskim”. Po ukończeniu studiów pracowałem w nim jako dziennikarz, potem byłem zatrudniony w sekcji interwencji Zarządu Regionu Małopolska NSZZ „Solidarność”, następnie uczyłem w szkołach podstawowych w Draganowej i Faliszówce oraz w Liceum Zawodowym w Kołaczycach.
Portret Stanislawa Fryca narysowany przez mistrza Stanisława Kochanka
Ucząc języka polskiego w powyższych szkołach ciągle drukowałem artykuły w prasie regionalnej i centralnej, których ukazało się ponad czterysta. Kiedy byłem świadkiem ważnych wydarzeń lat osiemdziesiątych, takich jak między innymi statystowanie w filmowym serialu Andrzeja Wajdy, strajk czternastego grudnia osiemdziesiątego pierwszego roku w Hucie im. Lenina w Nowej Hucie, czy zatrzymanie przez Służbę Bezpieczeństwa, pomyślałem sobie, że warto te wydarzenia na bieżąco utrwalić w formie literatury faktu. Wspomnienia zanotowałem ale w formie wydałem je dopiero w ubiegłym roku w zbiorze opowiadań Opowieści spod korca maku. Chciałem wtedy, z pewnego dystansu sprawdzić, czy zostanie zauważona. Porozsyłałem więc egzemplarze po gazetach i czasopismach. Doczekałem się pozytywnych recenzji między innymi w „Dzienniku Polskim”, „Tygodniku Solidarność” i „Twórczości”, w której pojawił się termin „proza Fryca” z opisem jej cech.
Jeżeli się już prześledzi Pana pisanie, to wynika z niego, że lubi Pan wyszukiwać nieznane wątki historii miejsc, w których Pan mieszkał czy mieszka. Jeśli tak, to jakie są w Pana plany wydawnicze?
Dobra „diagnoza” i pytanie. Owszem, wyszukuję tematy nieznane. W kilkunastu książkach, które z uwagi na wyczerpane nakłady są w większości białymi krukami, pisałem o rzeczach w innych książkach całościowo nie przedstawionych. Pierwszy napisałem między innymi o wizycie Hitlera i Mussoliniego na lotnisku w Krośnie, o krośnieńskiej siatkówki i żużlu, o klubach krośnieńskich i sporcie w tym mieście w ogóle, o Narodowej Organizacji Wojskowej w powiecie jasielskim i wywodzących się z Jasła lotnikach i akrobatach światowej klasy.

Tak więc całe to moje pisanie, to wypełnianie białych plam w regionalnej historiografii. Dotyczy to głównie moich dwóch małych ojczyzn, w których mieszkają moi najbliżsi. Krosno, gdzie się urodziłem i przez dłuższy czas mieszkałem a obecnie pracuję w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli i gdzie mieszka moja mama oraz brat z rodziną. Natomiast w Jaśle mieszkam wraz z żoną Renatą i synem Krzysztofem. Mój syn robi bardzo dobre zdjęcia a niektóre z nich publikował już w prasie profesjonalnej. A co do planów? Raczej nie planuję. Kiedy chodziłem do szkół, do głowy by mi nie przyszło, że będę pisał książki. Więc po prostu robię swoje. Obecnie zbieram materiały do książki o jasielskich „Czarnych” na stulecie tego klubu, mam je zebrane do trzeciej części krośnieńskiego żużla, przygotowuję do druku drugie, poprawione i uzupełnione wydania książek o jasielskich pilotach oraz lotnisku w Krośnie, przygotowałem do wydania książkę o pilotach Podkarpacia, która przedstawia sylwetki najlepszych pilotów pochodzących z Krosna, Jasła, Mielca i Rzeszowa, oraz trzeci tom dziejów sportu w Krośnie, w którym mowa o Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji i klubach sportowych nie przedstawionych w dwóch poprzednich tomach. W przypadku większości tych książek mam wydawców. No i na bieżąco redaguję hasła do różnych słowników oraz encyklopedii regionalnych i ogólnopolskich. Co do prozy, to może jeszcze przedstawię dalsze losy głównego bohatera z moich Opowieści spod korca maku …
tekst: Przemek Polański
Foto: archiwum autora, Łukasz Zajdel
7 komentarzy »
Dodaj komentarz!



















Czytałem wiele książek Stanisława Fryca. To wspaniale, że są tacy ludzie, którzy zajmują się tematami zapomnianymi
Nie wiedziałem że lotnisko ma taką ciekawą historię a sprawa z halą na legionów jest jak z filmu Pułkownik Kwiatkowski
Spox fotki. Pozdro
Super wywiad, świetna postać autora „Dziejów sportu…” a strona przecudna. Pozdrawiam i czekam na więcej.
Fajne jajo węża ma na głowie Roman Gąsior
A Pan Węklar już nie jeździ ale ma się bardzo dobrze.
Zawodnik Z.S. „ZRYW” KROSNO, LORENC FRANCISZEK 30. maja 1954r. w JAROSŁAWIU NA II SPARTAKIADZIE OKRĘGOWEJ I -sze miejsce w rzucie oszczepem, a na I CENTRALNEJ SPARTAKIADZIE 19. czerwca 1954 w ZABRZU III miejsce – I i II miejsce zajęli nauczyciele W.F.