O Robercie Portiusie i czasach mu współczesnych słów kilka…

Szkot Robert Gilbert de Lanxet Porcyusz, Jego królewskiej Mości Faktor, urodził się prawdopodobnie w 1601 roku. Był to czas:”…w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi…” zapowiadały przeróżne zmiany w dziejach Polski i całej Europy. W Rzymie na Campo di Fiori w roku 1600 spłonął jeden z przedstawicieli renesansowej filozofii przyrody i piewca teorii Kopernika ,Giordano Bruno,. W Anglii w 1601 roku Wiliam Shakespeare wydaje „Hamleta”, bez którego ciężko wyobrazić sobie współczesny teatr. W Polsce w roku 1597 pojawiły się „Kazania sejmowe” autorstwa jezuity Piotra Skargi. Na tronie Rzeczpospolitej Obojga Narodów od czternastu lat zasiadał przybysz ze Szwecji, Zygmunt III Waza.

portius-fara

 

Historia Roberta Portiusa jest nierozerwalnie powiązana z kościołem farnym w Krośnie

W roku 1601 wybuchła w okolicach Krosna zaraza. W 1614 sprowadzono do Krosna zakon jezuitów, którym można przypisać znaczną liczbę nawróceń na katolicyzm.
W roku 1622 kolejna zaraza dziesiątkowała ludność Krosna i okolicznych wsi. Z krośnieńskich akt ławniczych możemy dowiedzieć się , że:”…od święta narodzenia św. Jana Chrzciciela zaczęła się zaraza[…] W czasie tej zarazy umarło kilku ks. Mansyonarzy, wielu najznakomitszych obywateli, czcigodnych matron, skromnych dziewic, małoletnich dzieci, słowem umarło więcej jak tysiąc ludzi. We wsiach zaś przynależnych do Krosna umarło ludzi obojga płci około pięćset[…] ustały posiedzenia magistrackie tak wyższe jak niższe i nie wykonywano żadnych sądów prawnych aż do święta św. Pawła”. Niedługo potem w 1624 roku, han tatarski Kantymir Muża, wraz z hordami plądrował, palił i grabił m. in. Wzdów, Jasionów, Haczów, Polany, Grabownicę. Uprowadzonych w jasyr mieszkańców Krosna uwolnili pod Martynowem hetman Mikołaj Sieniawski i hetman Stanisław Koniecpolski. Jak pisał ksiądz Władysław Sarna:”Widzimy z tego, że Krosno jedynie swoim silnym murom zawdzięczało, że nic w czasie tego napadu nieprzyjaciół, a przynajmniej mało ucierpiało”.
Do Krosna Portius przybył prawdopodobnie w 1623 roku lub niewiele wcześniej. Faktu tego możemy domniemywać na podstawie akt, które mówią o ugodzie handlowej pomiędzy dwoma Szkotami. Jednym z nich był Bartłomiej Gnes a drugim Robert Portius, służący początkowo swojemu ziomkowi Janowi Laurensternowi, od którego wyzwolił się w 1627 roku. Niewiele wcześniej przeszedł z kalwinizmu na wiarę katolicką. Wiadomo powszechnie, że panujący wówczas Zygmunt III Waza starannie tępił wszelkie przejawy innowiercze. W listopadzie 1611 roku, skazał na śmierć Iwana Tyszkowica, arianina z Bielska Podlaskiego, za to, iż ten nie chciał uznać prymatu Trójcy Świętej. „Dekret skoro mu odczytano u wójta, wywiedziono przed[…] kamienicę na rynek i tam mu język naprzód kleszczami wyciągnąwszy urżniono, potem go ścięto[…] A majętność jego oddalno od żony i dzieci…”.

„Nie wiadomo dokładnie w jaki sposób stał się Portius dostawcą win węgierskich na dwór królewski Zygmunta III Wazy, z pewnością jednak można stwierdzić, iż fakt ten odbił się nadzwyczaj wyraźnie i pozytywnie na jego kupieckiej karierze„- tak o początkach kariery Portiusa pisze w swoim artykule Tadeusz Gajewski. Na pewno nasz bohater był już katolikiem w 1627 roku, gdy pojął za żonę, starszą od siebie o jedenaście lat, majętną wdówkę po rymarzu Bartłomieju Mamrowiczu, Annę Hesner.

portius-kamienica

Kamienica, której Portius został właścicielem w wyniku małżeństwa z Anną Hesner. Stan po przebudowie.

Tym samym stał się właścicielem kamienicy w rynku. Z małżeństwa tego, na świat przyszły córki Agnieszka i Wiktoria oraz syn Stanisław. Potomstwo Portiusa pomarło jednak bardzo wcześnie, o czym dowiadujemy się z następujących wierszy:

„Tak Pan Wojciech Porcyusz z małżonką swą miłą
Z rąk Pańskich mając dziatki jak palmę rozwięłą
Jagnieszkę, Wiktorię, Stanisława syna,
Że w dzieciństwie poległy, smutna to nowina”

Brak naturalnych dziedziców majątku, w pewnym sensie może tłumaczyć niezwykłą hojność Portiusa wobec instytucji publicznych, zwłaszcza u schyłku życia.

W roku 1629 Robert Wojciech mógł już rywalizować z Janem Greisterem, najbogatszym w tamtym okresie kupcem w Krośnie. Sejm Walny z 1632 roku dał Portiusowi prawo serwitoratu, tak więc nasz bohater stał się kupcem pracującym dla dworu królewskiego i niepodlegającym władzy miejskiej, co na pewno pozwoliło mu bezkarnie używać życia. Wielokrotnie zarzucano mu monopolizację handlu, sobiepaństwo i awanturnictwo. W roku 1659 pisarz miejski w suplice wystosowanej do króla Jana Kazimierza pisał, że Portius:”…gruntów, ma więcej w używaniu niżeli wszytko miasto[…] a względem tych gruntów żadnych podatków dać nie chce, albo, jeżeli da, tedy nie według uchwały rady wszytkiej miejskiej, ale według upodobania swego…”.
Robert Portius. Niezwykły życiorys, barwna historia, zasługi, kary i… winorośl w życiorysie.

portius-gmerk

Zwieńczenie portalu nad wejściem do kościoła farnego. Gmerk Roberta Portiusa z mieczem, książką i trzema gwiazdami.

Wiek XVII. Przez Krosno przebiegały wówczas ważne szlaki handlowe. Droga węgierska przez Przełęcz Dukielską do Bardejowa i Koszyc, Przez Sanok, Przemyśl do Lwowa, droga z Krosna przez Jasło w kierunku Biecza i Nowego Sącza, a także przez Frysztak do Krakowa. W XVII stuleciu, w krośnieńskim handlu „mocnym” towarem było wino. Na podstawie uniwersału z 1580 roku, Jaśliska, Dukla, Rymanów, Sącz, Biecz, Nowy Targ, Krosno, Sambor, Lesko oraz Stryj, miały prawo składowania tego trunku. Krosno zapewne posiadało całkowite prawo składu. Z kolei Jan Kazimierz 18 listopada 1648 roku wydał przywilej dla kupców węgierskich o wolności przywozu wina do Krosna, dokąd przybywali z winem kupcy m. in. z Koszyc, Preszowa, Turoczy czy też z Wronowa. W Krośnie winiarzy było wielu. Albert Czarnosz, Jakub Kraus, Mikołaj Sartor, Robert Portius, Walenty Bogacz czy też Katarzyna Psarska, to tylko niektórzy ówcześni handlowcy, parający się sprzedażą wina w naszym mieście. Powszechne jest stwierdzenie, jakoby w tamtym czasach panowało wielkie pijaństwo, bez umiaru przez wszystkie warstwy społeczne stosowane. Niemniej nie wolno zapominać, że w owym czasie alkohol spełniał rolę leku, stosowanego na zakażenia wszelakie i dolegliwości. Piwo było jednym z podstawowych artykułów spożywczych, co dotyczyło także do pewnego stopnia wódki i wina. Staropolska tradycja winiarska sławi niezwykłe, medyczne walory napoju bogów. Wino stosowano w przypadkach dyzenterii, omdleń, duru i wszelakich chorobach żołądkowych. Ludzie mniej zamożni, musieli się zadowolić piwem, wódką lub miodem, natomiast osobnicy majętniejsi wino z lubością popijali.

portius-ulica

Ulica Portiusa w Krośnie. Stan na rok 2009

Powiązania handlowe pomiędzy Krosnem a Węgrami rozwinęły się w II połowie XVI wieku i trwały do połowy XVII stulecia, kiedy to w wyniku licznych wojen, zubożało wiele mieścin Małopolski. Parva Cracovia, jak większość rozwiniętych handlowo miast w tamtym okresie, była wielonarodowościowa. W Krośnie mieszkali m. in. Polacy, Niemcy, Ormianie, Żydzi, Szkoci i Węgrzy. O bytności tych ostatnich może zaświadczyć pokwitowanie z 1645 roku wydane przez Universitas Hungarorum Crosnensium. Inną grupę narodowościową stanowili Szkoci, których w te strony przygnały konflikty religijne, rozgrywające się w Anglii i Szkocji za panowania dynastii Stuartów i lorda Olivera Cromwella. Jan Kinegen, Jan Laurensten, Bartłomiej Ines, Tomasz Dixon, Portius, czy też Lau, to tylko niektórzy Szkoci, mieszkający w Krośnie w XVII wieku.
Portius handlował nie tylko z Węgrami. Towar sprowadzał m. in. z Litwy, Prus, Śląska, ze Szkocji…Szlachta sanocka często zarzucała Portiusowi, że przez jego monopolizację w handlu winem, znacznie zdrożały wszelakie towary. Na Roberta Lanxeta spływały przeróżne skargi. Jedna z nich brzmiała następująco:” …mając porozumienie z różnymi kupcami ku przeszkodzie miastu, skąd zagubił, gdyż kiedykolwiek Węgrzyn przyjechał z winami, ten Węgrzyna zaprosił i wina potargował, gdy zaś kupiec na wina kupienie przyjechał, tenże onego zaprosił i nie dał mu nigdzie kupować wina tylko u siebie, przez który to monopol pod pozorem dobrego obywatela miasto upadło” i dalej:”I co kupił beczkę wina za złotych 50, to miastu za 200 sprzedawał, albo czasem potargował i dlatego u Pana Porcyusza dobra miejskie zawiedzione są”. Konflikty z Sanoczanami osiągnęły apogeum, kiedy to razu pewnego łatwo w gniew wpadający Robert Lanxet dotkliwie obił pachołka miejskiego, czym został skazany przez starostę sanockiego Mniszecha na pozbawienie czci i karę śmierci. Niemniej dokument z 1632 roku, mówiący o wyłącznie królewskim zwierzchnictwie, uniemożliwił wykonanie wyroku. Skończyło się na tym, że Portius odsiedział sześć tygodni kary w wieży.
O tym, że Szkot z Krosna łatwo w gniew wpadał i nogi za pas przed nieprzyjacielem nie zabierał, niech zaświadczą jeszcze takowe przykłady. W roku 1629 o mały włos a poległ by w Bieczu z ręki swego ziomka kupca dukielskiego Jana Aleksandra. Potrafił Portius również skrzyknąć ludzi i przepędzić egzekutorów, którzy przyszli wyegzekwować niesłusznie na mieszczanina podatek nałożony.

portius-wierza

Dzwonnica kościoła farnego w Krosnie. Najwiekszy pomnik Poriusa

Sława Roberta Portiusa innymi jednak źródłami jest bogata. Przede wszystkim w czasach obecnych jest znany jako fundator przebudowy w latach 1638-1646 krośnieńskiej fary. Z jego woli i funduszy zmieniono wygląd kaplic św. Piotra i św. Wojciecha. Wnętrze kościoła z gotyckiego zostało przeobrażone na manierystyczne, prawdopodobnie pod ręką Wincentego Petroniego. Wszystko to działo się za Kaspra Rożyńskiego kanonika przemyskiego i proboszcza krośnieńskiego , który wówczas zainicjował przebudowę krośnieńskiej świątyni. Istnieje zamysł postawienia pomnika Robertowi Portiusowi. Ten jednak wiele lat temu postawił sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu. Mowa tutaj oczywiście o wspaniałej dzwonnicy kościoła farnego, na której wiszą trzy potężne dzwony, ufundowane przez Portiusa w 1639 roku. Są to Urban Jan i Marian. Dzwony ochrzcił w 1650 roku biskup przemyski ks. Jan Zamojski. Urban, wydający dźwięk barwy „c” waży 5 ton a jego dolny obwód wynosi 490 centymetrów. Na dolnym pierścieniu znajduje się napis:”Przy Bożej pomocy odlali mnie Szczepan Meutel i Jerzy Olivier. Robert Portius Szkot, obywatel krośnieński, własnym nakładem odrestaurował”. Na górze znajduje się gmerk, czyli znak osobisty i rodzinny, Portiusa. Są to trzy gwiazdki, miecz i książka. Dzwon Jan waży 1,5 tony i wydaje ton „e”. Natomiast Marian nie przekracza swoim ciężarem pół tony i wydaje dźwięk „g”.
Ciężkie czasy „potopu” nie ominęły również Krosna. W 1655 Szwedzi dokonali znacznych zniszczeń w mieście i okolicach, natomiast marcu roku 1657 na Krosno najeżdża z Siedmiogrodu Rakoczy. Nie mogąc zdobyć miasta, spalił przedmieścia krakowskie i węgierskie, po czym skierował się w stronę Odrzykonia. W trosce o obronę Krosna i odbudowę murów obronnych przed prawdopodobnym kolejnym najazdem Rakoczego, król Jan Kazimierz, 5 maja 1657 roku, mianował Portiusa komendantem miasta. Nie było to w smak szlachcie, która oburzała się na wyniesienie mieszczanina i kupca do tak wysokiej, wojskowej funkcji. Niemniej na Sejmiku w Sądowej Wiszni, przyznano tzw. czopowe na odbudowę murów Krosna. W ciągu dwóch lat powstało około 500 łokci muru, co stanowi podług miary staropolskiej prawie 300 metrów. Koszt ówczesny tej inwestycji wynosił 11 321 zł 18 gr, z czego wkład własny Portiusa wyniósł 6128 zł 4 gr.

Wojna nie zniszczyła jego fortuny. Portius był nie tylko sprytnym handlowcem ale także zapobiegliwym logistykiem. Mając na uwadze zgubne skutki przemarszów wojsk nieprzyjaciela, zapobiegliwie umieścił swój majątek w Preszowie i Gdańsku, gdzie posiadał ulokowanych 24 000 zł. W roku 1658 miasto zaciągnęło u niego pożyczkę w wysokości 5400 zł. W zamian przedłużono mu dzierżawę wsi Szczepańcowej i Suchodołu na lata 1662-1680.

portius-kaplica

Kaplica Św. Piotra i Pawła w kościele farnym w Krośnie. Na ścianie
portrety Roberta, Anny i Tomasza Portiusów, których prochy spoczywają w
krypcie pod posadzką.

W testamencie z roku 1658, Robert Gilbert de Lanxet Porcyusz zadecydował aby:”…na domurowanie dzwonnicy przy Mansionaryej stojącej, aby wierzch jej był miedzią podbity i okiennice żelazne, także na zaciągnięcie i zawieszenie dzwonów teraz pod deskami na cmentarzu wiszących do tego aby była taż dzwonnica nadmurowana 10 łokci w zwyż. Na to wszystko odkazuję 6 tysięcy złotych”. Co prawda dzwony umieszczono w dzwonnicy ale dachu miedzią nie pokryto i okiennic żelaznych wówczas też nie wstawiono.
Portius nie zapomniał także o biednych i schorowanych:”Do wielkiego szpitala przy kościele Ducha Ś. Będącego odkazuję złot. Czterysta[…] aby zaraz po śmierci mojej od egzekutorów testamentu mego suknie i inne potrzeby ubogim tegoż szpitala sprawione były…”. Szpital krośnieński, nie był jedyną placówką obdarowaną przez możnego winiarza. Dla szpitali m. in. jaćmierskiego, jasielskiego, dukielskiego i brzozowskiego, również przeznaczył wyjątek w swoim testamencie. Krosno otrzymało od Roberta Lanxeta dodatkowe 2 tys. złotych na poprawę murów i odbudowę mostu za brama krakowską. Sumę 2500 zł przekazał także zakonowi jezuitów. Tym oto sposobem prawie całe Jego uposażenie majątkowe miało zostać przekazane na rzecz Krosna i innych miast w regionie a także na dwór królewski, któremu Portius wiele zawdzięczał.
I tak dotarliśmy do 15 stycznia 1661 roku, kiedy to na bankiecie u starosty krośnieńskiego Zygmunta Fredry umarł Robert Portius. Pochowano Go wedle Jego życzenia w kaplicy św. Piotra i Pawła, obok zmarłej trzynaście lat wcześniej żony Anny. Pod miedzianym portretem Portiusa znajduje się następujący napis:”R. P. de Lanx. C. C. S- R. M. S. t. j. Szlachetny Robert de Lanxet Portjus, Szkot., J. K. M. Sługa, kaplicy św. Piotra i Pawła Apostołów i św. Wojciecha fundator, który kościół parafialny krośnieński całkowicie ozdobił, pomnożył i odrestaurował, umarł w pięćdziesiątym roku życia R, P. 1651”. W dacie widniejącej pod portretem jest błąd, bowiem, jak już wspomniano, Portius zmarł w styczniu 1661 roku.

Robert Portius. Przybysz ze Szkocji. Jeden z ówczesnych prężnych przedsiębiorców. Kupiec, watażka i fundator. Życiorys iście sarmacki, mogący dostarczyć materiał na niejedną barwną opowieść. Robert Lanxet świetnie wypromował swoje imię i nazwisko kilka wieków temu.
Ks. Władysław Sarna w swoim” Opisie powiatu krośnieńskiego” pisał o Portiusie, jako o „zaciekawiającej osobistości”. „Ilustrowana monografia powiatu krośnieńskiego” z 1957 roku nazywa bogatego Szkota:”Najwybitniejszą postacią historyczną w Krośnie w wieku XVII”. W albumie „Krosno i okolice” wydanym w 1989 roku, na jednym ze zdjęć wyraźnie widać napis „Winiarnia Portius”. Winiarnia ta mieściła się na końcu ulicy Franciszkańskiej, tuż przy rynku. Czy zatem Wielki filantrop Robert Gilbert de Lanxet Porcyusz sławiący „Mały Kraków” w Polsce i poza Jej granicami mógł się spodziewać, że nastąpi kiedyś taki czas, że Jego nazwisko stanie się przedmiotem sporów jakowychś?

Przemek Polański

pp@neon.info.pl

Foto: Łukasz Zajdel

Wybrana Bibliografia:
www.tadeuszgajewski.pl.tl
Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów. Srebrny Wiek, Warszawa 1997.
Z. Kuchowicz, Człowiek polskiego baroku, Łódź 1992.
J. Michalak, Krosno i okolice, Krosno 1996.
A. Słowik, Był komendantem miasta Krosna, w: Podkarpacie, 1971, nr 41, s. 4.
L. Stomma, Królów polskich przypadki, Warszawa 1993.
J. Tazbir, Reformacja, kontrreformacja, tolerancja, Wrocław 1996.
Ks. W. Sarna, Opis powiatu krośnieńskiego. Krosno 2003.
Dynastie Europy, pod. red. A. Mączaka, Wrocław 1997.
Krosno. Studium miasta i regionu, pod. Red. J. Garbacika, Kraków 1972.
Ilustrowana monografia powiatu krośnieńskiego, pod. red. A. Lorensa, Rzeszów 1957.

74 komentarze
Wyraź swoją opinię
  1. Jerzy Wilk napisał(a):

    Przeczytałem przed momentem artykuł i dyskusję poniżej. Uczucia mam mieszane.Wyjechałem z Krosna, a właściwie z okolic ponad 20 lat temu.Nie rozumiem za bardzo o co cały spór pod artykułem się toczy.O Portiusie uczyłem się w szkole i nawet na wycieczki jeździliśmy całą klasą do fary.Nie dawno dowiedziałem się o market i restauracji portius w Krosnie.W Chicago też dba polonia o swoich przodków.

  2. Andrzej napisał(a):

    Nie znam autora artykułu ale myślę,że raczej nie jest z Krosna,tylko z jakiegoś uniwersytetu.Porozmawiam z panem z checia zwlaszcza ze widze ze pana tez historia inetresuje

  3. Prowokator napisał(a):

    Autor artykułu jest rodowitym krośnianinem, moim serdecznym przyjacielem choć dzieli nas ogromna różnica wieku. Człowiek wszechstronny, aktor, dziennikarz, poeta, fotografik, Przemek Polański.Nade wszystko jest patriotą lokalnym i miłośnikiem wszystkiego co z krosnem i okolicami jest zwiazane.

  4. Prowokator napisał(a):

    namiar na Przemka: pp@neon.info.pl

  5. Marcin napisał(a):

    To Portius był Szkotem.Nie wiedziałem o tym.Fajny artykuł.gdyby takie lekcje historii były to nie byłoby nudno.fajna strona

  6. Marcin napisał(a):

    a czy pan który pisał ten artykuł nie uczy w jakiejś szkole w Krośnie?

  7. prowokator napisał(a):

    Pan który pisał ten artykuł to aktor krakowskiego teatru i zarazem zastępca redaktora naczelnego Neona. Nie uczy w żadnej szkole.

  8. Marcin napisał(a):

    nie bo ,myślałem że to nauczyciel od histori.

  9. karczoch napisał(a):

    „Robert Portius. Przybysz ze Szkocji. Jeden z ówczesnych prężnych przedsiębiorców. Kupiec, watażka i fundator. Życiorys iście sarmacki, mogący dostarczyć materiał na niejedną barwną opowieść.”Co to za język?

  10. prowokator napisał(a):

    A co ci się w tym zdaniu nie podoba?

  11. prowokator napisał(a):

    Do Marcina: Nie trzeba być nauczycielem żeby znać historię.Jest jeszcze coś co nazywa się pasją, patriotyzmem lokalnym itp.

  12. karczoch napisał(a):

    Podobać się moze i da sie wytrzymać.Co to za słowo „iście” i „watażka”

  13. demaskator napisał(a):

    „Watażka” jest słowem pochodzenia ukraińskiego, kiedyś oznaczało dowódcę zbrojnej grupy ludzi ergo watahy. Często posługiwano się tym określeniem na Ukrainie i XVII i XVIII wiecznej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Obecnie „watażka” jet określeniem pejoratywnym, oznaczającym awanturników.

    „Iście” odmienny rzeczownik odsłowny od infinitivu „iść”. Oznacza „naprawdę, istotnie, prawdziwie”.
    Pozdrawiam

  14. prowokator napisał(a):

    Zaiste obywatel Karczoch iście perfekcyjne oczytanie wykazuje i chwali się bogatym słownictwem ino ze zrozumieniem czytanie mu nie bardzo idzie.

  15. karczoch napisał(a):

    Ale może posługiwać się słowami, ktore znaja wszyscy?Ja nie słyszałem o watażce i w dodatku to ukrainskie słowo a należy chyba tylko stosowac polskie wyrazy jak mysle

  16. prowokator napisał(a):

    Oj Karczochu. Ty chyba edukację na czwartej klasie podstawówki ukończyłeś. Połowa powszechnie stosowanych polskich słów ma obce pochodzenie, choćby „Rynek” – wyrzucisz to słowo? Ty po prostu masz ubogie słownictwo i tyle. Nie znasz powszechnie używanych słów. Weź się za czytanie książek to za kilka lat zobaczysz jaki ubogi jesteś. Nasz język przez wieki czerpał z łaciny oraz języków sąsiednich krajów. Ostatnimi czasy spolszczone masowo są słowa angielskie i wchodzą do języka polskiego.
    Najbardziej polska „szabla” to słowo węgierskie podobnie jak „hejnał”. Jeżeli ktoś nie zna znaczenia jakiegoś słowa to kulturalnie pyta starszych lub zagląda do Słownika Języka Polskiego, Słownika Synonimów, Słownika Wyrazów Obcych, itd lub po prostu wrzuca słowo w gooogle.

  17. karczoch napisał(a):

    No sorry ale jestem na drugim roku.jest jakaś ustawa czy coś takiego co nakazuje używać słów nie angielskich tylko polskich.Głupio robić zakupy w shopie

  18. prowokator napisał(a):

    Są jednak nazwy, ktore nie mają polskich odpowiedników, choćby komputer lub body i weszły do jezyka polskiego. Oczywiście szlag mnie trafia jak nowomodni idą robić szoping do marketu.

  19. demaskator napisał(a):

    W pewnym okresie tzw. nadmierna troskliwość o stan „czystości” języka polskiego, zaowocowała takimi tworami jak: męski zwis(krawat) czy też pedałowiec biurowy(kosz na śmieci). Do wielce humorystycznych należy również nazwa naszych telefonów niestacjonarnych. Język jako twór żywy, ulega bezustannym zmianom i jest to wspaniałe z punktu widzenia językoznawczego. Dbajmy jednak o syntetyzm swoich wypowiedzi a nasz umiłowany język potoczny starajmy się nie zaśmiecać m. in. wulgaryzmami.Pozdrawiam

  20. prowokator napisał(a):

    Karczochu, jak chcesz innych pouczać to zamiast „sorry” – strasznie rażące słowo obce – użyj naszego przepraszam. Wygląda na to że przyganiał kocioł garnkowi…

  21. karczoch napisał(a):

    No rzeczywiście nawet sie nie zwraca uwagi na to

  22. demaskator napisał(a):

    Wiedza jest jak posiłek, warto znać co konsumujemy ergo miejmy świadomość, jakimi słowami się posługujemy aby nasze wypowiedzi miały kształty powabne…

  23. prowokator napisał(a):

    Chodzi o to, aby język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa… (Słowacki)

  24. yoman napisał(a):

    kiepski artykuł, autor nie powien go pisać

Komentuj


Przeczytaj poprzedni wpis:
Życie na placu manewrowym

Szanowny krośnieński kierowco, drogi Czytelniku! Z pewnością nie raz zastanawiałeś się jak to możliwe, że Krosno jest zablokowane przez wszelkiego...

Zamknij