Opychajcie się póki możecie…
Na pewno zwróciliście uwagę na fakt, że nigdy przeciętnemu śmiertelnikowi zwykły pączek nie smakuje tak, jak właśnie w tłusty czwartek. Nawet jeżeli należycie do wielce znamienitej loży „wielbicieli pączków”, to nawet w ciągu całego roku, nie zjecie ich tyle, ile potraficie skonsumować ich w ten dzień. Nadziewane powidłami, konfiturą różaną, owocami, budyniem a niekiedy i serem, zwykle posypywane cukrem pudrem, okrąglutkie pączusie, są smakołykiem nie do pogardzenia. I niech się puszyści nie obrażają, kiedy pączki zajadają. Słodkości takowych, w ten dzień nikt sobie odmawiać nie powinien.
Ponieważ w cukierni obnoszącej się mianem najlepszej w Krośnie pani kierowniczka jest opryskliwa
i żeby zrobić zdjęcie pączków potrzebna jest zgoda prezesa.
Informujemy naszych czytelników, że przepyszne świeże, tradycyjne pączki i przemiła obsługa
jest w cukierni Pana Deptucha.
Tłusty czwartek w kulturze chrześcijańskiej oznacza ostatni czwartek przed Wielkim Postem. Wówczas dozwolone jest objadanie się, czyli mówiąc bez ogródek- obżarstwo. Tradycyjnie w ten dzień, gospodynie i cukiernie serwują nam smażone na kolorek ciemno- złoty i smażone na tłuszczu, smalcu lub oleju pączki lub faworki.
Pulchniutkie, drożdżowe z mąki pszennej pączusie, przybyły podobno na ziemie nadwiślańskie za sprawą Francuzów w czasach kiedy rządy swoje sprawował August III Mocny. Nie dziwny to fakt, wszak słynne wówczas było powiedzenie:”Zjeść jak u króla”, co nie oznaczało nic innego, jak najeść się do syta a potem…dobrze się napić. Jędrzej Kitowicz, autor słynnego „Opisu obyczajów…” , w taki sposób wychwalał ówczesne pączki:”…dziś pączek jest tak pulchny, tak lekki, że ścisnąwszy go w ręku znowu się rozciąga i pęcznieje do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska”. W Niemczech na pączki mówi się Pfannkuchen. Niemniej w tym przypadku może to oznaczać zarówno pączek jak i naleśnik. Na Śląsku funkcjonuje nazwa kreple. Rosjanie zajadają się ponczikami, a w Izraelu są to panczkys, które sprowadzili tamże polscy Żydzi. Amerykańskie doughnuts, świetnie są znane za sprawą filmowych produkcji, gdzie dzielni stróże prawa w obławie na złych bandytów, zajadają się słynnymi pączkami w kształcie pierścienia z dziurką w środku. W żadnym kraju pączek nie jest jednak tak lubiany jak w Polsce. Podobno przeciętny Polak w tłusty czwartek wcina trzy pączki, co po zaokrągleniu, daje nam liczbę 100 mln. skonsumowanych, pulchniutkich smakołyków.
Faworki(chrusty), posypane cukrem ciasta w kształcie kokardki, są z pewnością znane wszystkim smakoszom. Smażone we wrzącym oleju, rumienią się niczym panna młoda podczas nocy poślubnej. Każdy kucharz powinien jednak pamiętać, że faworki muszą być delikatne i chrupiące.
W cukierni Pana Deptucha dowiedzieliśmy się że pączki robione są na bieżąco tuż za ścianą sali sprzedaży
Serdecznie polecamy zawsze świeże pączki w pięciu rodzajach oraz wyśmienite faworki.
Tłusty czwartek, czas kiedy umiar w zapomnienie odchodzi a pasa wstyd popuszczać, niech będzie dla Was zapowiedzią i szczęśliwą wróżbą na cały rok. Wszak wiemy o tym dobrze, że kto pączka w ten dzień nie zje, temu nie będzie się wiodło. Opychajcie się więc, ile tylko możecie i niech na zdrowie Wam to wyjdzie. Smacznego.
Redakcja
12 komentarzy »
Dodaj komentarz!




















Zdaje się, że wiem o jaką cukiernie chodzi :) Co do opryskliwej pani to po prostu palma uderzyła do głowy. Ludzie zwracają na to uwagę aż się odechciewa słodkości jak się taką zgorzkniałą kobietę widzi i słucha. No cóż rozwieźć się trudno bo by trzeba było ciastka ciąć na pół … a szkoda :)
Tamta cukiernia mieniąca się najlepszą na świecie świeci blaskiem odbitym. Czym innym są sukcesy jej kilku pracowników i uczniów w sporcie cukierniczym a czym innym jest szara rzeczywistość dnia codziennego charakteryzująca się bufonadą prezesa oraz zgrzytającymi podczas konsumpcji tortu krysztalkami cukru.
Natomiast cukiernia Deptucha to kawał historii Krosna, wielopokoleniowa klientela i solidne rzemiosło.
Cukiernia Deptucha ma bardzo dobre ciastka, w pełni się z tym zgadzam.
Wiecie to niesamowite już bardzo dawno nie byłem w cukierni P Detucha w JAGUSI ale ostatnio przebywając w Krośnie postanowiłem odwiedzić tę cukiernię i co stwierdzam; nesamowite zmiany w asortymencie ciast a smak ister domowch wypieków to nie to co dawniej wszystko pachniało perfumami i miła elegancka obsługa,zachęcam do odwidzenia tego lokalu
Witam serdecznie widzę że nie wiecie o jaką cukiernię dokładnie chodzi ta pokazana na zdjęciu nie jest to „JAGUSIA” chodzi to też Pan Deptuch jednak chodzi o cukiernię Marka Deptucha przy ul. Bursaki w Krośnie – pyszne wypieki, a jakie ponczusie .. :-)
Witam serdecznie widzę że nie wiecie o jaką cukiernię dokładnie chodzi ta pokazana na zdjęciu nie jest to „JAGUSIA” chodzi to też Pan Deptuch jednak chodzi o cukiernię Marka Deptucha przy ul. Bursaki w Krośnie – pyszne wypieki, a jakie pączusie .. :-)
Marek Deptuch to syn legendarnego Jana Deptucha, który miał cukiernię na przeciw starego cmentarza w latach sześćdziesiątych a w siedemdziesiątych zbudował „Jagusię”. Pan Marek szlify zdobywał w „Jagusi” pod bokiem mistrza Jana.
Spróbowałam po wielu latach. Faktycznie pychota. Czas na zmiany – na początek zmieniam cukiernię. Na skołatane nerwy słodkości wskazane ŁĄCZNIE Z MIŁĄ OBSŁUGĄ, a nie „burczymuchą”
Chrusty moja babcia robiła i pamiętam do dzisiaj smak.Amerykanie uwieżcie nie wiedzą co dobre.Nigdzie tak nie smakowały jak w Krośnie
Bo amerykanie to w swojej masie prostacka dzicz, tylko małe skupiska elit intelektualnych wokół uniwersytetów a na około ocean dziczy tępej jak stara siekiera i zadufanej w swojej wielkości pożerającej hamburgery zapijane colą.
Nie nie ja mówiłem o tej cukieni na ulicy Ściegiennego gdzie są podobno w lecie najlepsze lody na podkarpaciu.
Dziś ponownie dałam się ponieść zachciance na słodkie. Nadal jestem mile zaskoczona. Pyszne, duuuże i w przystępnej cenie.