Najważniejsze »

Inauguracja Mikołajczyka – Niedziela Michałowskiego

21/05/2012 – 08:03 |

Pierwsza runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski trzymała w emocjach do ostatniego podjazdu wyścigowego, za sprawą trzech zawodników jacy stoczyli emocjonującą walkę na 4540 trasie 9 Wyścigu Górskiego „Prządki” 2012. Pierwszo planowe role odgrywali Tomasz Mikołajczyk, niekwestionowany zwycięzca sobotnich zawodów, Olek …

Czytaj całość »
Policyjne

Krośnieńskie informacje policyjne oraz najważniejsze informacje wojewódzkie.

Sport

Informacje sportowe, zapowiedzi, programy imprez sportowych, relacje ze spotkań.

Salon Oświeconych

Spotkania z ciekawymi osobistościami z kręgu polityki, sztuki i muzyki.

Wideo

Wszystkie materiały w których użyto nagrań wideo. Relacje oraz wywiady.

Komunikaty

Komunikaty urzędów, instytucji, firm i organizacji.

Strona główna » Wywiad

Z Piotrem Szczepanikiem rozmawia Przemek Polański

Opublikowane przez w dniu 18/08/2009 – 12:31Brak komentarzy

Kiedy zaczęło się Pana śpiewanie?

Nic mnie specjalnie nie mobilizowało, ja lubiłem sobie po prostu podśpiewywać. Jeszcze jako student śpiewałem w kabaretach i w teatrzyku studenckim. Byłem wówczas na festiwalu studenckim w Zagrzebiu, gdzie poznałem Andrzeja Korzyńskiego, który komponował potem muzykę do piosenek, przez ze mnie śpiewanych. Właściwie to debiutowałem w Krakowie na festiwalu piosenki studenckiej w 1963 roku i tam z kolei zaprzyjaźniłem się z pianistą jazzowym Andrzejem Nowakiem. Andrzej skomponował muzykę do piosenki „Chciałbym kiedyś…”, którą bardzo lubię. W Krakowie śpiewałem też piosenki Wiesława Dymnego a Piwnica Pod Baranami, była moją gościnną przystanią. Właściwie, to o moim dalszym życiu, śpiewaniu i o tym, że piosenki przeze mnie wykonywane stały się szlagierami, zadecydowali radiosłuchacze. Nie czyniłem żadnych zabiegów, ani specjalnie się nie starałem, aby stać się popularnym.

Lata kiedy Pan debiutował, są okresem kiedy wchodziła na rynek muzyczny epoka tzw. mocnego uderzenia. Wtedy światem muzycznym rządzili m. in. Niebiesko Czarni. Pana piosenki są zdecydowanie w innym tonie.

Myślę, że powinna istnieć taka równowaga. Naprzeciwko mocnego uderzenia, delikatne, sentymentalne piosenki, które bardzo się ludziom podobały. Nie analizowałem nigdy specjalnie tego zjawiska. Robiłem po prostu swoje. I powiem rzecz taką, że bardzo rzadko słuchałem „młodego Szczepanika”. Miałem wtedy inne, lepsze zajęcia.

Jakie to były zajęcia? Co Pana wówczas interesowało, inspirowało…

Życie. Czytałem Wtedy studiowałem jeszcze historię sztuki ale nie było to moją pasją. Prawdziwą pasją było wtedy dla mnie wykonywanie piosenek.

Jeżeli jesteśmy przy pasjach, to chciałem zapytać o taką sprawę. Czytałem kilkanaście lat temu w miesięczniku „Film” wywiad z Panem na temat koni. Czy nadal Pan hoduje konie?

To raczej nie była hodowla. Owszem, miałem kilka koni a teraz mam jednego. Mimo wieku, uprawiam jeździectwo, co się dobrze składa, bo niejednokrotnie połączenie „młody koń, stary jeździec” rozmaicie się kończy. W moim przypadku, odpukać jest inaczej. Muszę powiedzieć, że już od dzieciństwa czułem wielki sentyment do koni, do których zawsze miałem wielki szacunek. Oczywiście nie można porównywać tej pasji do zawodu, który wykonywałem i nadal wykonuję. Nie ma nic gorszego niż poświęcać się w całości karierze piosenkarza. Nie życzę młodym, stawiającym pierwsze kroki w tym zawodzie artystom aby zbyt poważnie traktowali to co robią, bo wówczas bardzo ciężko się znosi kiedy dostaje się po nosie. Proporcja upadków i uniesień zawsze istnieje i trzeba odnaleźć w tym wszystkim równowagę. Jednak zawsze należy robić to co się lubi i starać się dowiedzieć o tym jak najwięcej.

Piotr Szczepanik

Niejednokrotnie słyszy się głosy, że ktoś robi to co lubi a nie przynosi mu to zysku?

W tym momencie kończy się zabawa. Niestety, trzeba sobie zdać sprawę z tego, że każdy kto podejmuje się wykonywania zawodu piosenkarza czy też aktora lub uprawia sztuki plastyczne, to musi wiedzieć, że robi to na własną odpowiedzialność. Nikt nie daje gwarancji, że człowiek stanie się jednocześnie sławnym i bogatym. Zdecydowanie łatwiej jest zostać sławnym niż bogatym. W okresie kiedy ja zaczynałem śpiewać, piosenkarze i artyści byli traktowani gorzej niż partyjni urzędnicy i nie było mowy o tym, aby ktoś robił karierę. Owszem tantiemy otrzymywali tzw. autorzy. My jako piosenkarze nie mieliśmy uprawnień aby pobierać zapłatę za piosenki, które wiele razy były emitowane. Jedyne honoraria jakie mieliśmy pochodziły z publicznych występów.

Piosenka „Goniąc kormorany” opowiada o konkretnym miejscu, jakim są „mazurskie strony”. Niemniej wielokrotnie słyszałem, jak ludzie opowiadali, że kojarzy im się ona z morzem, jeziorem solińskim i innym miejscami, które wspominali z sentymentem.

Myślę, że ludzie przede wszystkim kojarzą tę piosenkę ze sobą i swoim życiem. I chyba na tym polega wielkość i swego rodzaju uniwersalizm tej piosenki. Poza tym, ta piosenka cały czas była emitowana w radio i słuchana w różnych miejscach wpisała się w pewien sposób w życiorysy. I to, że te piosenki przetrwały, nie jest moją zasługą, jako wykonawcy a jest zasługą tych, którzy ich słuchali i polubili. Pierwsze miłości, młodzieńcza beztroska, to wszystko w dorosłym życiu się doskonale pamięta.

I kolejna piosenka. Czy „Zabawa podmiejska” ma jakiś określony topos?

Ja co prawda piosenek przez siebie śpiewanych nie pisałem ale byłem często ich inspiratorem. Zabawa podmiejska jest autorstwa Jerzego Millera, który długo ze mną gadał zanim ją napisał. Zwykle było tak, że piosenki powstawały pomiędzy kompozytorem, autorem tekstu i mną.

Jak Pan sądzi, czy festiwale takie jakie były w Opolu czy też w Sopocie w latach 60- tych i 70- tych mogą się powtórzyć? Czy spontaniczność publiczności i występujących jest taka sama, czy też jest inaczej?

Publiczność zawsze jest wspaniała i spontaniczna, to się nigdy nie zmienia. Natomiast sprawy organizacyjne poszły zdecydowanie w stronę typowej komercji w takim średnim, postsocjalistycznym wymiarze. Nigdy nie czułem się tam zbyt dobrze. Oczywiście nie mam na myśli tych pierwszych festiwali. Byłem na festiwalu w Opolu w 1964, 65 i 67 roku a potem dopiero pojawiłem się tam dopiero po dwudziestu prawie latach przerwy. Po prostu nie lubiłem amfiteatru gdzie za przeproszeniem nie ma miejsca, gdzie można przysłowiowo posadzić d…, gdzie nie można się skupić. Podczas festiwalu sprzed dwóch lat, schowałem się w samochodzie i słuchałem muzyki, którą lubię i która daje mi wewnętrzny spokój, po to tylko, aby nie słyszeć tekstów i muzyki, którą ktoś wykonywał ze sceny. Nie lubię tej całej otoczki, fleszy, fotoreporterów, gwiazd i całego tego szumu. Jest to dla mnie bardzo nużące.

Czy konferansjerzy typu Lucjan Kydryński i Piotr Skrzynecki, mogą się jeszcze powtórzyć?

W tej chwili już chyba nie. Obecnie są inne piosenki, inni odbiorcy a tego typu konferansjerka już nie funkcjonuje. Ważne jest aby powaga nie przytłaczała tego festiwalu [Opole- PP]. Takim dobrym konferansjerem jest Janusz Rewiński ale organizatorzy nie chcieli go. Konferansjer jako gwiazda już chyba się po prostu nie powtórzy.

Piotr Szczepanik

Jakiej muzyki lubi słuchać Piotr Szczepanik?

Bardzo lubię dobry jazz i muzykę klasyczną. Nieczęsto słucham utworów piosenkowych i nie wiem dlaczego tak się dzieje. Po prostu nie lubię śpiewania. Wolę zdecydowanie muzykę instrumentalną.

Bardzo lubię zadawać takie pytanie myśl, sformułowaną przez Gombrowicza w jednym z jego pism. Nie uczcie się ze mnie, a uczcie się na mnie? Czego możemy nauczyć się na Piotrze Szczepaniku?

Odpowiem myślą z niemieckiego filozofa Hegla, która ostatnio mnie bardzo nurtuje. Brzmi ona :”Los jest świadomością siebie”. Jeżeli ktoś siebie nie pozna, to może być groźnie, bo wówczas podejmuje decyzje, które mogą ciążyć na naszym życiu. Np. ślepy los zadecydował, że wyprzedzałem w nocy na zakręcie… Wiadomo jak taka decyzja może się skończyć. Przede wszystkim trzeba znać swoje plusy i minusy.

Dziękuję za rozmowę

Foto: Anna Romańczak

Dodaj komentarz!

Dodaj swój komentarz, lub trackback ze swojej strony. Możesz również subskrybować komentarze przez RSS.

Pamiętaj! Myśl co piszesz. Nie jesteś. Nie spamuj.

Pamiętaj! Myśl co piszesz. Nie jesteś anonimowy.

Nie masz swojego avatara?. Aby uzyskać własny globalnie uznawany avatar, zarejestruj się Tutaj.