O historii lotniska w Krośnie

Rozmowa i spacer ze Stanisławem Frycem autorem książki „Z dziejów lotniska w Krośnie w latach 1928 – 1997” Odkrywamy tajemnice lotniska i relikty przeszłości.

stanislaw-fryc

Lotnisko w Krośnie posiada długą i bogatą historię. Proszę pokrótce opowiedzieć o początkach „skrzydlatego Krosna”?

Historia lotniska krośnieńskiego rozpoczęła się w 1928 roku, kiedy to podczas jednego z posiedzeń Rady Miasta Krosna radni opowiedzieli się za realizacją przesłanego przez Komitet Wojewódzki Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej we Lwowie planu budowy małego lotniska cywilnego w podkrośnieńskich Tłokach koło Głowienki. Akceptując plan opowiedzieli się za komasacją dzierżawionych przez rolników gruntów przeznaczonych pod lotnisko. Po czterech latach prac takie właśnie małe lotnisko LOPP zostało uroczyście otwarte i poświęcone. Było potem lądowiskiem międzyetapowym podczas Rajdów Turystycznych Dookoła Polski oraz odbywały się na nim pokazy modelarskie i lotnicze z udziałem najlepszych polskich pilotów, takich jak Bolesław Orliński czy Jerzy Bajan. Ale tego było krośnianom za mało. Chcieli mieć lotnisko wojskowe. Korzystna sytuacja do tego, żeby powstało, zrodziła się na początku lat trzydziestych, po dojściu Hitlera do władzy. W kierowanym przez mającego za sobą maturę w krośnieńskim Państwowym Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika, gen. inż. pil. Ludomiła A. Rayskiego Departamencie Lotnictwa Ministerstwa Spraw Wojskowych powstał wówczas projekt wybudowania w Krośnie centrum wyszkolenia podoficerów lotnictwa i zakładów lotniczych. W 1934 roku został on oficjalnie przedstawiony Radzie Miasta Krosna w obecności Rayskiego. Radni i tym razem nie zmarnowali okazji. Widząc szansę na dalszy rozwój miasta, przyjęli propozycję i zaoferowali pod budowę centrum około dwieście hektarów gruntu, którego część i tym razem miasto musiało wykupić od dzierżawców. Po rozpoczęciu w trzy lata później budowy, za pochodzącą z budżetu państwa sumę siedmiu milionów pięciuset dwudziestu czterech tysięcy złotych, zbudowano centrum wyszkolenia podoficerów lotnictwa. Po wchłonięciu lotnisko LOPP, centrum dysponowało polem wzlotów i trzema grupami budynków. Obok krośnieńskiego lotniska głównego utworzone zostały lotniska pomocnicze w Moderówce i Łężanach, z których tylko to pierwsze było użytkowane przed wojną. W jesieni 1938 roku także to lotnisko przejęła przeniesiona z Bydgoszczy trzyletnia Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich, która była dla młodych bardzo atrakcyjna. Po zdaniu matury i ukończeniu SPLdM mogli tu zdobyć zawód pilota …

kadeci

reprezentacja Aeroklubu Podkarpackiego w 1954 roku przed meczem z reprezentacją wtedy WSK Krosno
na boisku które było w miejscu gdzie obecnie jest fabryka części lotniczych Goodrich Krosno

Działalność SPLdM zakończył wybuch drugiej wojny światowej?
Owszem. Z okazji obchodzonej niedawno siedemdziesiątej rocznicy jej wybuchu warto sobie uświadomić, że właśnie naloty na lotniska Szkoły w Moderówce i Krośnie dały początek drugiej wojny na Podkarpaciu. Zanim jednostki Werhmachtu przekroczyły granicę regionu a zarazem bronione przez Armię „Karpaty” południowo – wschodnie granice Rzeczypospolitej, w dniu 1 września o godzinie piątej trzydzieści startująca z lotniska w Brnie Protektoratu Czech i Moraw grupa samolotów typu Dornier Do – E należących do II./Kg 77 pułku bombowego Luftwaffe zbombardowała lotnisko pomocnicze SPLdM w Moderówce i w Krośnie. Świadomi, że posiadające doskonałe obiekty lotnisko w Krośnie bardzo może się Niemcom przydać po wygraniu wojny, nastawili się oni głównie na uniemożliwiające działalność lotnisk „zoranie” bombami ich pola wzlotów oraz zniszczenie samolotów i siły żywej, stąd też z obiektów Szkoły zniszczone zostały w Moderówce namioty pełniące funkcję magazynów na paliwo, samoloty i sprzęt oraz dwadzieścia samolotów szkolnych typu RDW – 8, natomiast w Krośnie na drugiej grupie wartownia i hangar wraz z dwudziestoma ośmioma samolotami, w tym znajdującymi się w hangarze maszynami typu RWD – 8 i PWS – 26 i stojącymi na skraju pola wzlotów samolotami typu PZL 23 Karaś. Gdy chodzi o straty w sile żywej, to łącznie z tymi, którzy zmarli od ran w szpitalach oraz zginęli na obydwu lotniskach, SPLdM straciła jednego oficera, dziesięciu podoficerów i dwóch podoficerów oraz siedmiu uczniów, czyli łącznie dwudziestu ludzi.

rwd-8pws-26pzl-23-karas

Jeńcy

Załoga niemieckiego samolotu Dornier Do-17 E który wylądował przymusowo w Męcince koło Jedlicza.

centum

Fotografia jeńców niemieckich wykonana była przed budynkiem Komendy SPLdM. Budynek ten stał mniej-więcej w miejscu w którym obecnie powstaje nowy blok mieszkalny na ul. Żwirki i Wigury.

krosno

Na tej fotografii widać bramę wjazdową na teren lotniska. W głębi budynek komendy. Po lewej stronie tuż za białą tabliczką widać wystający z chodnika kawałek betonu. To jedyna rzecz która pozostała po bramie. Daje to punkt odniesienia dzięki któremu możemy określić gdzie stała brama z wartownią.

Stansław Fryc

Tak wygląda to ujęcie teraz. Obok Stanisława Fryca widać wystający z chodnika beton.

Krośnianie wielokrotnie przywołują historię, jak to Adolf Hitler i Mussolini znaleźli się na krośnieńskim lotnisku. Jak było w rzeczywistości?
Kiedy odkryłem fakt pobytu Hitlera i Mussoliniego nie tylko na samym lotnisku, bo również na ulicach Krosna i opublikowałem to po raz pierwszy w artykule zamieszczonym w nieistniejącym już dzienniku A – Z, uznano to za wielką sensację. Jeżeli się jednak weźmie pod uwagę realia ostatniej wojny, to nie było to czymś niezwykłym. Znajdująca się na krośnieńskim lotnisku niemiecka baza lotnicza była największa na Podkarpaciu, stąd też udając się do polowej kwatery głównej w Stępinie, Hitler nie mógł nie wylądować w Krośnie. Potwierdziło się to zaraz, kiedy tylko otrzymałem z Krakowskiego Towarzystwa Fotogra- ficznego, zdjęcia z tej krośnieńskiej wizyty Hitlera wywołane z filmu znalezionego w jakiejś akowskiej skrytce odkrytej podczas remontu w murach którejś z krakowskich kamienic. Później dotarłem do informacji o tej wizycie odnotowanej w prasie. Hitler był zresztą na lotnisku w Krośnie jeszcze dwukrotnie, ale te pobyty nie zostały ani udokumentowane zdjęciowo, ani opisane.

Gdy chodzi o wizytę opisaną w mojej książce, to Hitler z Mussolinim odwiedzili lotnisko główne niemieckiej bazy w Krośnie w dniu 27 sierpnia 1941 roku przy okazji wizytacji stojącego wtedy pod Kijowem frontu wschodniego. Wraz z świtą złożoną z wyższych oficerów niemieckich i włoskich przyjechali do Krosna samochodami z przyfrontowej kwatery głównej w Stępinie koło Strzyżowa, gdzie przybyli wcześniej specjalnym pociągiem z Rzeszowa. Dzień przed przyjazdem władze wojskowe Krosna ogłosiły, że nazajutrz w godzinach porannych nastąpi przejazd przez główne ulice miasta, a to Krakowską, Rynek i Czajkowskiego, dużej kolumny wojsk niemieckich. Ostrzegając, że może to grozić śmiercią, zabroniono wówczas ludziom kwaterującym przy tych ulicach pokazywać się w oknach i na balkonach.

Stąd też rankiem powyższego dnia Krosno było opustoszałe. Ludzie nie pokazywali się ani na ulicach, ani w oknach i na balkonach domów położonych przy głównych ulicach miasta. Stali tam esesmani z gotowymi do strzału pistoletami maszynowymi. Spoglądając w dół, lustrując wzrokiem trasę przejazdu, wiodącą ulicami obstawionymi przez żołnierzy Wehrmachtu i policji. Niebawem od strony ulicy Krakowskiej pojawiła się kawalkada samochodów z Hitlerem, Mussolinim i ich świtą. Po przejechaniu przez Rynek samochody zjechały w dół na ulicę Czajkowskiego, którą dotarły na lotnisko. Jego załoga nie była powiadomiona o przyjeździe Hitlera i Mussoliniego. Kiedy więc samochody z nimi i ich świtą przejechały przez bramę główną i znalazły się przy betonowej płycie startowej, fuhrera i duce przywitali tylko oficerowie z dowództwa bazy. Potem Hitler i Mussolini wsiedli do oczekującego na nich samolotu transportowego typu Fw – 200 Condor, którym odlecieli na front wschodni pod Kijów. Gdy byli w powietrzu, wieść o ich przybyciu błyskawicznie obiegła załogę bazy lotniczej i dotarła do miasta.

Jak wyszło potem na jaw, podczas przejazdu tego dnia rankiem przez opustoszałe ulice Krosna Mussolini śmiał się z Hitlera, że ten boi się Polaków. W rezultacie fuhrer zmienił wydane już wcześniej rozkazy, których realizacja miała doprowadzić do ponownego oczyszczenia głównych ulic Krosna z mieszkańców podczas przewidywanego na popołudnie, po powrocie z frontu wschodniego, przejazdu Hitlera i Mussoliniego z lotniska do kwatery głównej w Stępinie. Stąd też jeszcze w południe przedstawiciele niemieckich władz Krosna ogłosili, że Hitler z Mussolinim przejeżdżali rano przez miasto, udając się na lotnisko, a potem na front wschodni. Dodawali przy tym, że kiedy będą oni po południu ponownie przejeżdżać przez główne ulice miasta, to mieszkańcy będą się mogli temu przyglądać. O przylocie Hitlera powiadomiona też została załoga głównego lotniska bazy, której przedstawiciele pochwalili się zaraz zatrudnionym tutaj Polakom, że ich fuhrer przylatuje, więc muszą się na to odpowiednio przygotować.

Fw 200 condor

Focke-Wulf Fw 200 Condor – Takim samolotem Hitler i Mussolini odlatywali na front wschodni

Już po godzinie szesnastej rozległ się nad lotniskiem w Krośnie warkot motorów czterosilnikowego samolotu transportowego typu Fw – 200 Condor, który skierował się w stronę pasa startowego. Po wylądowaniu, samolot zjechał z pasa i zakołował pod zlokalizowany w pierwszej grupie budynków port lotniczy, gdzie czekali już oficerowie z dowództwa bazy, piloci i mechanicy, żołnierze Werhmachtu i Niemcy z cywilnej obsługi lotniska, a wśród nich kobiety z kwiatami. Kiedy transportowiec stanął i otwarły się drzwi, rozpoczęło się powitanie. Pierwszy pokazał się Hitler, a po nim Mussolini ze świtą. Kiedy ten pierwszy stanął na podstawionych pod samolot schodkach, podjechało pod niego sporo terenowych samochodów, a od strony portu lotniczego podeszli oficerowie z dowództwa, piloci i mechanicy, żołnierze Werhmachtu i niemieccy cywile. Pierwszy zszedł po schodkach Mussolini, a za nim Hitler. Przywitał się z dowódcą bazy, oficerami, pilotami i przyjął kwiaty. Potem uniósł rękę w charakterystycznym pozdrowieniu. Niemców ogarnął wtedy szał radości, ale fuhrer z duce i świtą wsiedli zaraz do podstawionych samochodów, z ochroną, które przeciskając się przez tłumek żołnierzy i cywilów ruszyły w stronę głównej bramy krośnieńskiego lotniska.

hitler1

Adolf Hitler w drodze na krośnieńskie lotnisko

Kiedy potem samochody wjechały na prowadzącą do miasta ulicę Czajkowskiego, Krosno było już dobrze przygotowane na przejazd Hitlera i Mussoliniego. Wzdłuż głównych ulic stali tłumnie mieszkańcy otoczeni gęstym kordonem żołnierzy Wehrmachtu, policji i esesmanów, którzy przyglądali się bacznie ludziom, mając broń gotową do użycia. Przypadkowych gapiów też ciągle przybywało, bo dochodzili ci, którzy zjawili się akurat w mieście, aby pozałatwiać swoje sprawy. Niebawem wszyscy zobaczyli przejeżdżającą przez Rynek kawalkadę samochodów z Hitlerem, Mussolinim, ich świtą i ochroną. Ci z krośnian, którzy stali bliżej jezdni, mogli zobaczyć Hitlera z odległości zaledwie kilku metrów. Ktoś mi mówił, że widział nawet zdjęcia z tego przejazdu przez Rynek, ale w zbiorach Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego takich zdjęć nie ma. W każdym bądź razie, kawalkada samochodów szybko opuściła Rynek i po wjechaniu na wychodzącą z miasta ulicę Krakowską, udała się w kierunku Stępiny. W miejscowej kwaterze przyfrontowej fuhrer i duce przebywali do wieczora, kiedy osobnymi pociągami odjechali do Rzeszowa. W Krośnie o ich wizycie mówi się do dzisiaj.

Podczas pracy nad książką posługiwał się Pan źródłami tekstowymi czy kontaktował się Pan ze świadkami opisywanych przez siebie wydarzeń?
Ponieważ wszelkiego rodzaju źródła pisane lepiej od ludzi znoszą próbę czasu, zacząłem od świadków wydarzeń. Zebrałem dziesiątki wspomnień w większości nieżyjących już ludzi. Potem zabrałem się za kwerendę różnego rodzaju archiwów, czyli Archiwum Aeroklubu Podkarpackiego, Państwowego Archiwum w Rzeszowie, Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie oraz prywatnych archiwów entuzjastów lotnictwa, głównie Józefa Zuzaka i Józefa Kusiby. Potem przyszedł czas na kwerendę prasy lokalnej i centralnej, wreszcie na samo pisanie. Podczas przygotowywania do druku drugiego wydania książki, przejrzałem już tylko najnowszą prasę, wprowadzając najświeższe ustalenia historyków, w tym te, które powstały w oparciu o źródła niemieckie. Wszystkie wykorzystane w książce materiały są odnotowane w przypisach.

Czy na krośnieńskim lotnisku odnaleźć jeszcze można jakieś relikty z czasów jego przed czy powojennej świetności?
Znajdują się one jeszcze w obrębie pierwszej grupy obiektów. Takim najbardziej kojarzącym się z okresem przedwojennym reliktem jest półokrągły budynek portu lotniczego, który zresztą był świadkiem wszystkiego, co działo się na lotnisku do dnia dzisiejszego. Przetrwała też w całości jadłodajnia dla personelu cywilnego, w której funkcjonuje od czasów powojennych Składnica Lotnicza. No i ostał się fragment koszar, w jakich zlokalizowana jest Przechodnia Lekarska dla pracowników WSK PZL SA. Jej personel doskonale wie, co się tutaj kiedyś znajdowało.

Stołówka

Jedyny w pełni zachowany budynek SPLdM. Tutaj znajdowała się stołówka. Po wojnie budynek został nieznacznie przebudowany

koszary

W tym miejscu stały koszary. Z lewej ich ocalała część, w której mieści się obecnie przechodnia lekarska.

radiostacja

Pozostałości po maszcie radiostacji.

pas

Na krośnieńskie lotnisko Niemcy sprowadzili specjalną maszynę za pomocą której wybudowano betonowy pas startowy. Maszyna mieszała cement, piasek i żwir kładąc zarazem gotowy beton.  Pas oświetlony był specjalnymi reflektorami. Na przedłużeniu pasa startowego zainstalowane były urządzenia do nocnych wzlotów i lądowań. Na zdjęciu fragment połowy zniszczonego pasa startowego powstałego w w 1977 roku w ramach próby odbudowy lotniska.

Jaka zdaniem Pana, jako autora trzech wydań książki o lotnisku krośnieńskim, będzie jego najbliższa przyszłość?
Dziękuję za przypomnienie, że trzech, chociaż to pierwsze to trochę inna książka, bo omawia dzieje lotniska do czasu zakończenia ostatniej wojny. Wracając do rzeczy, to mniemam, że chodzi o rozbudowę lotniska i przekształcenie go w pasażerskie. Jak to opisałem w książce, próba taka została podjęta jeszcze w 1977 roku. Utworzono wtedy Społeczny Komitet Rozbudowy Lotniska, którego przewodniczącym został sekretarz Komitetu Zakładowego PZPR w Zakładach Tworzyw Sztucznych „Gamrat” w Jaśle, Józef Łobaza. Komitet uzyskał poparcie ze strony Ministerstwa Komunikacji, dowództwa Wojsk Lotniczych i władz Aeroklubu PRL, dzięki czemu znalazły się środki na realizację inwestycji. W ciągu roku powstało pół betonowego pasa startowego i w stanie surowym budynek obsługi pasażerów. Później jednak napływ środków został wstrzymany, a rozbudowa przerwana. W ciągu następnych lat nie była kontynuowana, więc połowa pasa zniszczała, a budynek przejął jakiś prywaciarz, który zamienił go salę dyskotekową.
Specjalnie przypomniałem ten fragment dziejów lotniska, bo właśnie wtedy była bardzo realna szansa na uruchomienie w Krośnie lotniska pasażerskiego. Gdy później urosło w siłę lotnisko pasażerskie w Jasionce pod Rzeszowem, które zabrało się za prowadzenie lotów na liniach krajowych a potem zagranicznych, szansa na takie loty z Krosna właściwie przepadła. W tej sytuacji, gdy się weźmie pod uwagę ostateczne rozstrzygnięcia, spór między władzami miasta na czele z prezydentem Piotrem Przytockim, które chcą zabudować część pierwszej grupy i zamienić lotnisko na lądowisko, a Aeroklubem Polskim z reprezentującym go Aeroklubem Podkarpackim – Szkołą Lotniczą i Komitetem Obrony Lotniska sprzeciwia- jącym się takiej zabudowie i będącej według nich degradacją lotniska takiej zamianie, jest na dobrą sprawę sporem o to, czy na lotnisku będą kiedyś mogły lądować tylko małe samoloty obsługujące regionalne linie turystyczne, czy też w ogóle nie będą mogły ze względu na zabudowę. Bo na to, co najważniejsze, czyli loty na liniach krajowych ma w tym regionie monopol ciągle rozwijająca się Jasionka, która jest co jakiś czas dotowana ze środków wojewódzkich. W dodatku podział między zwolennikami a przeciwnikami zabudowy części lotniska istnieje także między entuzjastami jego historii, bo część z nich uważa, że Prezydentowi trzeba dać szansę, nawet gdyby potem okazało się, że z powodu wysokiej zabudowy nie będą mogły lądować na wtedy już lądowisku większe samoloty, tak że jego zamiana na lotnisko nie będzie w ogóle możliwa. Stąd też, jak by się nie rozstrzygnął spór, wydaje mi się, że czasy świetności lotniska tak przedwojennego, gdy funkcjonowała tu Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich, jak powojennego, kiedy przy Aeroklubie Podkarpackim istniały takie ośrodki szkoleniowe, jak Centrum Wyszkolenia Lotniczego i Centrum Wyszkolenia Samolotowego, to już historia, o którą jednak trzeba zadbać, żeby nie poszła w zapomnienie. Mogą w tym bardzo pomóc zwłaszcza księgarze krośnieńscy, nie stosując zaporowych cen książek o lotnisku.

kola

Dziękujemy za rozmowę.

Przemek Polański, Łukasz Zajdel

Foto:

arch. autora, Łukasz Zajdel, wikipedia

mail do Stanisława Fryca  : sfryc234@o2.pl

fryc

11 Thoughts to “O historii lotniska w Krośnie”

  1. Joachim 8

    WSPANIAŁY ARTYKUŁ!!! Dłuższy czas nie potrafiłem sobie zlokalizować widocznej na zdjęciu bramy wjazdowej na lotnisko. Jako dzieci biegaliśmy po „bunkrach” na lotnisku, ale tak z perspektywy czasu i ostatnich oględzin były to chyba jedynie fundamenty nieistniejących budynków zaplecza. Także za niedługo pod nową nitką obwodnicy znikną, jeszcze 20 lat temu świetnie widoczne, poniemieckie urządzenia melioracyjne lotniska (osadniki???) na wprost wjazdu na Guzikówkę. Pozdrawiam Redakcyję.

  2. jaaaa

    więcej takich tematów i tekstów!!! WIĘCEJ!!!!!!
    i fotek więcej!!!!
    Pozdrawiam!!!

  3. ala

    Sama pamietam (bunkry) na lotnisku, byŁo tam wiele podziemnych przejśc .Gdy pasŁam krowe na lotnisku, to tam bawiŁam sie z rówieśnikami, to poczatek lat 60-tych. ByŁ to rejon lotniska od strony ŚwierzowejPol. Tam gdze jest Huta szkŁa, staŁ duzy szkielet budynku my to nazywaliśmy „Hangarem”
    .Interesujacy artykuŁ,,,,,,,,,,,,gratuluje.
    Pozdrawiam autorów.

  4. prowokator

    A jakiej rasy była ta krowa? czerwona górska? Krowa to teraz też nieczęsty widok.

  5. miejscowy

    Ciekawe uzupełnienie do Książki,a zwłaszcza do fotografi w niej zawartych /tych z okresu okupacji/.Książka nie jest taka tania,ja w księgarni zapłaciłem 45 zł.Kawałek ciekawej historii naszego regionu,warto mieć w swojej prywatnej biblioteczce.Jak można się skontaktować z autorem,wie ktoś może?

  6. daniels

    Witam
    W tekscie zauwazyłem jeden błąd. Pozostałości po maszcie radiostacji przedstawionej na zdjęciu są obiektem zupełnie współczesnym, a nie jak sugeruuje auotor obiektem pochodzącym z okresu wojny!. Pamiętam doskonale jak wykonywano te płyty w latach 90-tych lub nieco później. (mniej więcej było to w okresie, kiedy nad krośnieńskim lotniskiem pojawił sie Herkules). Poza tym artykuł ciekawy oby takich więcej.

  7. pyton

    wie ktoś może gdzie można znaleść dokładne informacje na temat budynku SPLdM w której mieściła się stołówka?

  8. W „bunkrach” zamienionych na mieszkania mieszkali moi rodzice w roku 1953. Mam kilka fotografii z tego okresu, w tle widoczne są fragmenty tych budowli.

  9. lord

    ten artykuł był juz jakis czas temu w necie publikowany wiec w tym miejscu stanowi ciekawe uzupełnienie historii Krosna tym razem tej XX-wiecznej :)

  10. Przemek Polański

    Wywiad z panem Stanisławem Frycem nie był wcześniej publikowany w Internecie i stanowi autorskie przedsięwzięcie Neona. Pozdrawiam serdecznie

  11. Pragnę dodać, że kilka lat temu ( XXI wiek) Wandale – Firma Goodrich doprowadziła do zburzenia ciekawej budowli wojskowej – byłej podziemnej strzelnicy na terenie Lotniska. Mieściła się ona tuz obok ocalałego fragmentu koszar. Budowla, częściowo znajdowała się pod ziemią.Od strony zachodniej posiadała wejście, od wschodniej również (były schody).Jeszcze w l.70-tych znajdowaliśmy tam naboje (ślepaki). Kto wydał zezwolenie na rozbiórkę? Chyba miłośnicy lotniska z Ratusza. W latach 70-tych budowla była częściowo zburzona, ale została odbudowana i zagospodarowana m.in. przez ojca S.Fryca – Bolesława.Następnie nastapiła prywatyzacja, budowla przeszkadzała w postawieniu płotu i została zburzona.Pozdrawiam. Miłośnik III RP i wandali z Goodricha czy jak tam się teraz zowią..

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Konferencja prasowa w szpitalu (wideo)

Napięta sytuacja w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim w Krośnie trwa już kilka miesięcy. Ponad stu lekarzy złożyło wypowiedzenia stosunku pracy. Powoływanie...

Zamknij