„Cichy zabójca” przy Podchorążych
Trzyosobowa rodzina z Krosna trafiła do szpitala z objawami, wskazującymi na zatrucie tlenkiem węgla. Na szczęście matka usłyszała odgłos upadającej córki i przewietrzyła mieszkanie. Najprawdopodobniej dzięki temu wszyscy żyją.
Do wypadku doszło dzisiaj w nocy, w bloku przy ul. Podchorążych w Krośnie. Około godz. 4, gospodynię obudził hałas. Kiedy wstała sprawdzić, co się stało, zauważyła leżącą na podłodze, nieprzytomną 28-letnią córkę. Najprawdopodobniej nieprzytomny był również przebywający w pokoju, jej 16-letni syn. - mówi podinspektor Marek Cecuła rzecznik prasowy krośnieńskiej policji.
Kobieta natychmiast otworzyła okna i ocuciła dzieci. Sama zaczęła także odczuwać zawroty głowy i doszła do wniosku, że najprawdopodobniej wszyscy zatruli się czadem z zamontowanego w łazience piecyka do podgrzewania wody. Ponieważ objawy zatrucia nie ustępowały, wezwała karetkę pogotowia. Jej załoga zadecydowała o przewiezieniu całej rodziny do szpitala na obserwację.
Interweniujący policjanci powiadomili o wypadku administratora budynku oraz sprawdzili, czy nie jest zagrożone bezpieczeństwo innych mieszkańców tej samej klatki.
Szczegóły zdarzenia wyjaśnione zostaną w trakcie dalszego postępowania.
3 komentarzy »
Dodaj komentarz!



















Z wypowiedzi rzecznika prasowego policji wynika, że 28-letnia córka miała 16-letniego syna. Nieźle… :-)
a co to taki enie możliwe w dzisiejszych czasach? Co sie TLO bulwersujesz
Czujna i trzeźwo myśląca kobieta. Szczególnie, że pora nocna temu nie sprzyja.
TLo, nie wynika. Co innego, gdyby wyrazić w ten sposób: „28-letnią córkę i jej 16-letniego syna”.