Rozważania weekendowe „Siła”
Ech dzień, co za dzień, każdego dnia uczymy się żyć, mniej więcej chwila wyznacza nas, ta chwila trwa, albo urywa się, by przejść w następną mniej lub bardziej ciekawą – taką – która przeminie lub trwać będzie wiecznie. Chociaż jesteśmy blisko, to wciąż daleko nam do doskonałości. Jednak tej nie potrzebujemy, aby być lepszymi niż jesteśmy. Gdyż oto staje przed nami los okrutny, który prowadzi nas ścieżkami, to łatwiejszymi, a innym razem przez ból, cierpienie, samozaparcie. Zawsze do celu. Tego nie jesteśmy w stanie pojąć do końca, przed i po osiągnięciu tegoż.
Niemniej jednak pewna siła pcha nas do przodu, zmusza szaraczków do działania. Czasem i chęć pomaga we wszystkim, ale tylko, gdy bardzo tego chcemy. Zdarza się wszak niewątpliwie tak, iż zagubieni w przestrzeni, większej czy mniejszej, trwamy, zmieniamy się niczym wiatr, który głaszcze łagodne i ostre stoki gór wszelakich. Możemy odejść, niemalże, nagle lecz cóż to zmieni, gdy nie ma nas. Tak oto w cieniu nieboskłonu, nagła potrzeba rodzi się w nas, we wszystkich Was, w każdym z osobna i we mnie, bez którego nie byłoby Was.
Ach, gdyby ta chwila trwać mogła wiecznie i pozwoliła uwierzyć mocniej, w to, że istota ludzka niejedną piękną skrywa twarz. A wśród rozważań wielu, pośrodku pustych skojarzeń, można odnaleźć, światełko nadziei, która pomoże być bardziej i dalej. Nie, to nie żadna ułuda, to także są słowa puste, to człowiek i jego dzieło, tak pełne w sobie, a zarazem puste. Ten człowiek zdecydował o swym losie, nie zawsze los był mu łaskawy. To czy odmieni się on, zależy, od nas otaczających człowieka.
Czasem i on pomocy potrzebuje, tak jak my wszyscy, nie zawsze tak samo, ale to chyba nie jest zbyt trudne, by swoją pomocą opatrzeć mu rany. Tak aby każdy z nas pośród zła świata, mógł zaznać szczęścia, otrzymać pomoc. Żeby to coś, wbrew wszelkim proroctwom, też było czymś bardzo realnym. A wtedy plon będzie zebrany, ten dobry od plew oddzielony, gdy ponad wszelkimi podziałami, będą działały obydwie strony. Choć trudnym może się wydawać, prawda potrafi wyzwolić każdego, jednak wciąż w myślach kołacze pytanie, a po co, a na co, a jak i dlaczego? I mimo wszystko, to każdy z nas, ludzi, powinien znaleźć odpowiedź jakąś. Lecz jest to trudne, bo przecież, ułomnym… być nam przyzwolono.
Jednak szczęśliwie wśród nas tacy żyją, co wciąż poszukują tych właściwych ścieżek, do których dążą własnymi drogami. I czasem się zdarza, że w tym opętaniu czujemy, że jesteśmy sami, to jednak nad nami ktoś czuwa. Ten ktoś, jest bardziej lub mniej materialny, zapewnia nam spokój naszego ducha.
A co, gdy nasze role się odwrócą? Czy będziemy w stanie pomóc, czy stać nas na drobinę woli, by być ponad wszystkim, by być dla kogoś. Przecież to pomaga żyć zgodnie ze sobą, nie okłamując siebie i owszem. Ale czy wszystko z nami w porządku, gdy tylko pędzimy zdobywać co więcej.
Tak zatem staje przed nami obraz, który realne przedstawia marzenia, szkoda, że są one tylko nasze, że nie spojrzymy w cudze tak błahe. Aczkolwiek i w tym jest metoda, by dostrzec to co komu potrzebne, ten głos jest cichy, niezauważalny, dla tych co mają skaliste serce. Szczęście, że skała jest podbudową pod wszelkie inne cudy świata, a tym największym jest życie, tak życie i zdrowie, to nasza podstawa. Od niej wyszliśmy, przez nią podążamy, na niej skończymy za czas jakiś, niebawem. Tymczasem krąg zatoczyć trzeba, by z siłą większą aniżeli przeciętna, posłać na orbitę i czerpać w przyszłości, tę siłę, która została włożona.
Czy to ma sens, ktoś zapytać może. A owszem, gdy zajdzie potrzeba. Ten krąg, zaklęty krąg, poszerzać powinien swoje horyzonty. To będzie nasz wkład w stworzenia dzieło. Nastanie ono też tak czy owak, lecz od nas zależy czy będzie piękniejsze, czy będzie silniejsze, czy będzie jakieś.
Więc pytam, ja jeden pośród całych tłumów, czy taki sam sens ma być cząstką wszechświata, czy może lepiej wolnym elektronem? I niech sobie każdy odpowie, gdyż wszystkich nas dotyczą te słowa wypowiedziane oraz ukryte. To od nas zależy jak będziemy żyli. Ten dzień się kończy, zachód słońca w pełni, w dali jawi się ospale górski jakiś masyw. Słowa wciąż nieuczesane, myśli ciągle w bałaganie, a świat nadal brnie do przodu. Wszystko jeszcze jest przed nami, wszystko zdarzyć może się, jednak w naszych rękach ciągle, ten kapryśny los trzymany jest.
Czas zakończyć co zaczęte, czas rozliczyć się z przeszłością, trzeba nam ssakom rozumnym, myśleć nad naszą przyszłością.
Paweł Fiejdasz
Foto: PP



















