Rozmowa z Prezydentem Krosna Piotrem Przytockim
Rozmowa z Prezydentem Krosna Piotrem Przytockim przeprowadzona 30 marca 2010. Prezydent mówił m.in. o ewentualnym kandydowaniu w nadchodzących wyborach, o tematach związanych z lotniskiem, placem targowym, zagospodarowaniem starówki oraz budową nowej obwodnicy miasta.
Panie Prezydencie dzisiaj mamy 2689 dzień Pana urzędowania. Po świętach może Pan usiąść i pomyśleć sobie „2700 dni”. Co Pan sobie wtedy pomyśli? Jak Pan oceni swoją pracę?
Powiem tak. Pracy nie brakowało, nie brakuje i brakować nie będzie. Ile by nie było zadań to ciągle jest mało czasu i dużo niezadowolonych. Nie ma takiej siły żeby wszystko udało się przerobić nawet przy ogromnej wiedzy ludzi i zasobach. 2700 dni to nie jest wcale taki długi czas. Z punktu widzenia mieszkańca jest to siedem i pół roku. Wydaje się, że to kawał czasu a to jest moment. Patrząc na to co jest realnie do zrobienia to nie jest dużo czasu.
Jest Pan zadowolony ze swojej pracy?
:) Ja jestem ciągle niezadowolony :) Co byśmy nie zrobili to ciągle jest mało. Generalnie trzeba powiedzieć, że w większości tak, to spełnia moje oczekiwania ale na pewno jest wiele takich uwag, zastrzeżeń, które powodują, że człowiek po prostu mówi sobie: „Przecież wiesz dokładnie co trzeba było zrobić żeby było lepiej” ale to jest potężny mechanizm. Gmina to nie jest czterech gości, którzy są nawiedzeni i latają przez 2700 dni jak te małe samochodziki nie zauważając rodziny i bliskich.
Pytam dlatego, że zbliżają się wybory a Pan nie określił się jeszcze czy będzie kandydował w tych wyborach. Ma Pan duże osiągnięcia. Może warto było by kandydować do Sejmu albo Europarlamentu?
Ale to nie ten czas. Do tego trzeba dojrzeć. Ta sytuacja sprzed 8 lat kiedy mnie wypchnięto do przodu jako pretendenta, to też się nie stało „że ja chcę” tylko ktoś powiedział „a może byś spróbował” no bo już coś tam masz za sobą, jakieś doświadczenia, jakieś takie rzeczy, które dadzą szansę, że się szybko zaadaptujesz i pociągniesz temat. Tutaj jest podobna sytuacja. Trzeba to poczuć. Jak już iść, to nie po to żeby wysiedzieć tam cztery lata i udawać greka. Muszą być jakieś efekty.
Tam można przesiedzieć, ukryć się w tłumie. Na stanowisku Prezydenta już nie jest tak łatwo.
Też można przesiedzieć. Wie Pan, praca w urzędzie trwa od 7.30 do 15.30. Co prawda o 7.30 nie przychodzę do roboty ale o której ja wychodzę? Ja wiem o której ja wychodzę? Kiedy ja jestem w pracy? Moja żona pyta mnie w domu: „czy teraz jestem w pracy czy w domu?”
To pewnie zależy czy ma Pan włączony telefon czy nie.
Nie tylko. Bo jest jeszcze Internet :)
W takim układzie co zadecyduje czy będzie Pan kandydował w najbliższych wyborach na stanowisko Prezydenta Miasta?
W głównej mierze predyspozycje fizyczne i psychiczne. Czy ja jeszcze normalny będę za dwa miesiące? To przecież od tego zależy. Ja dzisiaj powiem Panu, że tak a za dwa miesiące mnie wywiozą do wariatkowa. Chciałbym pociągnąć dalej tematy które są rozgrzebane, które wymagają jeszcze mocnego przyłożenia się żeby wyszły. Tu splendoru nie ma tylko są ciągle zarzuty, że się robi mało, opieszale i źle, że się kiepsko traktuje sprawy miasta. Każda wiosna to jestem opluty, ale mówię tak : cieszę się, że mój kolega w Nowym Sączu też jest opluty. Wszyscy są opluci w całej Polsce, bo takie mamy drogi.
Skoro jesteśmy przy tym temacie. Wczoraj otrzymałem na maila informację że gdzieś położyli asfalt i już są dziury.
Może to było szybkie łatanie. To znaczy jak są skrajne warunki pogodowe to łatamy tylko największe dziury na zimno tak aby ktoś nie urwał zawieszenia. Asfalt lany czyli taki ze „smołownika” to każda dziura jest wypalana palnikiem na propan-butan. I jest to na pewno działanie tymczasowe. Tak czy inaczej łatanie dziur przy minus dziesięciu stopniach czy około zera będzie zawsze działaniem tymczasowym i robimy to tylko dlatego żeby ludzie nie urywali zawieszeń i nie powodowali wypadków ,w których mogą stracić życie lub zdrowie. Rzeczywiście kiepsko to wygląda ale trzeba poczekać na dogodne warunki atmosferyczne żeby zrobić to należycie.
Krosno aktywnie współpracuje z naszymi południowymi sąsiadami…
Dzisiaj na przykład zawozimy do instytucji zarządzających w Krakowie projekt wspólny z Uniwersytetem Preszowskim. To jest projekt inwestycyjny po obu stronach granicy. Po stronie polskiej, czyli krośnieńskiej jest dofinansowanie budowy boiska przy zespole szkół na ul. Piotra Skargi i budowy sali gimnastycznej przy szkole nr 5 w Suchodole. Ze strony uniwersytetu też są podobne inwestycje. Ponad tym wszystkim jest współpraca instytucjonalna, ludzka poprzez kontakty bezpośrednie z ludźmi.
Jaki jest zatem cel takiego działania poza kwestią dotacji?
Cel tego działania jest prosty. Żyjemy na pograniczu, które było przedzielone granicą. Środki unijne na rozwój współpracy przygranicznej mają na celu obudzić ludzi po obydwu stronach, żeby zaczęli ze sobą współpracować, intensywnie kontaktować się ze sobą i wymyślać wspólne działania. Wtedy powstają fajne pomysły. Dobrym tego przykładem jest park linowy na Zawodziu.
Skoro jesteśmy przy współpracy. Podkarpackie Trójmiasto. Ludzie zastanawiają się kto kogo „ciągnie za uszy” w tym pomyśle. Krośnianie mają wrażenie że to Krosno jest motorem napędowym Trójmiasta. Jak jest w rzeczywistości?
Tak naprawdę wszystko zależy od partnerów. Można mieć takie lub inne wrażenie ale jak ktoś ma dobry pomysł to wtedy wygląda, że on ciągnie za uszy ale z kolei bywa, iż to Jasło napisze jakiś projekt albo skonstruuje jakiś pomysł i to oni wtedy są wiodącym motorem. To nie jest tak, że ktoś robi łaskę i czeka na jakieś uznanie tylko jeżeli jest to interes wspólny no to robimy. Czy jest przedsięwzięcie które ma na celu łamać bariery pomiędzy miastami bo one są, popatrzmy chociażby na Plebiscyt na najpopularniejszego Sportowca Podkarpackiego Trójmiasta. To też jest łamanie barier. No przecież wiemy jak zachowują się kibice tych trzech miast.
To chyba nie są tylko kibice.
No tak! To są te chore według mnie zaszłości czasem sztucznie podtrzymywane przez samych mieszkańców. Na zasadzie; dobrze mieć blisko swojego wroga. :)
Taki wróg wychowany na własnej piersi :)
Tak:) Oni robią tak samo :)
Może mógłby być to taki regionalny produkt marketingowy? :)
No tak, Fredro już zrobił na tym interes :) Do dzisiaj dwóch wójtów nie może się na zamku w Odrzykoniu spotkać.
Słyszałem, że sobie kiedyś ręce podali ale nie na zamku :)
:) być może…
Czy to, że są w tym projekcie trzy miasta to znaczy, iż jest to sposób na to żeby wspólnie można było przebrnąć pewne tematy, czy ma to być też swojego rodzaju produkt marketingowy. który mógłby rozsławić nasz region gdzieś dalej. Trójmiasta są teraz dwa. Jedno nad morzem a drugie na Podkarpaciu.
My nie mamy tutaj aglomeracji, która powoduje, że się inaczej współpracuje i współdziała jak to jest chociażby na Górnym Śląsku. To jest przykład dość spektakularny, gdzie żyje obok siebie jakieś pięć milionów ludzi, jakoś ze sobą wspólnie egzystują i widzą, że jak uderzą razem to są z tego większe korzyści. Nam do takiego przykładu bardzo daleko, nawet do przykładu Sopot-Gdynia- Gdańsk ale czemu nie zacząć? Po prostu. Kiedyś trzeba zacząć.
Jakie działania podjęto w Krośnie w celu ograniczenia bezrobocia? Czy te zabiegi pozwolą na utrzymanie takiego poziomu w dłuższym okresie czasu? Czy Powiat Krośnieński w jakiś sposób współpracuje w tej kwestii? Ludzie mieszkający w Głowience czy Korczynie przyjeżdżają do pracy do Krosna.
Niestety tak to wygląda. Struktura zatrudnienia jest nieciekawa dla powiatu ziemskiego. Miasto Krosno daje pracę wielu tysiącom ludzi. To wynika może z historii ale też z aktywności ludzi, którzy tworzą nową rzeczywistość, bo nie ma co mówić, że głównym pracodawcą jest Huta, Delphi a obecnie BWI, szeroko pojęte kopalnictwo naftowe czy inne zakłady, które tradycyjnie znajdują się w Krośnie. Od 1989 roku w Krośnie powstało wiele małych i średnich zakładów, które dają ogromną ilość miejsc pracy. W sumie jest to około 5000 małych podmiotów gospodarczych. Licząc średnio 2 miejsca pracy na podmiot to jest to około 10 000 miejsc pracy i chcemy by ich było jeszcze więcej. My musimy stwarzać warunki do rozwoju przedsiębiorczości. Kiedyś do Krosna za „komuny” przyjeżdżało 30 000 ludzi. Jak się kończyły „zmiany” w Hucie, Lniance czy w innych dużych zakładach to na dworcu było ciemno od ludzi. Ulice były przepełnione od autobusów. To była inna rzeczywistość. Ktoś powie „te zakłady już nie istnieją”. Jak Lnianka chociażby. To jest zakład, który przestał istnieć. Została jakaś namiastka na lotnisku gdzie szyją obrusy. Więc jest nad czym myśleć. Dlatego tak wiele wagi przykładamy do porządnego kształcenia młodych ludzi. Modernizujemy przestarzałe warsztaty szkolne, uruchamiamy nowe przyszłościowe kierunki kształcenia, współpracujemy z wyższymi uczelniami. Wszystko po to by absolwenci mieli szansę na współczesnym rynku pracy, ale też by miasto mogło oferować nowym inwestorom nowoczesne, dobrze wykształcone kadry. Przygotowywanie uzbrojonych terenów dla przedsiębiorców to jeden z priorytetów dla miasta. Przykładem nowych kierunków poszukiwań jest zespolenie kilku działań w stronę rozwoju przedsiębiorczości przy wykorzystaniu zmodernizowanego lotniska. To mimo wsparcia UE, będą bardzo duże inwestycje, które budżet miasta musi udźwignąć, ale uważam że w przyszłości to zastymuluje nowy etap rozwoju Krosna.
Była też jakaś historia związana z firmą szyjącą piłki i łyżwy
Jeśli chodzi o Fabos to pomogliśmy przed laty zaistnieć spółce, która funkcjonowała na bazie produktów Fabosu. I ta spółka działa do dziś. Zatrudniała wtedy około 30 osób. Miasto dysponowało parkiem maszynowym upadłego Fabosu. Taka była myśl syndyka żeby nie wyprzedać tego beznadziejnie i stracić w ogóle możliwość utworzenia tych miejsc pracy. Dzierżawiliśmy maszyny i halę za głupie pieniądze, aż do momentu aż firmę było stać na kupienie tego wszystkiego. To był taki inkubator. O tym się teraz głośno nie mówi. Inkubator też żyje własnym życiem, chociaż nie jest w nim jakaś porażająca ilość firm, to ciągle tam się coś dzieje. Wymieniają się, przychodzą nowi. Mali przedsiębiorcy. Dlaczego o tym wszystkim mówię. Jest to przyszłość dla Krosna. Nie ma szans żeby wracać nostalgią do czasów Lnianki, Fabosu, Huty… Do tego, że tu będą firmy z kilkutysięczną załogą. Nie ma takiej szansy. Może zdarzy się jakiś inwestor, który zechce montować jakieś większe rzeczy w dużym koncernie. Będzie miał tutaj tak dobre warunki do ulokowania produkcji. Ale podejrzewam, że pójdzie na Ukrainę czy do Rumunii bo tam są po prostu lepsze warunki kosztowe, lepsze niż w Polsce.
Jakie jeszcze poda Pan przykłady?
Przykład Fabosu czy inkubatora, który jest niejednokrotnie ośmieszany, że działa tam tylko kilka firm. No ale jest to kilka firm. Obecnie inkubator przygotowuje projekt adaptacji pierwszego piętra by rozszerzyć swoja ofertę. Kiedyś przejęliśmy halę po WSK, która była w stanie fatalnym. Tę jedną część hali na której była galwanizernia sprzedaliśmy w przetargu przedsiębiorcy, który dawał gwarancję zatrudnienia, a drugą część przeznaczyliśmy pod inkubator przedsiębiorczości. Firma Wietpol, która później przebudowała tę halę, zainstalowała tam centra obróbcze i współpracowała z Goodrich. My im pomogliśmy zaistnieć. Ja nie wspomnę o działaniach takich jak Urząd Pracy, prace interwencyjne, roboty publiczne. To jest wspomaganie. Jest to naturalne. Potrzebny jest mechanizm który daje dużo więcej niż zasiłek. Chodzi o otwartość. Ktoś przychodzi do mnie i mówi „ Panie, klęczę. Nie mam na podatek”. To ja mu mówię : To napisz, że nie masz. Nie mów do mnie tylko napisz. Ja nie jestem spowiednikiem. Mogę to jako organ władzy rozpatrzeć. Wtedy mogę sprolongować tę spłatę albo widzę, że nie da sobie rady to umorzę mu to co zalega ale muszę wiedzieć że przetrwa.
Czy Powiat współpracuje z Krosnem w kwestii bezrobocia?
Wspólnie współfinansujemy działania Powiatowego Urzędu Pracy, natomiast organem dla tego urzędu jest Pan Starosta Powiatu.
A czy Krosno w ogóle współpracuje z Powiatem Ziemskim na innych płaszczyznach? Bo ja osobiście mam wrażenie, że nie bardzo.
Potrzebne są pomysły. Przecież nie na tej zasadzie, że bardzo przyjemnie jest się spotkać z Panem Starostą i omówić problemy bezrobocia. No ale co z tego wynika? Ma ktoś jakieś pomysły?
Skoro jesteśmy przy zatrudnieniu. Dużym miejscem pracy jest plac targowy w Krośnie. Jakie jest Pana zdanie na temat przyszłości „Targowicy”. Czy trzeba szukać lepszego miejsca dla targu czy raczej starać się modernizować go tak aby przybrał bardziej nowoczesny kształt?
Wstrzymałem te działania, które były związane ze zmianą studium, bo był przecież taki projekt żeby uznać teren bazaru jako teren zalewowy. Jest w obróbce studium zalewowe dla miasta zlecone przez nas do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. Udowodniliśmy, że poprzednie studium zalewowe jest po prostu nieprawdziwe. Nie można wyłączać niektórych obszarów miasta tylko dlatego że jakiś pan nie wychodząc zza biurka, w małym przybliżeniu narysował kreskę i wpisał że to jest teren zalewowy. Dlatego jest robione nowe studium, które pewnie już za miesiąc będzie znane. Badanie to powie nam tak naprawdę, w którym miejscu jest faktyczne zagrożenie powodziowe, które wyklucza zabudowę w tym miejscu. Tak jest wzdłuż całego ciągu ulic Bursaki i Legionów. Wtedy wrócimy do tej strefy, która jest w tej chwili wyłączona ze zmian po to aby nie robić niepotrzebnego zamieszania, bulwersować ludzi i stwarzać jeszcze zagrożenie utraty miejsc pracy. Są natomiast propozycje od inwestorów zewnętrznych aby w rejonie przyszłych centrów handlowo usługowych zlokalizować hale targowe z prawdziwego zdarzenia, które by nie tyle stanowiły konkurencję ale mogłyby być uzupełnieniem dla tej części konsumentów, którzy nie mają na tyle pieniędzy aby kupić sobie towar w galerii, po prostu szukają okazji żeby kupić coś taniej.
Mówimy o ul. Sikorskiego?
Nie tylko. Mówimy też o ul. Bieszczadzkiej, o całym tym sektorze. Są propozycje na piśmie skierowane od właścicieli tych terenów, że bardzo chętnie by uzgodnili w planach zabudowy takie obiekty. Zobaczymy jakie będą wyniki opracowania studium zalewowego. Zobaczymy do jakiej granicy można mówić o tym, że można tam coś trwałego wybudować. Na dzień dzisiejszy jest tam bazar i powiedzmy, że zalanie jest ryzykiem działania w tamtym regionie.
Zmieniając nieco temat. Centrum Dziedzictwa Szkła. Na czym stanęło? I jakie będą losy BWA?
Projekt CDS jak wiadomo jest na liście projektów kluczowych dla Polski, ma być jedną z wielu atrakcji turystycznych gotowych przed Euro 2012. Przygotowanie jego jest nadzorowane przez POT, czyli Polską Organizację Turystyczną. Prace przygotowawcze idą pełną parą. W zawiązku z koncepcją umiejscowienia głównych atrakcji CDS-u w rozbudowanym BWA trzeba było znaleźć nowe miejsce dla galerii. BWA zostało umiejscowione na parterze kamienicy Rynek 5, gdzie niestety obecnie funkcjonuje Restauracja Ambrozja i Punkt Informacji Kulturalno-Turystycznej. Mamy tam do wykorzystania patio które jest tam na dzisiaj średnio wykorzystane. Chcemy je zadaszyć. W tej chwili mamy wytyczne konserwatora zabytków możemy przystąpić do opracowania projektowego i wdrożenia w czyn tego pomysłu. Rozmawiałem z właścicielami restauracji Ambrozja żebyśmy mogli wspólnie coś ustalić żeby ta restauracja mogła funkcjonować i żeby nie straciła swojego miejsca w rejonie rynku. Czy mi się to uda? Bardzo bym tego chciał abyśmy pogodzili funkcje BWA i Restauracji Ambrozja. Poza tym w samym Centrum Dziedzictwa Szkła jest przewidziane miejsce na Restaurację, a taras który obecnie nie jest wykorzystywany ma być funkcjonalnie powiązany z restauracją. W najbliższym czasie sprawy te będą rozstrzygnięte.
Są jakieś przeszkody w realizacji tej inwestycji?
Nie. Projekt jest w tej chwili realizowany przez firmę projektową z Tychów, która wygrała przetarg. Po wielu perturbacjach z konserwatorem te wszystkie problemy zniknęły. W tej chwili jest wykonywany projekt techniczny. Został zaakceptowany projekt bryły budynku. W projekcie tym są zaprojektowane schody ruchome, które będą łączyły parking przy ulicy Legionów bezpośrednio z powierzchnią przyległą do rynku przy pomniku Piłsudskiego. Tak, że zniknie problem dostępności do rynku.
Centrum Dziedzictwa Szkła : (1) rozbudowany budynek BWA, (2) piwnice przedprożowe, (3) zmodernizowana ekspozycja szkła krośnieńskiego w Muzeum Podkarpackim.
Czyli doczekamy się tego kiedyś że nie będzie samochodów na rynku?
To chyba jest trudne do zrealizowania chociażby dlatego, że samochodem się dowozi i towar i mieszkańcy, którzy tam jednak mieszkają potrzebują dojechać do domu. Na pewno całkowicie się tego nie da zrobić ale na pewno można ograniczyć. Natomiast ważniejszą sprawą od tego całego ruchu jest kwestia jak ma działać stare miasto i w jaki sposób mają działać przedsiębiorcy w tym miejscu. Ja nie znam spójnego, ciekawego pomysłu. Tam jest całkowite rozproszenie pomysłów więc nie ma to najmniejszej szansy na powodzenie. I to, czy będą jeździć samochody czy nie, nie jest kluczowe w kontekście podejmowanych działań /ruchome schody/ ponieważ cała ta sfera handlowo usługowa na starówce jest słabo konkurencyjna do obszarów, które są kilkaset metrów dalej. I to jest dzisiaj czas żeby obudzić ludzi z letargu i pojedynczych ambicyjek i spróbować im wytłumaczyć: popatrzmy na strefę starego miasta jak na galerię handlowo-usługową i spróbujmy dogadać wszelkie kwestie w tym zakresie, żeby to było konkurencją dla innych galerii istniejących czy nowych. Bo przecież będą powstawać galerie. Dużo potrzeba żeby powstała galeria?… Funkcja takich obiektów nie może być przypadkowa. W innym przypadku kończy się to fatalnie. Po prostu coś sobie ktoś wymyślił no i uważa, że zrobi furorę, no i przez pierwsze trzy miesiące tak mu się wydaje. Potem już tylko dokłada do interesu. Dlatego jest potrzebne pewne stymulowanie tego całego projektu przez władze miasta w takim kierunku aby właściciele i przedsiębiorcy wykreowali własną markę. Bo dzisiaj jest ona porostu tragiczna. Jeśli sklepy są zamykane o 17, albo o różnych porach to ktoś, kto normalnie funkcjonuje nie ma po co tam iść. Jeśli pani w sklepie powie klientowi „za pięć piąta zamykamy bo mam pięć po autobus”, albo „…dzisiaj nie mamy tego rozmiaru, proszę przyjść w środę kiedy będzie dostawa towaru” – to jest to totalne nieporozumienie.
Może starówka powinna spełniać bardziej funkcję rozrywkową niż handlową?
Bardzo bym tego chciał, żeby Centrum Dziedzictwa Szkła zainicjowało tworzenie nowej rzeczywistości. Bo przecież CDS to nie tylko miejsce w BWA, to są również piwnice przedprożowe na zachodniej pierzei pod płytą rynku oraz zmodernizowana ekspozycja szkła krośnieńskiego w Muzeum Podkarpackim. Nie bez znaczenia będą zrewitalizowane, znaczące zabytki. To kompleks działań, które spowodują zwiększanie zainteresowania turystów. Musimy spowodować rozwój działań nakierowanych na porządną, profesjonalną obsługę turystów. Może to być nieźle prosperująca dziedzina życia gospodarczego Krosna.
9 lutego Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego zmienił granice lotniska czyli osiągnął Pan jakiś zamierzony cel. Co dalej z lotniskiem? Co z drogą do Głowienki oraz zakładów mieszczących się na lotnisku? No i proszę powiedzieć kiedy możemy się spodziewać ponownego otwarcia lotniska?
Jestem przekonany, że lada dzień. Jeżeli chodzi o tę kwestię została nam jeszcze jedna sprawa. Dzisiaj jadą dokumenty z Urzędu Lotnictwa Cywilnego do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Ostatnio zmieniła się nazwa lotniska. Przez ostatnie 50 lat lotnisko nazywało się „Lotnisko Krosno nad Wisłokiem” a teraz jest „Lotnisko Krosno”. Trzeba to po prostu na dokumentacji rejestracyjnej jednolicie potraktować aby wszystko się zgadzało. Razem z Aeroklubem Podkarpackim wykonaliśmy ogrom prac, które były niezbędne, aby ULC je pozytywnie ocenił i przywrócił lotnisko do życia. Szkoda, że na te działania czekano kilkadziesiąt lat.
Co w takim układzie z komunikacją?
To co było kiedyś już nie wróci . Co do tego nie ma żadnych złudzeń. Po to jest komunikacja miejska żeby dowieźć ludzi w tamten teren albo odwrotnie. Jeśli trzeba będzie zwiększyć ilość kursów to zwiększymy, ale nie ma mowy o tym, żeby tam zasuwały samochody osobowe albo ludzie uprawiający jogging lub pieski na smyczach czy rowery. Po prostu nie ma takiej siły, bo zaraz będziemy mieć kolejne problemy. I nie chodzi o to, że ja jestem złośliwy czy ja jestem głupi czy mądry, to nie ma najmniejszego znaczenia. Jesteśmy na lotnisku czy nie?
Mamy lotnisko i musimy je traktować jak lotnisko.
Dokładnie. Jak byłem dzieckiem i chciałem zawędrować w rejon gdzie stoją samoloty, szybowce a nawet jak chciałem pomóc przy składaniu spadochronów to stał pan z „giwerą” i rzucał : „A ty gdzie gówniarzu? Spadaj stąd„ Nie ma wejścia bez upoważnienia czy przepustki w rejon lotniska. Nie ma przeszkód żeby modelarze uprawiali swoje hobby czy panowie prowadzili szkolenia, latanie, itd. Tylko musi być to formalnie uzgodnione. Jest od tego instrukcja operacyjna lotniska czy instrukcja bezpieczeństwa, która mówi co wolno a czego nie wolno na lotnisku. Może się to komuś wydawać śmieszne, nieracjonalne czy niedorzeczne ale takie są po prostu przepisy. A dlaczego było do tej pory inaczej? Bo nie zauważano lotniska. Traktowano je tak jak by go nie było.
Kiedy przejedziemy się drogą G?
Na pewno nie jest to inwestycja do zrobienia tu i teraz, i w tym momencie. Chociażby dlatego, że uzgodnienia z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w kwestii przebiegu drogi i oddziaływania na środowisko, które są wymagane do zezwolenia na realizację inwestycji drogowej są dość czasochłonne. Wczoraj dostałem trzy kartki A4 zapytań. W każdej linijce pytanie. Chwilę to zajmie zanim RDOŚ zaakceptuje odpowiedzi lub skoryguje wątpliwości. Przebieg tej drogi w wielu miejscach był konsultowany i korygowany bo np. mieszkańcy wnioskowali, że trzeba drogę odsunąć itd. – czy to w rejonie lotniska czy ul. Chopina. Ma być to droga o przyśpieszonym ruchu a co za tym idzie dostępność do takiej drogi jest inna niż do drogi lokalnej i zachodzi ryzyko odcięcia kogoś. Całe to przedsięwzięcie musi być rozłożone na etapy, na lata. Dzisiaj najważniejszym dla mnie odcinkiem jest fragment od rejonu dawnego LZN- u w rejon ul. Witosa.
Plan budowy drogi „G” (kliknij aby powiększyć)
Czyli można powiedzieć, że ten odcinek będzie substytutem niedawno zamkniętej drogi przez lotnisko?
Tak. Jeżeli chodzi o dostępność tego rejonu to „na dzisiaj” obiecaliśmy ludziom mieszkającym przy ul. Ikara, że robimy utwardzony łącznik do ul. Słonecznej. Tam gdzie obecnie biegnie droga polna.
Dziękuję za rozmowę
Proszę jeszcze pozwolić na przekazanie serdecznych życzeń na Święta Wielkanocne wszystkim mieszkańcom Krosna i czytelnikom Neona. Niech te szczególne dni napełnią nas Nadzieją i Miłością. Życzę wiele radości i serdeczności . Wesołego Alleluja !
Rozmawiał: Łukasz Zajdel
foto: Joanna Sowa, Łukasz Zajdel
grafika: krosno.pl, red
Forum | Ocena pracy Piotra Przytockiego jako Prezydenta Krosna.
51 komentarzy »
Dodaj komentarz!






















Powiat ziemski chciał się kiedyś połączyć z Grodem ale radni się nie zgodzili…