Biznes papierosowo-samochodowy
Idea wolnego handlu i swobodnego przekraczania europejskich granic w całej zjednoczonej Europie chyba za bardzo uderzyła do głów czterem młodym ludziom, których 21 kwietnia 2010 poddali kontroli strażnicy graniczni Karpackiego Oddziału Straży Granicznej z placówki w Barwinku.
Czterech młodych wiekiem obywateli Ukrainy podróżowało samochodem osobowym ford transit do Austrii przez Polskę i Słowację. Ich samochód został zatrzymany do kontroli na drodze krajowej nr 9 w miejscowości Trzciana. Strażnicy graniczni zdecydowali o przeprowadzeniu szczegółowej kontroli pojazdu w hali rozładunkowej placówki. Bez trudu znaleźli w wielu schowkach w samochodzie przemyt ponad 80 tysięcy papierosów w paczkach z ukraińską akcyzą skarbową.
Młodzi Ukraińcy podczas przesłuchania przyznali, że kupili te papierosy z przemytu pokątnie już na terenie Polski, w przygranicznej miejscowości i zamierzali je przewieźć do Austrii i tam odsprzedać z dużą „przebitką”. Zajmują się zawodowo handlem używanymi samochodami, które kupują w Austrii lub Niemczech i po remoncie sprzedają na Ukrainie. Przemytem papierosów chcieli sobie dorobić, chcieli kupić za te pieniądze dodatkowy używany samochód, żeby z jeszcze większym zyskiem odsprzedać go na Ukrainie – mówi Kpt. SG Józef Burchała, zastępca komendanta placówki Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Barwinku
Tymczasem nie tylko stracili pieniądze zainwestowane w przemyt, ale także samochód ford, którym podróżowali, bo został on uznany za środek popełnienia przestępstwa z powodu użycia skrytek w ściankach bocznych karoserii, w podsufitce oraz w dodatkowym, przerobionym na potrzeby przemytu zbiorniku paliwa i w tubach głośników radia samochodowego.
To nie koniec przykrych dla nich niespodzianek, bo sprawdziliśmy oczywiście także dokumenty młodych biznesmenów i od razu okazało się, że dwóch z nich wjechało na teren Polski na podstawie sfałszowanych deklaracji chęci podjęcia zatrudnienia w Polsce. Obaj, choć niezależnie od siebie załatwiali te dokumenty na czarnym rynku, od innych osób jeszcze na Ukrainie. W sfałszowanych dokumentach widniała nazwa tej samej polskiej małej firmy działającej na Podkarpaciu, w powiecie jarosławskim. Nietrudno było ustalić, że właściciele firmy nic w rzeczywistości nie słyszeli o Ukraińcach, z którymi rzekomo mieli podejmować współpracę biznesową. Po prostu nazwa firmy, pozyskana z jakiegoś wykazu w Internecie posłużyła ukraińskim fałszerzom dokumentów. Pełną dokumentację dotyczącą tych sfałszowanych wiz przekażemy stronie ukraińskiej w ramach współdziałania w eliminowaniu tego rodzaju przestępstw.
Jeden z młodych biznesmenów przyznał, że sfałszowane dokumenty kupił od nieznanego osobnika za 100 euro, a drugi Ukrainiec drożej, za 185 euro. Obu zostały postawione zarzuty posługiwania się fałszywymi dokumentami, na podstawie których wyłudzili wizy pobytowe rzekomo w celu prowadzenia działalności gospodarczej na terenie Polski oraz zostaną wobec nich zastosowane przepisy ustawy o cudzoziemcach. Obaj dobrowolnie poddali się karom bez przeprowadzania procesu sądowego w wymiarze 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.
KOSG




















Nic na tym nie ucierpiałby skarb państwa polskiego. Więc po co tak surowo karać młodych Ukraińców?
A pan Bóg widzi i nie grzmi… ;-) ;-) O ile się orientuję to Ukraińcy nie mogą sobie ot tak przekraczać granicy ukraińsko-polskiej… Skąd więc ten podtytuł…? „że idea przekraczania uderzyła do głów…” No, ale nieważne – skoro mają już doświadczenie w handlu autami – to i pewno w przemycie wszelkich dóbr doczesnych. A trening czyni mistrzów ! Następnym razem młode wilki wymyślą inną, lepiej zorganizowaną kontrabandę… TIR-a kupią i na pewno im się uda ! Domalują sobie wąsy dla niepoznaki i na pewno nie pójdą do paki. Amen