Myśliwi debatowali o etyce, tradycji i obyczaju
Stereotypowy obraz myśliwego, to żądny krwi szaleniec biegający po lesie i strzelający do wszystkiego co się rusza. Prawda jest diametralnie inna. Współczesne łowiectwo to hodowla dziko żyjących zwierząt, ustawiczna praca zmierzająca do poprawy zdrowia i kondycji oraz zapewnienie godnych warunków bytowania zwierzyny.
Rozwój infrastruktury oraz lawinowy wzrost liczby ludności w połączeniu z uprzemysłowieniem oraz zagospodarowaniem terenów polnych i leśnych doprowadziły do takiego stanu przyrody, że dziko żyjące zwierzęta nie są w stanie przetrwać bez ingerencji człowieka. Bardzo istotne jest też zachowanie tysiącletniej tradycji i obyczaju łowieckiego, specyficznego ceremoniału, kultywowanie zasad etyki myśliwskiej.
W siedzibie Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Krośnie, w piątek, 25 czerwca zebrali się ludzie najbardziej zaangażowani w kultywowaniu tradycji, etyki i obyczaju łowieckiego z trzydziestu dwóch kół łowieckich działających na terenie okręgu krośnieńskiego ( obszar dawnego województwa krośnieńskiego) zrzeszających tysiąc ośmiuset myśliwych. W spotkaniu wzięli udział nowo wybrani przewodniczący Komisji Informacji, Etyki, Tradycji i Obyczaju Łowieckiego poszczególnych kół oraz kończąca kadencję Okręgowa Komisja. Tematyką spotkania było podsumowanie kończącej się kadencji oraz sformułowanie tez do pracy komisji na następne lata.
Niezwykle istotna jest walka ze stereotypowym wizerunkiem myślistwa, krzywdzącym i nieprawdziwym. W tym celu niezbędne będzie szerokie przedstawianie w lokalnych środkach przekazu ogromu prac jakie wykonują myśliwi oraz obalanie stereotypów głęboko zakorzenionych w świadomości społecznej. Prowadzący obrady przewodniczący Okręgowej Komisji Bolesław Kostur, podkreślił znaczenie zachowania obyczaju, ze szczególnym uwzględnieniem stosowania języka łowieckiego oraz sygnałów łowieckich. Za bardzo ważne uznano uczestnictwo umundurowanych pocztów sztandarowych kół oraz sygnalistów w lokalnych uroczystościach, szersze pokazywanie osiągnięć, prezentowanie myślistwa za pomocą wystaw, imprez otwartych dla ludzi z poza środowiska oraz współpraca z lokalnymi społecznościami, szkołami, proekologiczna edukacja dzieci, walka z barbarzyństwem wypalania traw.
Tekst i foto: Tadeusz Gajewski
11 komentarzy »
Dodaj komentarz!




















Ten w jasnej kurtce na pierwszym planie to z fotoradarem poluje na kierowców i mandaty wlepia, toż to komendant straży miejskiej
rozwiązać straż miejską.etaty dac policjantom.myślwiych też pogonić pługa
a Ciebie wykastrować i do garów zapędzić
Skoro pan Wajdowicz ze straży miejskiej trafił do tego grona, to może skuteczniej będzie walczył z wiosennym wypalaniem traw. Najwyższa pora podpalaczy wsadzać za kratki
A lisy, które szwendają się nocą po centrum miasta kto wyłapie? Najwyższy czas zrobić z tym coś
a faktycznie prowokatorze!!!! Wczoraj w biały dzień widzialem lisa prawie w centrum miasta! Teraz pewnie pora młode odchować i dlatego szukają jedzenia tam gdzie najłatwiej!
Niestety, tereny zurbanizowane są wyłączone z obwodow łowieckich. Na terenach tych nie wolno wykonywać polowania ze względu na bazpieczeństwo ludności. Prawo zakazuje stosowania wnyków, paści, oraz innych urządzeń traperskich, które w Polsce są urządzeniami kłusowniczymi, czyli przestępczymi.
Problem lisów w mieście to ogromne zagrożenie, radzić sobie z tym muszą władze samorządowe, policja i straż miejska. Tylko że nie radzą sobie bo nie mają legalnych sposobów aby sobie z tym poradzić. Polski Związek Łowiecki jest w tym wypadku bezradny, nie ma prawa polować w mieście ani łapać tych zwierząt w inny sposób.
Wszystkiemu winna jest propaganda ekoterrorystów, pseudo obrońców zwierząt, którzy swoim zachowaniem, potępianiem futrzerstwa doprowadzili do nadmiernego rozmnożenia lisa a co za tym idzie ikspansji tego drapieżnika do miast. Wszystko musi mieć jakieś proporcje. Te proporcie zostały zachwiane i trudno będzie ten trend odwrócic, bo zaraz jakiś nawiedzony idiota będzie pomstował na myśliwych i wyzywał ich od morderców itp. Nadmiar lisów należy wystrzelać, futra zagospodarować a ekoterrorystów pod batami nago po śniegu dookoła miasta gnać. Jednak to będzie trudne, bo głupota mnoży się w zastraszającym tempie, podobnie jak lisy
i śniegu zdecydowanie brakuje!!!!
Chyba każdy ma już dość ekologistów (nie ekologów bo to tytuł naukowy) terrostystów!
Zgadzam się z Wami w stu procentach! Ale, ale…
Tadeusz, uważasz, że na terenach miejskich nie wolno polować? No dobra. Ale, jakim prawem posługiwał się myśliwy, który kilka lat temu (zapewne pamiętasz) zastrzelił łosia spacerującego po parku w Warszawie. Chodził sobie zwierzak, człapu, człapu swoimi wielkimi stopo-kopytami. A tu facet użył sobie swojej dwururki…. Zupełnie bezsensownie…
Nie, nie jestem jednym z tych ekoterrorystów. Ale widzę granicę pomiędzy polowaniem a bezsensownym zabijaniem. Miejskiego lisa – nie PP (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi) – należy NISZCZYĆ wszelkimi sposobami. Stanowi on bowiem BEZPOŚREDNIE zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa obywateli. I takie jest prawo!!! Mamy prawo a nawet obowiązek do deratyzacji obszarów miejskich. Dlaczego? Ponieważ szczury i inne gryzonie stanowią zagrożenie dla zdrowia mieszkańców miasta. Dlaczego takiego zagrożenia nie stanowi lis?
Gdyby był on wściekły….
To dlaczego NIE JEST? Dlaczego służby miejskie NIE ZNAJDĄ sobie takiego „wściekłego” liska? Wówczas w sposób naturalny można by było zatkać gęby ekologistom.
Szanowna Straży Miejska! Podpora naszego bezpieczeństwa! To ja mam Wam podpowiadać jak należy legalnie sprowadzić na tereny zurbanizowane faceta z dwururką??? Za pomysł nie chcę nic….
Tego łosia nie zabił myśliwy tylko policjant. Skoro prawo stanowi, że polowanie może sie odbywać tylko na terenie obwodów z zachowaniem regulaminu, to zastrzelenie zwierza w mieście nie jest polowaniem.
Czym innym jest polowanie czyli działanie zgodnie z prawem łowieckim a czym innym jest zastrzelenie zwierza w mieście, nie mieści się to w zakresie definicji polowania. W mieście praktykuje się czasem uśpienie zwierzęcia wystrzeloną lotką z zastrzykiem, celem przetransportowania w teren leśny, ale to jest dzialka służb weterynaryjnych a nie myśliwych.
Jeżeli zaś jakiś myśliwy łamie prawo i masz na to dowody, to osobiście mogę się postarać aby przestał być myśliwym, tylko muszę te dowody dostać.
My eliminujemy ze swojego grona czarne owce, wiele już wyeliminowaliśmy, ale jak w każdej społeczności trafiają się takie
Nie mam zadnych dowodów ani nawet aluzji. Ot, po prostu chciałem dać „przepis” na bezpańskie lisy w Krośnie.