„Robić swoje, budować mosty…” z Grzegorzem Bożkiem rozmawia Przemek Polański

Z Grzegorzem Bożkiem spotkałem się na krośnieńskim kirkucie (cmentarz żydowski). Następnie powędrowaliśmy na ulicę Franciszkańską, gdzie od 10 sierpnia do 4 grudnia 1942 roku istniało getto (żydowska dzielnica mieszkaniowa, utworzona przez hitlerowców).

„Robić swoje, budować mosty ponad różnicami…”

Grzegorz Bożek

Jesteśmy na krośnieńskim kirkucie, który można powiedzieć, był „ostatnim etapem Żydów krośnieńskich”. Założony został prawdopodobnie w drugiej połowie XIX wieku. Jak wiadomo ludności izraelickiej zabroniono od 1569 roku przebywać w mieście. Wówczas Krosno uzyskało przywilej królewski de non tolerandis judeis. Pierwsze informacje nt Żydów zamieszkujących Krosno w XIX wieku pochodzą z 1851 roku. Jakie były dzieje cmentarza przy ul. Sarny?

Dzieje cmentarza żydowskiego rozpoczynają się gdzieś w połowie XIX wieku. W 1900 roku jest datowane powstanie gminy wyznaniowej i wybór rabina – jak się okazało jedynego w całej historii Krosna, który prawdopodobnie został rozstrzelany na tym cmentarzu. Rabin nazywał się Samuel Ozon Fuhrer. Egzekucja 120 osób odbyła się w grudniu 1942 roku w momencie likwidacji getta. Masowa mogiła znajduje się na cmentarzu i chociaż dokładnie nie wiadomo, gdzie nastąpiła egzekucja to macewa (nagrobek żydowski) z odpowiednim napisami znajduje się właśnie tutaj.

W maju 2009 roku Stowarzyszenie „Olszówka” odnalazło te macewę…

Płytę tą trudno byłoby znaleźć, bo była „ukryta” i niedostępna w chaszczach. Ludzie o tym nie wiedzieli i formalnie w świadomości ludzkiej ona nie istniała. W pewnym sensie można powiedzieć, że „odkryliśmy” tę płytę nagrobną, która nie ma wiele lat i jest ustawiona po wojnie i wyglądem swoim wskazuje na wczesne lata 80-te. Fundacja rodziny Nissenbaumów zajmowała się tym cmentarzem przez dwa lata i to prawdopodobnie oni odnowili część macew i poustawiali w takim układzie w jakim są obecnie. Jest takie zdjęcie, prawdopodobnie z roku 1980, na którym widać jak stoi 6 macew. Patrząc z tej samej perspektywy, obecnie widać ich ok. 100. Tak mi się wydaje, że w latach 80-tych zostały one z jakiegoś miejsca, gdzie były zgromadzone, poukładane tak jak stoją teraz. Przez lata cmentarz był bardzo zaniedbany, ludzie zrobili sobie na nim wysypisko, a przyroda też nie próżnowała.

Grzegorz Bożek

Grzegorz Bożek przed macewą poświęconą kaźni ok. 120 Żydów krosnieńskich. Na nagrobku znajduje się napis „Tu leży pochowany w bratniej mogile słynny wielki geniusz, rabin, minister Tory, cadyk i chasyd, rabin nauczycieli Szmuel. Niech pamięć sprawiedliwego będzie błogosławiona. Syn rabina Aszera Zeliga. Niech spoczywa w pokoju Fuhrer. Przewodniczący rabinackiego sądu i rabin i nauczyciel wspólnoty Krosna, autor książki Har-Shefer. Rabin Szmuel Cwi Damrez Niech spoczywa w pokoju. Nasz Rabbi Cwi Herzfeld Niech spoczywa w pokoju. Nasz Rabbi Ze’ew Nusenbaum Niech spoczywa w pokoju. Nasz Rabbi Zwi Margaliyot Niech spoczywa w pokoju. Syn Asher Boygen Niech spoczywa w pokoju Wszystkich zabitych „uświęcenia Bożego imienia”. Początek miesiąca tewet 5703 roku według krótkiej rachuby i pochowany z nimi szereg mężczyzn, kobiet i dzieci, zabitych w dniach święta Chanuki 5703 roku. Niech Jego dusza będzie włączona w wieniec życia wiecznego. Niech Bóg pomści ich śmierć”.

Kirkut w czasie wojny. Co się wówczas działo z tymi macewami. Słyszałem od osób mieszkających na „hucie”, czyli obecnie ul. Piastowska, że macewami z kirkutu wybrukowano alejki w parku obok Huty nr 1.

Kolejna ciekawa relacja. Nie słyszałem o niej ale jest podawane i przez panią Elżbietę Rączy, która zajmowała się tym tematem w latach 90-tych i przez innych krośnian, że część tych macew była przechowywana przez jakiegoś Polaka na Białobrzegach. Na szczęście nie posłużyły one do budowy np. jakiegoś domu

Ile obecnie znajduje się macew stojących i leżących na kirkucie?

Podług naszego liczenia, to jest ich około 250. Cmentarz jest odsłonięty w około 95% i szacuję, że te kilka procent, też mogą kryć jeszcze jakieś nagrobki, przez nas nie znalezione. Badania pani Rączy z lat 90-tych wskazywały, że macew jest ok. 120. Kiedy zajęliśmy się cmentarzem, okazało się, iż jest nagrobków dwa razy więcej.

Czy są to nagrobki tylko z Krosna?

Pobieżne oględziny wskazują na to, że nie wszystkie są z Krosna. Zresztą opowiem taką historię, która zdarzyła się dwa lata temu. Uczniowie jednej ze szkół podstawowych w Krośnie znaleźli trzy kawałki macew w Polance i to nie są chyba kawałki nagrobków z Krosna. Dziś te znalezione fragmenty macew spoczywają na krośnieńskim cmentarzu. Najważniejszą osobą pochowaną na tym cmentarzu jest dla Żydów z Krosna rabin Samuel Ozon Fuhrer. Najważniejszą macewą jest ta poświęcona egzekucji 120 Żydów na tym cmentarzu. To prawdopodobnie najbardziej krwawe wydarzenie z czasów II wojny światowej w Krośnie.

Kirkut krosno

Cmentarz żydowski w Krośnie. Marzec 2010 r.

W najstarszym zachowanym filmie pokazującym Krosno w latach 30- tych XX wieku, nakręconym przez Szymona Mahlera, który jako jedyny członek rodziny w 1912 roku wyemigrował do USA, widzimy jego rodzinę. Film podarował Muzeum Podkarpackiemu Warren Blumenfeld. Co się potem działo z ludźmi uwiecznionymi na tym filmie?

Akurat utrzymuję kontakt z człowiekiem, który Muzeum Podkarpackiemu udostępnił ten film. Warren Blumenfeld pochodzi z Ohio i jest pracownikiem tamtejszego uniwersytetu. Trzy lata temu podarował ten film Muzeum. Wnuk Szymona Mahlera, to jedna z nielicznych osób, która zainteresowała się ostatnio tym, co dzieje się w sprawach cmentarza żydowskiego w Krośnie. Mam nadzieje, że będzie okazja do tego by Warren sam opisał szczegółowo losy swojej rodziny i przekazał je krośnianom.

Najstarszy film o Krośnie

Kadr z najstarszego filmu o Krośnie, na którym uwieczniona jest rodzina Warrena Blumenfelda. Autorem filmu jest jego dziadek Szymon Mahler

Jak Stowarzyszenie „Olszówka” zaczęło działać na krośnieńskim kirkucie?

Wywodzimy się ze środowisk turystycznych i przewodnickich czyli ludzi którzy wędrują po górach, głównie Karpatach.
Kolega z „Olszówki” jakieś 10 lat temu zapytał się mnie, czy akurat w Krośnie nie dałoby się coś fajnego znaleźć, co mogłoby być związane z realizacją jednego projektu wielokulturowego. Pomyślałem sobie, że chyba już nic ciekawego w tym mieście znaleźć nie można. Stary cmentarz odpadał, gdyż znalazł godnych opiekunów, cmentarz żołnierzy radzieckich jest zadbany. Wtedy przypomniałem sobie, że na Zawodziu znajduje się cmentarz. Niedaleko od niego moi rodzice mają ogródki działkowe i jako dziecko często tam zaglądałem. Pamiętałem jak przez mgłę to miejsce. I gdy jakieś 10 lat temu tam poszedłem, to przyznam byłem w szoku, bo właściwie tylko środek cmentarza dało się normalnie oglądać. Wszędzie indziej był tak bardzo zarośnięty i zaśmiecony, ze było to niemożliwe. Tuż za mocno pordzewiałą bramą, była niezabezpieczona studnia, w którą można było po prostu wpaść. Trzeba było ostrożnie tutaj się poruszać, bo leżały tu setki przedmiotów, o które łatwo było się skaleczyć. Było po prostu bardzo źle… Motywacją by zmienić wygląd tego obiektu była swego rodzaju złość na to, co można było wtedy zobaczyć. Po uzyskaniu odpowiednich dokumentów pozwalających rozpocząć pracę podjęliśmy ją w lipcu 2002 roku jako wolontariusze i społecznicy. Po roku Urząd Miasta włączył się aktywnie do pomocy – do dziś cmentarz jest przez Urząd koszony regularnie trzy razy w roku. Naszą pracę kontynuowaliśmy aż do 2006 roku, po dwóch latach przerwy znowu wróciliśmy na cmentarz i do teraz prace porządkowe kontynuujemy i wreszcie chcemy definitywnie zakończyć.

Wspomniałeś o swego rodzaju złości na to, że coś niszczeje i nikt się tym nie raczy zająć. Czy to była jedyna motywacja do podjęcia kroków w celu renowacji kirkutu w Krośnie?

To nie jedyna motywacja – powiedzieliśmy sobie, że należy się krośnieńskim Żydom mieć zadbany cmentarz. I choć wiemy, że istnieje „antypolonizm” i „antysemityzm” to właśnie współpraca z otwartymi na świat i innych ludzi Żydami czy Polakami ma głęboki sens, by – jak to powiedział rabin Michael Schudrich „budować mosty porozumienia”. Należy nie zwracać uwagi na tych, którzy mają negatywne nastawienie do świata, trzeba po prostu robić swoje i budować mosty ponad różnicami. Jednym słowem, nie wyciągać karabinu ale wyciągać rękę porozumienia i współpracy. I to były chyba nasze główne motywacje.

Na kirkucie czasami organizowane są spotkania…

Tak, nawet niedawno miałem spotkanie z grupą zainteresowanych osób. Ciekawe, bo jeszcze kilkanaście lat temu mało kto sobie w Krośnie zdawał sprawę z istnienia tego miejsca. Na pierwsze takie spotkanie z panią dr Rączy przyszło 25 osób. Obecnie widać coraz większe zainteresowanie. Dobrze, że uczniowie się interesują i dowiadują, że napis na takiej macewie coś mówi, jest na niej jakaś symbolika, niosąca za sobą jakieś przesłanie… Może przez takie spotkania będą bardziej tolerancyjni i otwarci we współczesnym zglobalizowanym świecie.

21 czerwca otrzymałeś jedno z wyróżnień przyznanych w ramach nagrody im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”. Nagroda wyróżnia nauczycieli – polskich i amerykańskich, którzy uczą i wychowują w duchu tolerancji i poszanowania dla innych, inspirują do działań zgodnych z tymi zasadami i odgrywają aktywną rolę w szkolnym środowisku oraz społeczności lokalnej. Czy do takiej nagrody są jakieś nominacje, czy wygląda to trochę inaczej?

Przyznam się szczerze, że nie wiedziałem o tej nagrodzie. Do nagrody zgłosił mnie administrator strony www.kirkuty.xip.pl, z którym spotkałem się w Krośnie kilka lat temu. Nie wygrałem w tym konkursie, otrzymałem Nagrodę Specjalną jedną z czterech. Zwyciężczynią została Marzanna Pogorzelska, nauczycielka języka angielskiego w liceum w Kędzierzynie-Koźlu, realizująca projekty edukacji wielokulturowej i edukacji na rzecz praw człowieka, angażując w nie młodzież i społeczność lokalną. Sama postać Ireny Sendlerowej, która ratowała w czasie wojny żydowskie dzieci jest bardzo ważna i rozpoznawalna w świecie. Jest niewątpliwie wzorem do naśladowania a ta nagroda ma podkreślać, że Polacy w warunkach ekstremalnych pomagali Żydom. Sendlerowa zmarła w 2008 roku i u schyłku swego życia wręczała jeszcze tę nagrodę. Jest mi miło z powodu tej nagrody, również dlatego, że stawia moje miasto Krosno w pozytywnym świetle – miasto gdzie aktywnie realizuje się projekty edukacyjne i kulturowe, które promują poszanowanie i tolerancję międzyludzką.

Grzegorz Bożek z wyróznieniem

Rozmawiamy na kirkucie, o którym wspomniałem we wstępie, że był on „ostatnim etapem Żydów krośnieńskich”. Chce nawiązać do takiej sprawy. Wysiedlanie z getta przy ul. Franciszkańskiej rozpoczęło się 4 grudnia 1942 roku. Ludzi gromadzono na placu ówczesnej targowicy, czyli rynku. Żydzi albo byli prowadzeni na dworzec główny, oczywiście w asyście SS- manów i jechali do getta w Rzeszowie, gdzie zostawali albo wywożono ich na śmierć do obozu w Bełżcu. Zmierzam do tego, że w publikacji pani Elżbiety Rączy znajduje się informacja, że pozostałych przy życiu Żydów krośnieńskich, w grudniu 1943 roku wywieziono właśnie do Bełżca, który wiemy z całą pewnością nie istniał już od grudnia 1942 roku. Gdzie jest błąd?

Na pewno zasługą Elżbiety Rączy jest to, że jako pierwsza podjęła temat krośnieńskich Żydów a nieścisłości biorą się może stąd, iż może nie wszystkie historie opowiedziane jej przez Polaków i Żydów są w pełni precyzyjne. Nie mnie oceniać, co jest prawdą, więc powiem krótko; nie wiem, gdzie mogli trafić w 1943 roku, może było to Auschwitz lub Szebnie pod Jasłem, może inne miejsce…

Na lotnisku w Krośnie znajdował się podobóz Luftwaffe. Pracowników wywieziono w roku 1943 w nieznanym kierunku. Znam historię o tym, jak pewnego razu jeden z nadzorujących pracę żydowskich robotników Niemiec, chciał zamordować jednego z nich. Do mordu nie dopuścił drugi Niemiec. A co łączy Krosno i lotnisko z „Listą Schindlera”…

Rzeczywiście, na lotnisku istniał taki obóz, w którym pracowało ok. 100 osób w sile wieku, czy przydatnych wg hitlerowców do pracy. Jedna z tych osób, pracujących na lotnisku, w konsekwencji trafiła do fabryki Oskara Schindlera – to Alexander White (Białywłos), z którym mam serdeczny kontakt od kilku lat. Znajduje się on na 270 miejscu słynnej listy jako jedyny krośnianin.

Obszar ulicy Franciszkańskiej w Krośnie od 10 sierpnia do 4 grudnia 1942 roku stanowił getto. Na ulicy znajdowało się 12 budynków, zamieszkałych przez ok. 600 osób. Od strony ul. Sienkiewicza była brama do getta…

Od strony rynku było ogrodzenie, które prawdopodobnie kończyło się przy murze franciszkańskim, przy bramie wjazdu do klasztoru. Znam relacje mojego nieżyjącego sąsiada, który wraz ze swoimi kolegami, jako kilkuletnie dziecko widział z dzwonnicy klasztornej egzekucję dzieciaków żydowskich wykonane strzałem z kilkudziesięciu centymetrów w głowę. Mordy odbywały się właśnie na tym placu. I to na pewno musiały być dni związane z likwidacją lub z utworzeniem getta.

Jak mogła wyglądać brama do getta?

Podobno była wysoka na dwa lub trzy metry i wykonana była z drewna. Do środka getta nie wolno było zaglądać, więc na pewno musiała być na tyle wysoka by nie było to możliwe. Trudno jest obecnie zdobywać takie informacje. Zazwyczaj świadkami są ludzie, którzy urodzili się już po wojnie, czyli są to bardziej świadkowie relacji swoich rodziców lub znajomych. Należy być bardzo uważnym aby nie popełnić błędu przekazywania nieprawdy na temat tego jak faktycznie było z krośnieńskim gettem.

Franciszkańska

Ulica Franciszkańska w Krośnie w 2010 roku. Od 10 sierpnia do 4 grudnia w tym miejscu było getto

Jak moglibyśmy zrekonstruować wysiedlenie Żydów z getta przy Franciszkańskiej?

Zanim utworzono getto, zachęcano ludzi do dobrowolnego stawienia się na rynek a potem skoszarowano ich na Franciszkańskiej. A podczas likwidacji, a właściwie krótko przed nią pojawiła się informacja, że będą wywówka z getta, które poza tym, iż było zamknięte, to również było otoczone a więc możliwość ucieczki była niewielka. Sama likwidacja trwała kilka dni, od 4 do 10 grudnia 1942 roku. Po „wykwaterowaniu” z getta, Żydzi szli na dworzec i ładowano ich do pociągów. Po drodze na pewno zdarzały się doraźne egzekucje. Na ok. 600 osób, na pewno znalazło się kilka, które nie dały rady się poruszać lub opóźniały pochód i zginęły podczas drogi z Franciszkańskiej na dworzec. Ciała tych osób prawdopodobnie wywieziono na krośnieński cmentarz żydowski. Egzekucje były również wykonywane na osobach ukrywających się w getcie po jego likwidacji.

Podsumowując – przez 9 lat udało nam się dobrnąć prawie do celu, czyli udostępnić cały cmentarz dla zwiedzających. Po drodze okazało się, że wielką wagę ma też edukowanie ludzi, głównie młodych. Ktoś, kto teraz chce coś znaleźć na temat cmentarza żydowskiego w Krośnie, nie powinien mieć z tym problemu. Poza tym mamy nadzieję, że poprzez to, co robimy, przyczyniamy się do większej tolerancji między ludźmi, i – choć może brzmieć to górnolotnie – do tego, że ten świat jest przynajmniej odrobinę znośniejszym miejscem do życia.

Tematem żydowskim oraz popularyzowaniem wielokulturowości Karpat będziemy się zajmować się dalej – jest kilka pomysłów, które czekają na swoją realizację. Gdyby ktoś chciał pomóc zachęcam do współpracy. Uważam bowiem, że to w jakim świecie żyjemy zależy tak naprawdę od nas samych i jeśli tylko chcemy go zachować jako godne miejsce do życia – to będziemy w stanie to zrobić.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Przemek Polański

Foto: Przemek Polański, Łukasz Zajdel

Grzegorz Bożek jest krośnianinem, Polakiem, pracował w kilku krośnieńskich szkołach jako pedagog szkolny, wychowawca i nauczyciel historii. W latach dziewięćdziesiątych był liderem lokalnego Stowarzyszenia Kultury Alternatywnej „Kaktus”, animatorem kultury, organizatorem około 50 koncertów muzycznych (np. Dezerter, Armia, Houk, Kolaboranci, Atman, Falarek, Jesus Chrysler Suicide, Orkiestra Św. Mikołaja i wielu innych) , także wielu wystaw i warsztatów. Od 1996 r. związany ze Stowarzyszeniem Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, obecnie jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Dzikie Życie” i Witryny pracownia.org.pl. Posiada bogate doświadczenie w prowadzeniu interwencji i kampanii na rzecz ochrony przyrody. Od 2002 roku z ramienia Stowarzyszenia „Olszówka” opiekuje się cmentarzem żydowskim w Krośnie oraz prowadzi na nim zajęcia edukacyjno-historyczne. W 2005 r. otrzymał nagrodę Michaela Traisona za działalność na rzecz ochrony dziedzictwa kultury żydowskiej w Polsce przyznawaną „Polakom, polskim organizacjom i miastom, które czynią wiele dla mówienia o wspólnej przeszłości”, zaś w czerwcu 2010 r. nagrodę Specjalną im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”.

14 Thoughts to “„Robić swoje, budować mosty…” z Grzegorzem Bożkiem rozmawia Przemek Polański”

  1. kacper

    Kawał historii przedstawiłeś w swoim wywiadzie :)

  2. Tomasz Kozub

    Ciekawe!!! Prosze o wiecej z historii Krosna. Pozdro :))

  3. celt

    WIĘCEJ TAKICH LUDZI !!!!! gratulacje i ukłony za to że się Panu zechciało chcieć ;)

  4. rumiankowy

    Takich ludzi jak pan Bożek jest wielu, jednak urzędnicy w Krośnie wraz z naczelnikiem promocji miasta na siłę marginalizują ich rolę przypisując sobie zasługi. Kiedyś dyrektor Baran ogłosił że zorganizoweał pociąg na Węgry a ani palcem nie tknął , nawet nie pojechał.

    Urzędnicy powinni takiego pana Grzegorza Bożka na rękach nosić. Niestety nie noszą, chętnie zaś przyjmują ordery za pracę którą wykonują społecznicy.
    Panie Grzegorzu, niskie ukłony, do samej ziemi!!!!

  5. Zofia

    urzendnicy wiedzom co robiom, oni sluchajom ksiendza a nie jakisik spolecznikuw, co kamienne tablice czyszczo

  6. norman

    Kiedyś pracowałem przez chwilę na Franciszkańskiej i nie zdawałem sobie sprawy, że tam było getto żydowskie. Zofia spadaj na geyparty.

  7. lachy

    pewnie posądzą mnie zaraz o antysemityzm, tylko zastanawia mnie bo wywiad jest dobry dlaczego, ani pan Bożek ani robiący wywiad ani razu nie powiedzieli o Polakach,którzy zgineli na wojnie w Krośnie?

  8. rumiankowy

    Ja nie posądzę Cię o antysemityzm, bo i po co? Wszyscy wiedzą że jesteś antysemitą i nikogo to nie dziwi. Ja posądzę Cię o głupotę. Tylko dureń może coś takiego napisać. Jak będzie artykuł o lotnikach to zapewne upomnisz się o marynarzy. Nie zauważyłeś mały człowieczku, że to artykuł o polskich Żydach i ich cmentarzu? Jak będzie artykuł o starym cmentarzu w Krośnie i nie wspomni się o leżących tam krośnianach innej narodowości to też się upomnisz? Założę się że nie. Bo ty jesteś taki mały zacietrzewiony człowieczek szukający zaczepki.

  9. tic tac

    norman kazesz spadac na gay party to zaiste prawda szczegolnie w kontekscie dzisiejszych czasow kiedy slowo Zyd zastapilo slowo gej

  10. Zofia

    Ksionc muwil, rze rzydy zabily Jezusa i potempione som za to. A Jezus rzydem nie jest, bo on jest synem Maryji a ona Częstochowska jest z domu i Krulowa Polski. palacy by rzyduwki na krulowe nie wzieli.

  11. malunkowy

    matole jeden przestań sie silić na idiotyzmy.Dziwie sie, że ci nie skasowali tych idiotycznych postów.Nie doceniasz czyjejś pracy.

  12. malunkowy

    Idź do psychiarty to sie dowiesz czegoś o sobie i nie niszcz dobrego wywiadu.

  13. kacper

    Daj spokój Zosi Naszej.
    Ona ma orgazm przy każdym wpisie :)))

  14. sierpień

    i wywiad wspaniały popsuty przez kilku albo jednego nudzącego się nieroba

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Werstler

Werstler-  Józef Werstler urodził się w 1925 roku. W czasie II Wojny Światowej Żołnierz AK. W latach 1956- 62 był...

Zamknij