Perukarz
Sarna jest najliczniejszym gatunkiem naszych lasów i pół. Należy do ssaków parzystokopytnych z rodziny jeleniowatych. W klasyfikacji myśliwskiej zaliczana jest do zwierzyny płowej. Występuje w dwóch odmianach pozornie niczym się nie różniących od siebie. Sarna polna bytuje na otwartej przestrzeni, sarna leśna zamieszkuje obszary leśnie, czasem żeruje na podleśnych łąkach. Jest zwierzęciem średniej wielkości o smukłym ciele, wysokich nogach (cewkach), sierści (sukni) czerwono-brązowej w lecie, siwo-brązowej lub siwo-żółtej w zimie, z białą lub żółtawą plamą (lustrem) na pośladkach.
W Niemczech i Holandii spotykane są osobniki o czarnym ubarwieniu, a w całym zasięgu występowania również białe albo łaciate. Racice małe, ostro zakończone. Palce boczne są wysoko osadzone, nie dotykają podłoża .Samica (koza) jest nieco mniejsza od samca (kozła, rogacza), który przeciętnie waży 25 kg. Laicy mylnie nazywają kozła jelonkiem. Dorosły samiec corocznie nakłada poroże, jest to jego broń turniejowa, po okresie rui niepotrzebna, zrzuca więc ją rogacz na przełomie października i listopada, by od kwietnia nałożyć nowe parostki. Budulcem poroża jest scypuł, który po zakończeniu wzrostu obumiera i w maju jest przez kozła ścierany o korę drzew.

Zdarza się, aczkolwiek niezwykle rzadko, że scypuł nie obumiera i buduje tkankę rogową nieprzerwanie. Jest to spowodowane zaburzeniem gospodarki hormonalnej. Rogacz dotknięty tą przypadłością ma niedorozwinięte lub w ogóle niewykształcone narządy płciowe. Taki samiec podczas rui nie jest zainteresowany samicami, nie broni swojego terytorium, jest tolerowany przez zdrowe kozły, które nie widzą w nim rywala. Tkanka rogowa rozrastając się tworzy swoistą perukę. Zwierz nie zrzuca jej na jesieni i z czasem peruka narasta na oczy powodując ślepotę.

Marzeniem każdego myśliwego selekcjonera jest upolowanie perukarza. Tylko nielicznym to się udaje. Kazimierz Adamiak z Koła Łowieckiego PONOWA w Krośnie zdobył to cenne trofeum.
Tadeusz Gajewski
45 komentarzy »
Dodaj komentarz!



















PASKUDNE!!
W jakim sensie paskudne?
W przyrodzie nie wszystko jest zdrowe i piękne. Ale czy się to komuś podoba czy nie, to kwestia gustu. Jedni się podniecają pająkami inni dostają na ich widok torsji. Perukarz nie ma pięknego poroża, jednak w selekcjonerstwie chodzi głównie o eliminowanie ze zdrowej populacji osobniki chore czy kalekie, często zagrażające tej populacji jak choćby tzw szydlarz, czyli jeleń u którego nie wykształciły się widlice. Może on walce z bykiem stadnym podczas rykowiska pokonać zdrowego osobnika i zapłodnić całe stado (chmarę ) łań. To już by mogła być klęska, ponieważ u jeleni zwycięzca bierze wszystko, reszta to tzw chłysty, nie biorące udziału w rozrodzie.
A przyroda nie mogłaby sobie w tym przypadku poradzić sama? Wszędzie musi wkroczyć „polowacz” aby ustanowić swoje prawa i obowiązki?
Te prawa ustanowił sejm i to się nazywa Prawo łowieckie
Prawo Łowieckie a prawo moralne to dwa różne prawa. Już kiedyś dyskutowaliśmy na ten temat. Nie przekonałeś mnie. Teraz też nie chcę abyś mnie przekonał na swoją stronę. Niech już pozostanie nienaruszone moje „kacperskie” prawo do inności.
A szwagier? Niech mnie w … pocałuje:)))
Prawo moralne? Myślistwo jest moralne, w przeciwieństwie do lesbofeminizmu, pedalstwa i innych zboczeń, które lewactwo (wrogie myślistwu) chce nam narzucić jako normę.
Kacperku, Twoje prawo będzie wtedy poszanowane, gdy Ty poszanujesz prawa innych. Na razie to tylko siejesz demagogię, bo masz alergię na myślistwo.
Przez wieki przyroda sama sobie radziła z chorymi osobnikami i eliminowała je w drodze selekcji. Jakoś nie potrzebowała do tego żadnego prawa łowieckiego i ustaw sejmowych. I przetrwała. Od czasu kiedy człowiek zaczął wprowadzać swoje „prawa” jakoś z naszą kochaną przyrodą jest coraz gorzej. A to może dlatego że nie stanowimy prawa które ma chronić przyrodę a takie prawo które ma jedynie na celu uczynienie z przyrody kolejnego poddanego człowieka.
Demagogię to Ty siejesz porównując „moralne” myślistwo do „niemoralnych” dewiacji seksualnych. Masz oczywiście prawo do takich przekonań.
Osobiście wolę popatrzeć na całujące się lesbijki, niż na myśliwego niosącego zakrwawione jeszcze zwłoki. Nawet … perukarza.
„Marzeniem każdego myśliwego selekcjonera jest upolowanie perukarza. ”
Tylko dlatego by uspokoić swoje sumienie,że zabił też i chore zwierze a nie tylko dorodne zdrowe zwierzęta co z uzbrojonym i zalegalizowanym kłusownikiem nie mają szans na przeżycie.
Co za demagogia. Przez wieki ludzie mnożąc się , rozbudowując infrastrukturę zniszczyli przyrodę. To co zostało nie przetrwa bez ingerencji czlowieka, bez selekcji, dokarmiania i wielu innych zabiegów. Ciekawe dlaczego pseudoochroniarze nie czepiają się wędkarzy, ktorzy meczą ryby dla sportu? Myślistwo było jest i będzie czy się to gejom i lezbijkom z zielonych organizacji podoba czy nie. Dzięki gospodarce łowieckiej populacja zwierzyny jest zdrowa.
O moralności mi nie pieprzcie, bo to żałosne. Popatrzcie lepiej jak bydło na rzeź jest pędzone, w jakich warunkach, jak męczy się domowe zwierzęta. Największą demagogię sieją wojujący wegetarianie, tym to już kory całkiem sie popaliły.
Kacper, to ty do mięsnego po schab na obiad żonę wysyłasz, żeby nie widzieć zakrwawionych zwłok? Niedzielny obiad zjadasz z opaską na oczach?
Gdyby przyroda sama sobie radziła, to tur – największy ssak Europy nie wyginął by, nawet królewskie edykty chroniące go nie pomogły. Problem tkwi nie w prawie tylko w skutecznym działaniu. Chłop wycina śródpolne zakrzaczenia tzw remizy a myśliwy je nasadza, aby drobna zwierzyna miała schronienie. Społeczeństwo, które oczywiście gardzi „krwiożerczymi” myśliwymi gremialnie jedzie na grzyby i wydziera mordy w lesie, jeździ kładami i crosówkami nie bacząć na to że rozpędza rykowisko i jeleń nie może się spokojnie rozmnożyć, no ale to przecież nic, to myśliwy ze sztucerem jest bandytą. Wszystko zabudować, ucywilizować a przyroda ma sobie sama radzić.
Gratulacje dla kolegi Kazimierza Adamiaka, piękny perukarz. Z zacietrzewionymi ludzmi, którzy pojęcie nie mają o istocie współczesnego łowiectwa trudno dyskutuje się na argumenty, bo do nich nie docierają. Oni myślą, że myślistwo to tylko polowanie, nie widzą ogromu prac hodowlanych, chroniących ekosystem. …karawana idzie dalej.
Brawo Tadziu! Broń myślistwa i sztuki polowania i nie zważaj na „polityczną poprawność”!
Problemem nie są myśliwi – problemem są ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć jak bardzo potrzebna jest selekcja i odstrzał niepewnych sztuk. Problelmem są ludzie, którzy wpieprzają kilogramami mięso a wzdrygają się na widok martwego koziołka.
A to, że sarna stała się na naszym terenie szkodnikiem to inna sprawa.
Pozdrawiam i zyczę udanego polowania:)))
Bub
Dzięki Wojtuś, nadmieniłeś, że sarna czyni szkody w uprawach, to fakt, posadzone w moim ogrodzie w zeszłym roku sosny zostały dotkliwie przez polne sarny uszkodzone, jednak nie mam do nich żalu, ich prawo. Nasadziłem nowe. Szkód nie da się wyeliminować, można je ograniczyć, budować paśniki, nasadzać rośliny z przeznaczeniem do zgryzania przez zwierzynę a te które mają przetrwać zabezpieczyć na zimę słomą. W zimie należy dokarmiać wszelką żywinę, tylko mądrze, żeby nie było skutku odwrotnego. Najpierw poczytać o prawidłowym dokarmianiu, później zrobić to fachowo. Nie ma nic piękniejszego jak dzikie zwierzęta we własnym otoczeniu. Do mojego ogrodu i oczka wodnego przychodzi łasica, jeże, bażanty, sarny, na kamieniach wygrzewają się salamandry plamiste, traszki. Mam w ogrodzie żaby i ropuchy. Wszystko dlatego, że nie stosuję chemii, mój trawnik kwitnie wszelkim zielskiem, rano zamiast budzika pieje bażant, po południu śpiewa kos a sroka bierze kąpiel w oczku. Widok niesamowity. Pseudo ochroniarze przyrody siedzą w betonowych bunkrach, niczego nie robią tylko gardłują o krwawych łowach legalnych kłusowników i chcą zostawić przyrodę samopas. W międzyczasie chcą nowych dróg, infrastruktury, taniej żywności i taniego paliwa, aby mogli wszędzie dojechać i wjechać. Demagogia goni demagogię. Myślistwo obok zbieractwa jest najstarszą formą aktywności człowieka. Od tysięca lat objęte jest jurysdykcją, od stu lat następuje proces przekształcenia myślistwa w formę hodowli i ochrony dzikiej populacji. PZŁ jest jedyną w Polsce organizacją, która kompleksowo i skutecznie dba o prawidłową kondycję populacji dziko żyjących zwierząt. Inne organizacje tylko gadają, protestują, wymyślają coraz to nowe slogany i niczego konkretnego nie robią.
Nie, nie zjadam ani niedzielnego ani powszedniego obiadku z opaską na oczach. Widok krwi też nie jest mi obcy. Ba, pracowałem nawet kilka chwil w masarni. Ale te zwierzaki urodziły się, zostały wyprodukowane w tym celu aby je człowiek zjadł podczas obiadku.
Nieważne ……
A tak przy okazji.
Jak nazywa się czynność kastracji Lisa Haliznańskiego z podgatunku Cyrli Ponadwysypiskowej?
A ja kupuję dziczyznę jak tylko uda mi się ją zdobyć, bo to co je Kacper nafaszerowane jest chemią i tuczone w nieludzkich warunkach. Kiedyś rycerz zjadł ćwiartkę sarny, popił garncem miodu i machał mieczem od południa do wieczora pod Grunwaldem. Teraz w sklepach sprzedają towar mięsopodobny, naszprycowany ulepszaczami, solankami, konserwantami i innym świństwem. Gdzie tu moralność tak eksponowana przez Kacpra? Tak jak Kacper ma w d…ie jakiegoś szwagra, tak ja mam jego „prawo moralne” wymyślone na poczekaniu.
Mięso dzikich zwierząt jest zdrowe, naturalne, smaczne i żaden nawiedzony moralista nie pozbawi mnie prawa spożywania go.
Ani nikt mnie nie pozbawi prawa do własnego zdania.
Huzia na kacperka. Bo to teraz takie modne i „trendy” i „fajne” i cool być myśliwym.
Nie Kacperku, teraz trendy jest być anty w stosunku do jakiejkolwiek tradycji, teraz cool jest być progejowskim zielonym lewakiem.
Tak na marginesie to ty robisz huzia na myśliwych, ty wymyślasz nowe prawo moralne, w którym myślistwo ze swoją tysiącletnia tradycja jest niemoralne. A co jest moralne? Poprawność polityczna? Związki partnerskie? Homoseksualizm?
Wybacz, jednak dla mnie pani Środa, która zmusiła pana prezydenta Komorowskiego do zaprzestania polowania nie jest autorytetem, podobnie jak pan prezes pewnej partii bez prawa jazdy, konta w banku, żony itp.
Tak po cichu czuję, że chcesz mnie koniecznie związać i porównać do jakiegoś przebrzydłego pedała. Nic z tego.
Polujcie sobie kochani ile tylko chcecie.
A tak przy okazji. Można by popróbować Twoich niesterydowych wyrobów połączonych z napojem w Domu nad Wysypiskiem.
Teraz, póki jeszcze Mały Turkuć Podjadek nie piszczy.
Wręcz odwrotnie, usiłuję cię odciagnąć od tego środowiska.
Nawet nie zamierzam się do niego zbliżać.
Dreptak podajesz tura jako przykład, że natura sama sobie nie poradziła. A jakże miała sobie poradzić? Wpierw masowo wybijano te majestatyczne zwierzęta, a kiedy totalna zagłada z ręki człowieka zaczęła być coraz bardziej nieunikniona postanowiono je zachować. Piszesz o królewskich edyktach ale zauważ, że nie dotyczył on książąt którzy nadal mieli możliwość ich odstrzału. Fakt w XVII wieku podjęto ostatnie próby uratowania tego gatunku ale bez powodzenia. Ostatnim gwoździem do trumny tura była choroba która spowodowała śmierć ostatniej samicy. Z tym że badania stwierdzają, że sama choroba nie była dla nich groźna a brak możliwości naturalnego krzyżowania genów co przyczynia się do uodparniania się gatunku i powoduje stworzenie możliwości do adaptowania się do nowych warunków. A izolacja gatunku została dokonana sztucznie przez człowieka. Więc podjęta próba ratowania tego gatunku przez człowieka spowodowała zapewne niezamierzoną ale jednak ostateczną zagładę tego gatunku.
Panie Tadeuszu nie wiem jakich pseudo ochroniarzy przyrody ma Pan na myśli, ale istnieje wiele organizacji społecznych które dbają o środowisko nie domagając się jednocześnie nowych autostrad i innych rzeczy o których Pan pisze. Choćby Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot czy też OTOZ Animals czy Klub Gaja. A PZŁ jest instytucją która wpierw hodują dzikie zwierzęta „pomagają” im by potem te same osoby miały do kogo strzelać. Wiem, wiem zaraz ktos napisze że dzikie zwierzęta robią szkody w uprawach, atakują zwierzęta domowe itd. Ale czasami warto się zastanowić dlaczego tak się dzieje. Może dlatego że wciąż kurczą się ich naturalne siedliska, że człowiek coraz bardziej ingeruje w ich środowisko naturalne. To co jeszcze nie tak dawno było ostoją dzikich zwierząt jest zamieniane w kolejne tereny działalności człowieka. A zwierzęta wiedzione instynktem trafiają tam gdzie przez wieki dla ich poprzedników było środowiskiem naturalnym.
I na koniec jeszcze jedno. Żadne działania podejmowane przez człowieka nie przyniosą pożądanych skutków jeśli wszyscy ludzie nie zrozumieją w końcu że nie są właścicielami Matki Ziemi a jedynie jednymi z wielu jej mieszkańców.
Kacper ciekawe kiedy Ciebie albo mnie ktoś tu nazwie ekoterrorystą.
@johnny: W obecnej sytuacji, Jak sam Pan Szanowny zauważył, zwierzyna została wypchnięta ze swej ostoi, nie stało sie to za sprawą myśliwych, tylko ogółu ludzi. Drogi poprzecinały naturalne szlaki zwierzyny. Nie moze się więc rozmnażać zdrowo, choruje na przeróżne choroby, degeneruje się. Proszę mi więc powiedzieć jaka organizacja oprócz PZŁ odławia w celu introdukcji oraz odświeżania krwi? Czy te populacje są w stanie przetrwać bez selekcji? Bez redukcji gatunków obcych czy ekspansywnych? Tylko głupiec wierzy, że dzisiaj przyroda da sobie radę sama. Bez zabiegów hodowlanych za kilka lat nie będzie zwierzyny płowej, bez redukcji lisa czy obcych gatunków jak jenot, norka amerykańska, szop pracz itp, drobna zwierzyna wyginie jeszcze szybciej. Który polski rolnik stosuje odstaszacze przy kombajnach i kosiarkach? Dlaczego policja przymyka oczy na wypalanie traw? Czy któraś z wymienionych przez pana organicacji walczy z wypalaniem traw? Nie, bo od chłopa nie wyciągnie niczego, te organizacje wolą walczyć z planami zagospodarowania, państwami itp.
Zarzut że PZŁ hoduje aby póżniej odstrzelić jest dla mnie śmieszny. Oczywiście, ze odstrzeliwujemy, głownie sztuki selekcyjne oraz nadmiar. Łowiska mają ograniczoną pojemność. Gdy zwierzyny jest zbyt dużo , to idą szukać nowych obszarów, giną pod kołami, wchodzą do miast. My nie ukrywamy, że polujemy, robimy to jednak planowo i z rozmysłem. Kiedy minister środowiska z rządu SLD chciał pod wpływem leśników drastycznie zredukować łosia, bo ogromne szkody w lasach czynił, to lobby łowieckie w sejmie przeciwstawiło się i ogłosiło pięcioletni zakaz polowań na łosia. Dzięki temu łoś w Polsce istnieje. Tajemnicą poliszynela jest to co dzieje się w parkach narodowych, tam myśliwi z PZŁ nie maja wstępu, tam organizuje się potajemnie saskie rzezie w ramach tzw ochrony parku. Na szczęscie niedługo to się skończy i redukcje w parkach narodowych będą zabronione. My jako myśliwi nie hodujemy dzikiego zwierza dla siebie, chcemy aby nasze prawnuki też widziały to, co jest obecnie zagrożone a dzieki naszym staraniom ma szansę ocaleć.
Panie Tadeuszu proszę spojrzeć na miejsca na Ziemi, których nie dotknęła jeszcze ludzka ingerencja bądź uczyniła to w niewielkim stopniu. Tam nie potrzeba odstrzeliwać jednego czy drugiego gatunku bo jest go za dużo. One same doskonale dają sobie radę bez ludzkiej pomocy. Tam gdzie jest to dokonywane wciąż kurczą się ostoje dzikiej zwierzyny i tak tworzy się błędne koło. Ok. Można raz uregulować sztucznie populacje jednego czy drugiego gatunku na danym obszarze ale zostawmy później ten obszar bez zmian, nie zmniejszajmy go o kolejne dziesiątki czy setki hektarów bo wtedy zawsze będzie tak, że zwierzęta nie będą miały gdzie się podziac i silniejszy zacznie wypierać słabszego. Kurczenie naturalnego środowiska dzikich zwierząt dokonywane przez człowieka, przez jego rabunkowe wykorzystywanie przyrody powoduje to że drobna zwierzyna przegrywa starcie z silniejszymi osobnikami. Cóż może i jestem głupcem ale gdyby takich głupców jak ja było więcej to być może świat wyglądałby inaczej.
Co do wypalania traw po jak dobrze pamiętam Klub Gaja prowadził akcję przeciwko tym praktykom. A i WWF oddział Polska głosno sie temu sprzeciwiał.
Panie Tadeuszu każdy z nas ma swoje racje i każdy zapewne będzie obstawał przy swoim zdaniu, ale może to co piszemy tutaj spowoduje że niejednemu z czytających otowrzą się szerzej oczy co przyczyni się do poprawy stanu przyrody. Nawet jedna osoba która zmieni swoje przyzwyczajenia i zacznie szanować Matkę Ziemię będzie sukcesem Pana artykułu i naszych postów.
Pozdrawiam i życzę dobrej nocy jak równiez niezapomnianych widoków z zaćmienia księżyca
Panie Johnny, niestety, nie da się odtworzyć pierwotnego lasu, nikt nie wysiedli ludzi, nie zaorze dróg. To fikcja. jedyne co można zrobić, to ograniczyć gdzie się da i na ile sie da głupotę ludzką. PZŁ sprzeciwia się zwartej zabudowie wiejskiej uniemożliwiającej przemieszczania się zwierzynie. Niestety bezskutecznie. Prostuje się rzeki, wycina zakrzaczenia, sadzi lasy monokulturowe pod sznurek. osusza bagna. W takim stanie rzeczy o naturalnych siłach przyrody szkoda gadać. Jak nie zredukujemy lisa, to zgodnie z teorią Kononowicza niczego nie będzie. Plaga lisa jest następstwem ekoterroryzmu i nikt mnie nie przekona że jest inaczej. Jakimś cudem jest moda na bezwzględna ochronę wszelkich drapieżników, zapomina sie o tym że roślinożerne zwierzęta na tym cierpią i giną, bo nie można redukować niektórych krukowatych. Polska jest jedynym krajem w Europie ktory ma okres ochronny dla lisa. Ekspansja lisa jest w tych warunkach nie do opanowania.
Ale ja nie piszę o zaoraniu tego co już istnieje ale o tym by przestać wydzierać naturze kolejnych terenów które są ostoją zwierzyny. Niestety ma Pan rację, że ludzka głupota nie ma granic i póki się to nie zmieni ani działania PZŁ ani innych organizacji nie przyniosą oczekiwanych skutków.
Co do lisa. Wzrost populacji tego osobnika jest skutkiem zmniejszenia się populacji większych drapieżników które są naturalnym wrogiem lisa. Niestety każde zmniejszenie populacji jednego z gatunków skutkuje wzrostem populacji drugiego. Możemy tak zmniejszać populacje jednego a potem drugiego gatunku co w końcu może doprowadzić do sytuacji że nagle się okaże że dany gatunek trafi na listę gatunków którym grozi wyginięcie.
Człowiek chce kontrolować wszystko i wszystkich ale zapomina że natury nie można kontrolować. Mam nadzieję że zrozumiemy to dość szybko bo może się okazać że któregoś dnia staniemy nad przepaścią
Powodem ekspansji lisa nie jest zmniejszenie populacji większych drapieżników tylko wyeliminowanie wścieklizny. Wilk nigdy nie był zainteresowany polowaniem na lisy, bo jego naturalną bazą pokarmową jest jeleń. Sposób polowania przez wilka wymusza, aby polować na duże zwierzęta ponieważ lis jako pokarm jest dla watahy wilków bezwartościowy. Wilki polują stadnie. Ryś również nigdy na lisy nie polował. Jedynym naturalnym wrogiem lisa od wieków była wścieklizna oraz człowiek. Do czasu gdy lisie futra przestały być wartościowym surowcem, lis był trzymany w rozsądnych ilościach i nie zagrażał innym gatunkom, nie wchodził w tereny zurbanizowane, chyba, że miał ochotę na kurę czy gęś niezbyt dobrze pilnowaną.
Sama matematyka. A gdzie emocje?
Tego trzeba wystrzelić bo jego populacja jest powyżej linii statystycznej. Tego należy dokarmiać bo jego stan żywieniowy daleko odbiega od normy. Te samice należy kryć tymi samcami bo ich średnia długość nóg daleko odbiega od wzorca matematycznego. I tak w koło Macieju:)))
Brawo myśliwi :)))
Kacprowi trzeba by wpieprzyć, bo głupio gada… No ale etyka nie pozwala.
Kacper, do ciebie nie dociera, że lis stal sie plagą? Mamy pozwolić na to, żeby kuropatwa wyginęła bezpowrotnie? Głuszec, jarząbek, bażant, cietrzew, to już cie nie obchodzą? Jak chcesz uratować te gatunki bez redukcji i to drastycznej lisa? Przestań siać demagogię, bo zaraz szlag mnie trafi. Nie przeszkadzają ci lisy łażące nocą po osiedlach, grzebiące w śmietnikach?
Najłatwiej krzyczeć na myśliwych, tylko samemu nic nie robić i czekać aż natura sama sobie poradzi, chłopie, zacznij myśleć głową a nie ulegać chorym ideologiom i emocjom
To prawda co dreptak prawi, lis to prawdziwa plaga…
Parę informacji o tym czym lisy się żywią:
Lis jest zwierzęciem wszystkożernym z przewagą. pokarmu mięsnego. Rodzaj pokarmu ..jest dostosowany do dynamiki populacji ofiar i waha się w zależności od biotopu i typu krajobrazu. Podstawowym pokarmem lisa są gryzonie myszowate, ale żywi się również. owadami, ślimakami, robakami, okazyjnie zającami lub królikami, ptakami, padliną, jagodami i innymi owocami. W pobliżu osad ludzkich odwiedza regularnie śmietniki i wysypiska. W okresie obfitości pokarmowej zbiera zapasy, które zagrzebuje w ziemi. Dzienne zapotrzebowanie pokarmowe wynosi 0,5-1 kg.
Podstawę pokarmu lisa stanowią gryzonie wyrządzające poważne szkody w gospodarce rolnej i leśnej. Sprzyja on przeto utrzymaniu równowagi biologicznej w ekosystemach. Zjadając padlinę spełnia rolę sanitarną w łowisku, a odławiając zwierzęta chore zapobiega rozszerzaniu się chorób. Krzywdząca opinia o jego szkodliwości w łowisku wskutek zjadania drobnej zwierzyny nie znajduje potwierdzenia w badaniach naukowych.
Jak widać ptaki stanowią w jadłospisie lisa raczej urozmaicenie i to okazjonalne więc zrzucanie na niego winy za możliwość wyginięcia kuropatw i innych ptaków wymienionych przez Dreptaka nie ma potwierdzenia. Raczej to co pisze Dreptak jest demagogią
Tak… Gniazda kuropatw i bażantów oraz innych kurowatych to pewnie omija z obrzydzeniem… Mniej chłopaku czytaj wikipedii a więcej prawdziwych opracowań. Skopiować i wkleić brednie każdy potrafi.
A róbta co chceta …..
mnożenie lisa następuje dlatego, bo zostal zaszczepiony przeciwko wściekliźnie, nie ma naturalnego wroga i potrafi zeżreć wszystko co tylko da się zeżreć. Przy obecnej jego liczbie niczemu nie przepuści. Powinien zostać wciągniety na listę szkodników i być tępiony jak myszy.
Plaga lisów
Istna plaga lisów ogarnęła powiat kolski. Są coraz śmielsze powodując duże straty drobiu. Rolnicy narzekają na szkody. Powodem rozrostu lisiej populacji jest… szczepionka przeciwko wściekliźnie, a drobiowych szkód w gospodarstwach rolnych – ciężkie warunki zimowe.
Podchodzą pod domostwa
Rolnicy, nie tylko w rejonie Chodowa, twierdzą, że takiej ilości lisów jeszcze nie było. – Zrobiły się bardzo zuchwałe. W biały dzień wchodzą do kurnika. Otworzyliśmy drzwi od obory, a lis położył się nieopodal i przyglądał. Zupełnie nie boją się ludzi. I co roku ich przybywa – twierdzi Marian Gajdecki, sołtys z Długiego. Rudzielce nie mają obecnie naturalnego wroga. Do niedawna stado lisów trzebiła wścieklizna. Choroba ta potrafiła zniszczyć nawet do 80 procent populacji. Jednak dwukrotna akcja zrzucania szczepionek z samolotów spowodowała praktyczną likwidację wścieklizny, a co za tym idzie wzrost populacji lisów. Leśnicy i myśliwi twierdzą, że w okresie ostatnich dwóch lat liczba lisów wzrosła trzykrotnie. W poszukiwaniu pokarmu, zwłaszcza w okresie trudnych zimowych warunków atmosferycznych, tak jak w tym roku, zapuszczają się do wiejskich gospodarstw. Zachwiana została biologiczna równowaga na polach. Zanotowano spadek liczebności drobnej zwierzyny, będącej podstawą lisiego pokarmu – zajęcy, kuropatw i bażantów. Głodne i rozzuchwalone drapieżniki mogą zagrażać ludziom, zwłaszcza dzieciom. – Jak woziliśmy zimą obornik na pole, to widać było całe stada lisów. Blisko ludzi podchodzą. Widać, że są głodne, bo chude jak patyki. Nie można upilnować drobiu. Miałam ponad 40 kur, to zostało mi dziesięć – żali się Elżbieta Gajdecka.
Regulacja przez odstrzał
Podobne doświadczenia mają mieszkańcy innych miejscowości. Obawiają się przenoszenia chorób. – Lisy nie roznoszą innych chorób zakaźnych. To, że jest duża populacja tych drapieżników, nie świadczy obecnie o zagrożeniu. Sprawiają jedynie kłopoty w postaci szkód w stadach ptactwa domowego i drobnej zwierzyny polnej. Myśliwi mają zalecenia odstrzału lisów i przekazywania do powiatowego inspektoratu weterynaryjnego w celu badania poziomu przeciwciał przeciwko wściekliźnie, czyli potwierdzenia skuteczności szczepionek zrzucanych z samolotów – uspokaja January Czernielewski, lekarz weterynarii z Olszówki. Ale taka procedura zniechęca prawdopodobnie myśliwych do odstrzału lisów.
Koła łowieckie są w nie lada kłopocie. Zgodnie z prawem i terminarzem polowań odstrzały lisów można prowadzić od początku października do końca marca. Mysliwi mają opracowane i zatwierdzone przez wyższe instancje plany odstrzałów. Jednym z zadań jest ograniczenie populacji lisów. Ich likwidację mogą prowadzić podczas polowań zbiorowych, organizowanych najczęściej w soboty lub niedziele oraz indywidualnych wypadów, także nocą. Pierwsze miesiące tego roku nie sprzyjały zbiorowym ustrzeliwaniom rudzielców. Zaspy, pozawiewane siedliska leśne nie zachęcały myśliwych do pogoni za lisem. Poza tym futra już nie są takie atrakcyjne na rynku damskich okryć.
Skończyć w garnku
Koło łowieckie nr 8 „Daniel” administrujące na trzech obwodach o powierzchni ponad 16 tysięcy ha w rejonie gmin Dąbie i Olszówka dba o redukcję stada rudych drapieżników. – Tylko w tym roku odstrzeliliśmy, zgodnie z planem około 120 lisów. Ponadto zasililiśmy siedliska kuropatw o 600 sztuk i bażantów o pół tysiąca ptaków. W efekcie naszych działań zaczynają pojawiać się też zające – twierdzi Stanisław Gralak z „Daniela”, dąbski burmistrz.
Gdyby tak myśliwi z innych kół łowieckich, przemierzający pola na terenie gminy Chodów, zechcieli zadbać o zmniejszenie populacji lisów, poczciwe kurki i gąski z tego terenu mogłyby spokojnie doczekać kresu życia… w garnku gospodyni.
Tadeusz Zięba
http://kolopod.republika.pl/plagalisow124.html
Panie Bolku porzucony przez Lolka. Informacje które podałem nie pochodzą Wikipedii i nie jestem dla Ciebie chłopakiem. Informacja została opracowana przez jedno z kół łowieckich więc nawet w tym środowisku nie ma jednomyślności. Autor tej informacji opiera się na badaniach naukowych. A jak następnym razem będzie Pan chciał komuś zarzucić że to co pisze czerpie z Wikipedii wpierw proszę tam zaglądnąć co jest tam napisane a potem robić komuś zarzuty.
Sam Pan zastosował metodę ctrl+c, ctrl+v i jakoś to Panu w tym przypadku nie przeszkadza.
A to link do strony z której korzystałem: http://www.lowiecki.pl/biologia/lis.php
I jeszcze jedno. Nie napisałem iż lis omija gniazda ptactwa a to że ptaki spożywa okazjonalnie i nie są one głównym i jedynym pokarmem dla nich.
Znowu pederaści chcą nas uczyć jak mamy żyć
No tu to mamy demokrację Panie Gajewski